chemiawjedzeniu

WYPOWIADAM WOJNĘ BEZCZELNYM PRODUCENTOM ŻYWNOŚCI!

Szanowni czytelnicy,

Z uwagi na rosnące z dnia na dzień zagrożenie naszego zdrowia wynikające z kupowania i spożywania gówna zwanego jedzeniem, postanowiłem wypowiedzieć wojnę wszystkim producentom żywności, przetworów, owoców, warzyw, mięsa i każdego innego produktu spożywczego, którzy mają za nic nasze zdrowie i życie i pchają coraz więcej syfiastej chemii do produktów, które później lądują w naszych kuchniach.

Pomysł:

Pomysł kiełkował już od jakiegoś czasu, choć przyznam że z dnia na dzień moja wściekłość wzrastała.
Każdy dzień w kuchni potęgował moje podejście ANTY do tego co nam oferują sklepy – czyli producenci żywności.

Przykłady:

Mięso:
Już nie pamiętam, kiedy udało mi się kupić w sklepie mięso, które rzucone na tłuszcz potrafi się przysmażyć tak jak powinno przysmażyć się mięso. Szczególnie to widać na przykładzie drobiu.
Najpierw mięso puszcza jakieś półprzezroczyste białe gówno wyglądające jak woda z białą pianką. W tym gównie mięso się gotuje zamiast smażyć przed dłuższy czas. Dopiero kiedy to coś wyparuje, następuje właściwe smażenie, które na ugotowanym mięsie można sobie wsadzić między bajki. To zupełnie nie to co powinno być. Wniosek jaki nasuwa się natychmiast jest taki, że każdy kupiony kawałek mięsa jest napompowany jakimś sztucznym chemicznym gównem. Dla nich (producentów) ważne jest aby sprzedaż jak najwięcej i zarobić jak najwięcej. Nic ich nie obchodzi nasze życie. Kasa jest najważniejsza. Ponieważ nie możemy zrobić za wiele, nie możemy normalnymi prośbami wymusić na producentach zmiany przyzwyczajeń i sprzedawania nam czystego mięsa bez pompowania syfem oraz bez antybiotyków, które są używane na potęgę podczas chowu zwierząt – musimy się zrzeszyć i BOJKOTOWAĆ takie produkty.

Wędliny:
Przeczytajcie drodzy czytelnicy jakąkolwiek metkę na wędlinach z byle którego sklepu/marketu.
Oprócz mięsa, paru przypraw i tłuszczu – wędliny NIE MAJĄ PRAWA mieć nic więcej w składzie (spytajcie w jakiejś zaprzyjaźnionej masarni, która pamięta przepisy na szynkę/wędlinę.) Podane wyżej składniki wędliny mieszczą się przeważnie w jednej/dwóch liniach składu na metce, natomiast kolejne parę/paręnaście! linijek to syf, chemia, gówno, które na co dzień jemy w coraz większych ilościach!  Dziwimy się później, że taka szynka czy kiełbasa zamiast zeschnąć w lodówce tak jak wysychała parędziesiąt lat temu, po dniu/dwóch dniach robi się śliska (obłazi jakąś mazią), zaczyna śmierdzieć i nadaje się TYLKO do wyrzucenia – jeśli nie chcecie otruć zwierzaka.
Wspomnieć należy, że zdarzają się kiełbasy NIE MAJĄCE w sobie mięsa. To już jest szczyt bezczelności producentów, choć ten trend POSTĘPUJE i coraz więcej takich wyrobów zwanych kiełbasą będziemy znajdować w sklepach.

Przetwory:
Mogę tu pisać wiele, choć tak samo jak w przypadku wędlin, wystarczy spojrzeć na skład. Zapytajcie swoich Babć, Mam jak się robi przetwory. A co znajdziemy w kupionych przetworach?
Jeszcze niedawno  w każdym przetworze było to co powinno być plus chemia. Obecnie można NIE ZNALEŹĆ głównego składnika, jaki sugeruje nazwa przetworu.
1. Bywa często tak, że np drzem np. truskawkowy ma w składzie parę % truskawek. Parę w tym wypadku należy rozumieć jako liczbę jednocyfrową (poniżej 10). zdarzają się jeszcze drzemy mające w sobie paręnaście, a wyjątki nawet paredziesiąt procent składnika głównego, ale to już rzadkość.

2. Ostatnio spotkana przeze mnie MASA MAKOWA (w puszcze, słynnego producenta specjałów bakaliowych). Ilość maku: 22%, ilość bakalii: 6,5% a reszta do 100%? nie wiadomo, nie napisali. Jest w kładzie jakaś woda (jak wszędzie), jakiś cukier etc, ale co stanowi ponad 70% składu? NIE WIADOMO!

3. Masło orzechowe (light) tak zwane. – orzechy? ZAPOMNIJCIE – nie ma ! – kiedy zobaczę go w sklepie ponownie – zrobię zdjęcie abyście uwierzyli.

4…. można wymieniać prawie każdy spotkany w sklepie przetwór.

Co poradzić:

Możemy nie kupować (co raczej się nie uda każdemu)
Możemy marudzić pod nosem i jeść dalej to co kupujemy.
Możemy też opisywać każde nietypowe znalezisko podając producenta, skład widoczny na opakowaniu i nasze odczucia podczas obróbki tego czegoś.

 Postanowiliśmy z kolegami stworzyć serwis internetowy w którym każdy będzie mógł zamieścić opis, zdjęcie i swoje przemyślenia odnośnie konkretnego produktu.

Może uda nam się też na stałe zebrać parę chętnych osób, którzy znajdą chwilę czasu i będą publikować informacje o znajdowanych składach produktów.

Ważne jest aby producenci czuli na sobie naszą wiedzę, naszą złość, aby bali się nas. To jest jedyny w tej chwili sposób na wymuszenie zmian, które powinni wprowadzić aby nie mieli na rękach i na sumieniu wielu chorób oraz śmierci do jakich nas prowadzą ich produkty.

Artykuł będzie uzupełniany z czasem, będzie również za jakiś czas podany adres serwisu o którym wspomniałem wyżej.

Jak myślicie drodzy czytelnicy – wygramy z bandą podrabiającą jedzenie?

Komentarze

komentarzy