pacjentka

Lekarka do pacjentki: klękaj i BŁAGAJ o zabiegi

Miała bezintersownie służyć ludziom. Przysięgała, że nie odmówi porady cierpiącemu człowiekowi. I co? Pani doktor z Końskich kazała matce schorowanej niepełnosprawnej Magdy (28 l.)… klękać na podłodze i błagać o leczenie. – Była na mnie obrażona, bo… śmiałam twierdzić, że w jej szpitalu zarażono moją córkę gronkowcem. Jak tak mogła mnie potraktować?! Gdzie w tym wszystkim pacjent? – załamuje ręce Lidia Gontek (50 l.), mama dziewczyny

Szpital w Końskich. Doktor Urszula Ch., ordynator oddziału nefrologii i dializ, siedzi przy biurku w swoim gabinecie. Do pokoju wchodzi dobrze jej znana pani Lidia. W ręce trzyma skierowanie na dializę dla córki. Zaczyna rozmowę z lekarką, ale ta oburzona podnosi głos… – Tyle koło dupy nam pani tutaj narobiła i pani śmie tutaj przychodzić? – mówi.

Robi się nieprzyjemnie. Atmosfera jak na targu, jakby chodziło o worek ziemniaków czy pęczek marchewki. A nie o schorowaną niepełnosprawną Magdalenę (28 l.), która urodziła się z porażeniem mózgowym. Ma też kłopoty z nerkami. Kilka lat temu trafiła do koneckiego szpitala, by przygotować się na przeszczep. Dializ potrzebowała bardzo często…

– Moim zdaniem, na tym oddziale podczas dializy córka została zarażona gronkowcem. Dlatego skierowałam do sądu sprawę o odszkodowanie – wspomina pani Lidia. – Miałam przecież do tego prawo. I choć sąd nie stwierdził jednoznacznie, że lekarze byli winni, i tak uważam, że warto było sprawę wyjaśnić. Nie można tego pacjentowi zabronić. Przecież lekarze nie są święci – uzasadnia. Wtedy też zetknęła się z panią ordynator Urszulą Ch., która od początku nie mogła uwierzyć, że ktoś dochodzi swych praw, że może się skarżyć na wielkich medyków z Końskich…

I dlatego – znów widząc panią Lidię w swoim gabinecie, pamiętając jej sądowy spór, tak ją potraktowała. – Na kolanach pani tu powinna przyjść i najpierw mnie przeprosić, a dopiero prosić mnie, żebym się zajęła znowu pani córką. Na kolanach powinna pani tu przyjść i mnie przeprosić najpierw – wylewała swe żale lekarka. I ostatecznie… odmówiła pomocy. – Proszę sobie iść tam, gdzie pani uważa, że dobrze leczą, pani uważa, że tutaj źle leczą i powinna pani se pójść tam gdzie dobrze leczą – grzmiała.

Jej słowa zostały nagrane. Mimo to doktor Urszula Ch. nie przypomina sobie tej wulgarnej, opryskliwej rozmowy. Twierdzi, że matka Magdaleny… opowiada brednie.

Lidia Gontek z niepełnosprawną córką nie jeździ już do koneckiego szpitala, wozi ją na zabiegi do Skarżyska, bo tam lekarze robią swoje, nie każą nikomu… klękać i błagać o pomoc!

Komentarze

komentarzy