9ae54cd97c21bacbf0e8a2f17745d7dd

Powody, dla których powinniśmy przestać bać się eboli

Wszyscy słyszymy z każdej strony, że nadciąga apokalipsa. Wirus ebola zabije nas wszystkich. Będziemy umierać w męczarniach, krwawiąc każdym porem skóry. Ale czy na pewno? Ebola jest groźna w Afryce, ale istnieje minimalne prawdopodobieństwo tego, że na pozostałych kontynentach będzie się rozprzestrzeniała i masowo zabijała ludzi. Dlaczego?

1. Praktycznie niemożliwe jest złapanie wirusa


Media porównują ebolę do hiszpanki, który to wirus zaraził 1/3 populacji świata w 1918. Zmarło na nią prawie 100 mln osób. Czy ebola też tak się rozniesie? Nie ma szans. Ebola to nie grypa. Żeby zarazić się ebolą, płyny ustrojowe zarażonego muszą dostać się do twojego ciała przez którykolwiek otwór lub ranę. Przedstawiając to obrazowo, mógłbyś zanurzyć ręce w zainfekowanej krwi (pod warunkiem, że nie masz na nich żadnych ranek), umyć je pod bieżącą wodą i nie złapać wirusa. A co z potem i śliną? Wirus nie występuje w pocie zarażonych. Jeśli chodzi o ślinę, pojawia się w niej w końcowym stadium choroby, więc żeby go złapać tą drogą, musiałbyś całować się z języczkiem z umierającym pacjentem. Również nie ma co uciekać przed komarami. Nie są w stanie przenieść wirusa.
 

2. Wskaźnik przenoszenia choroby jest śmiesznie niski

Gdy mówimy o chorobach zakaźnych, trzeba zwrócić uwagę na wskaźnik przenoszenia choroby. Liczba mówi nam, ile osób może zarazić nosiciel. Przykładowo HIV ma wskaźnik 4, co oznacza, że osoba z tym wirusem może przekazać go czterem innym osobom. Wskaźnik wirusa odry to aż 18. Ebola ma maksymalny wskaźnik 1,5- 2. Więc jeśli nie odizolujemy chorej osoby, nie zarazi więcej niż dwoje ludzi. Taki jest wskaźnik w Afryce. W państwach zachodnich jest dużo niższy. Związane jest to z poziomem higieny, obrządkami pogrzebowymi i izolacją pacjentów. Żeby zapobiec rozprzestrzenianiu wirusa, wystarczą solidne drzwi.
 

3. Nie zacznie przenosić się w powietrzu

Ludzie najbardziej boją się tego, że ebola zmutuje tak, aby móc przenosić się w powietrzu. Naukowcy zapewniają, że nie ma na to szans, ale kto wie jak naprawdę będzie mutował ten wirus? Naukowcy i nauka wiedzą. Wirusy ulegają mutacjom, stają się bardziej odporne na leki, groźniejsze dla zarażonych, ale żaden z wirusów nie zmienił sposobu przenoszenia. To zostaje nam jeszcze kichanie i kaszel. W końcu to jakaś forma płynów ustrojowych, które mogą wylądować na naszej twarzy. Naukowcy uspokajają, że ebola nie replikuje się w płucach i gardle w ilości wystarczającej na zarażenie kogokolwiek tym sposobem.
 

4. Jeśli zmutuje, prawdopodobnie złagodnieje

Mimo że brzmi to przewrotnie, większość wirusów chce, żebyśmy jednak żyli. Najbardziej odporne wirusy to nie te, które zabiją cię w ciągu 12 godzin, ale te, które śpią sobie smacznie w naszym ciele i atakują od czasu do czasu. Tak jak wirus opryszczki wargowej, którym zarażona jest większość społeczeństwa. W porównaniu z wirusem opryszczki ebola jest żałosna, zabija swojego gospodarza i umiera razem z nim. Jeśli ebola ma zamiar się rozprzestrzeniać, musi złagodnieć, żeby nie umierać wraz z nosicielem.
 

5. Czas inkubacji

Najgorszą sprawą w chorobach zakaźnych jest ich czas inkubacji. Jest to bezobjawowy czas między złapaniem wirusa a pojawieniem się pierwszych symptomów. W tym czasie nosiciel wirusa radośnie zaraża otoczenie, nie wiedząc nawet, że jest chory. Na szczęście to nie dotyczy eboli. Lekarze mówią, że zarażanie zaczyna się wraz z objawami. Nawet jeśli uprawiałeś seks z osobnikiem zarażonym ebolą dzień przed pojawianiem się symptomów, nie złapiesz wirusa. Jest to bardzo pomocne w leczeniu. Jeśli pacjent ma objawy eboli, trzeba go jedynie natychmiast odizolować od otoczenia. Druga dobra wiadomość to ta, że po ustąpieniu objawów wirus się dezaktywuje, więc również nie zarazimy się od pacjenta w czasie rekonwalescencji.
 

6. Jak dotąd liczba ofiar jest niewielka

Pamiętacie świńska grypę? W 2009 roku wydawało się, że wirus ten wykosi wszystkich mieszkańców globu. Świńska grypą zaraziło się 60 milionów ludzi. Ile osób zraziło się ebolą na całym świecie? 8 tysięcy. Pokazuje to nam jasno, jak powolna i ograniczona jest ebola. Jedna osoba w Hiszpanii i jedna w Senegalu chorowały na ebolę, udało się im całkowicie wyleczyć. W stanach Zjednoczonych mamy na dziś trzy zarażone osoby. Dżumą, która jest praktycznie zapomnianą chorobą, zaraża się w Stanach siedem osób rocznie.
 

7. Już ją przetrwaliśmy

W 2008 roku Michelle Barnes wysiadła z samolotu z Ugandy, nieświadoma tego, że miała towarzystwo. W jej ciele ukrywał się śmiertelny wirus Marburg, bliski kuzyn eboli. Jedyne co go różni od eboli, to inne antygeny. W ciągu kilku dni, gdy już zaczęły pokazywać się u niej objawy, miała kontakt z 260 osobami ze swojego miasta. Zgadnijcie ile z tych osób złapało wirusa? Tak, zgadliście. Ani jedna. W dodatku Michelle spokojnie wyleczyła się z choroby. Inna kobieta, która też złapała wirusa w tym samym czasie w Ugandzie, również nie zaraziła ani jednej z 64 osób, z którymi miała kontakt. Myślicie, że to fuks? Nie. W czasie epidemii w Johannesburgu w 1975 zarażonych było tylko troje ludzi. Epidemia we Frankfurcie i Belgradzie w 1967 roku zabiła 7 osób z 31 zarażonych. A pamiętajmy, że wtedy niewiele wiadomo było o tym wirusie i sposobach leczenia choroby nim spowodowanej. A i tak zabił mniej osób w czasie epidemii, niż zwykła astma zabija dziennie.
 

8. Nasza infrastruktura jest doskonała

Poza tym, że są centrum epidemii eboli, co jeszcze wspólnego mają Gwinea, Sierra Leone i Liberia? Brak nowoczesnych szpitali i opieki medycznej. W krajach tych, w rozwalających się szpitalach, pacjenci leżą w trójkę w jednym łóżku. Można pomarzyć o bieżącej wodzie i elektryczności w tych placówkach. Jeśli pacjentów nie stać na leczenie, wyrzuca się ich do domu. Nie ma się co dziwić, że ebola rozprzestrzenia się bez większych problemów w tych państwach. A jak to wygląda w naszej części świata? W Niemczech jest siedem szpitali doskonale wyposażonych we wszystko, co potrzebne do walki z ebolą. W Wielkiej Brytanii tamtejszy NFZ twierdzi, że nie przewiduje więcej niż kilkanaście możliwych przypadków zarażenia. Stany Zjednoczone mają opracowany system walki z rozprzestrzenianiem wirusa. Dodajmy do tego dobrze wyposażone, czyste szpitale i wielu doktorów i zapomnijmy o bajce, jaką jest śmiertelne żniwo eboli na miarę hiszpanki.
 

9. Prawdopodobnie jest już szczepionka

W 2005 roku wirusolog Heinz Feldmann stworzył szczepionkę, która zapobiega zarażeniu ebolą, a podana po zarażeniu skraca czas choroby. Testował ją na makakach. Miał zamiar przeprowadzić testy na ludziach, ale zabrakło mu funduszy. Nikt wtedy nie był zainteresowany stworzeniem szczepionki przeciwko tej chorobie. W 2009 zaszczepiono nią kobietę w Niemczech, która przypadkowo ukuła się igłą zainfekowaną ebolą. Nie wiemy, czy kobieta złapała wirusa, ale wiemy, że szczepionka jej nie zaszkodziła, a być może uratowała jej życie. Nie jest to jedyna istniejąca szczepionka. Obecnie kilka osób pracuje nad stworzeniem doskonałej szczepionki, tym razem rządy i fundusze zdrowia hojną ręką sponsorują te badania.
 

10. Media sieją panikę

Jeśli doczytałeś do tego momentu, prawdopodobnie zastanawiasz się, dlaczego media dzień w dzień donoszą o nowych ofiarach, mówią, że lekarze kłamią, starają się przedstawić ebolę jako Ponurego Żniwiarza. Jest kilka powodów, ale najważniejszy to pieniądze. Przerażeni ludzie łykają każdą bzdurę opisaną w gazecie czy opowiedzianą w telewizji. Gorączkowo szukają w Internecie informacji o eboli. Media uwielbiają nas straszyć, my uwielbiamy być straszeni. Straszyły, że na świńska grypę umrze 120 milionów ludzi, krzyczały wielkimi nagłówkami prasowymi, że SARS jest groźniejszy niż AIDS. W Wielkiej Brytanii świńska grypa zabiła 30 osób, ale dzięki panice wywołanej przez media ucierpiało ich znacznie więcej. Portale internetowe wymyślają tytuły, które sprawią, że klikniemy link. Gdyby ten artykuł miał tytuł „Ebola zabija Polaków (i to wina Tuska)”, prawdopodobnie przeczytałoby go dwa razy więcej ludzi.
Możliwe, że jest już gdzieś wirus, który może wyniszczyć populację na naszej planecie, ale zapewniam was, to nie jest na pewno ebola.

Komentarze

komentarzy