soltys_polski

Rozkład III RP wchodzi w fazę decydującą

Co to za kraj, w którym trwający od ponad trzech lat proces dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiegio nie wzbudza żadnego zainteresowania mediów? Jaka to kraina, gdzie prawie nikogo nie obchodzi proces, w którym kluczowym świadkiem jest najważniejsza osoba w państwie – prezydent Bronisław Komorowski? W jakim to państwie żyjemy, gdzie wokół sprawy z najgłośniejszą aferą ze służbami tajnymi w tle panuje totalna zmowa milczenia?

Ten kraj to III RP, bękart Magdalenki, okrągłego stołu i „grubej kreski”. To kraj gdzie buńczuczne zapisy o demokracji i państwie prawa stanowią parawany dla bezprawia i rządów systemowej mafii złożonej z ludzi władzy, ludzi służb, wielkiego biznesu, „niezależnych” sędziów i prokuratorów oraz wprzęgniętych w tę gangrenę mediów głównego nurtu. To kraj, który niedawno świętował 25 lat „wolności”. To kraj gdzie łajdactwo bryluje przed kamerami telewizji w charakterze „moralnych autorytetów”. To kraj, w którym żadna z setek gigantycznych afer nie doczekała się wyjaśnienia (nic dziwnego, rozwikłanie jednej afery kazałoby się zająć dziesięcioma kolejnymi, z niej wypływającymi, i kolejnymi… Niczym rosyjskie matrioszki. Aż wreszcie doszłoby się do punktu, w którym trzebaby zanegować cały ten mafijny system i obalić wszystkie kłamliwe mity panujące od 1989 roku. A na to właściciele folwarku III RP nie mogą pozwolić, bo wszyscy hurtowo skończyliby w więzieniach). To kraj rodem z filmu „Matrix”, gdzie mamy dwie rzeczywistości, tę właściwą i tę wykreowaną na użytek niewiele rozumiejącej większości społeczeństwa. To kraj przypominający Italię lat 80. kiedy to przestępcza wielopoziomowa struktura zawładnęła całym państwem. Tyle, że tam odbył się słynny „proces stulecia”, w którym najwyżsi polityczni prominenci zasiedli na ławie oskarżonych. III RP to nie grozi. Wątpie aby ta burleska doczekała swego końca za naszego życia. Bo ten ponury teatr absurdu nawet trudno groteską nazwać.

Tekst, który piszę jest moim trzecim tekstem związanym ze sprawą Wojciecha Sumlińskiego, człowieka, który dostał się w tryby państwowo-mafijnej machiny. Ponieważ drążył bardzo niebezpieczne tematy. Świadomi jego sytuacji dziennikarze milczą. Widocznie wzięli sobie głęboko do serca słowa ówczesnego marszałka sejmu Komorowskiego z listopada 2009 roku o „rozwadze w ukazywaniu zawodowej solidarności”. Wiedzą, że ci którzy interesowali się związkami Komorowskiego z mafią WSI, fundacją „Pro civili”, „bankiem Palucha” i tego typu tematami, przeważnie źle kończyli. Co do medialnych kreatur pozostających na usługach rządzącej kliki – nie ma wątpilwości, stanowią wszak integralną część systemu. Natomiast nie bardzo można pojąć, że o sprawie Wojciecha Sumlińskiego i „aferze marszałkowej” prawie całkowicie milczą media, które same zwą się niezależnymi. Czyżby paniczny strzach wziął górę nawet i tutaj?

W swoim tekście „Mafia państwowa – sprawa Wojciecha Sumlińskiego” napisałem, że założę się, iż wezwany w charakterze świadka na 10 września Bronisław Komorowski nie stawi się w sądzie zajęty ważnymi sprawami państwowymi. Nie trzeba było być szczególnie przewidującym… Oczywiście – nie stawił się. Tak jak wcześniej demonstracyjnie unikał wszelkich pytań i przesłuchań w sprawie prowokacji wymierzonej w Komisję Weryfikacyjną WSI. Pierwszy Obywatel III RP wie dobrze, że jest Nietykalny. Wie, że może bezkarnie kłamać i kpić sobie z prawa oraz instytucji państwa. I to jest w tym cyrku najsmutniejsze.

O sprawie Wojciecha Sumlińskiego pisałem obszernie w artykule wspomnianym wyżej więc nie ma sensu się powtrarzać. Przeanalizowałem chyba wszelkie możliwe materiały na ten temat, łącznie z książką Aleksandra Ściosa „Afera marszałkowa” oraz relacjami Andera – blogera Salonu24 z kolejnych rozpraw Sumlińskiego. Teraz wypada tylko czekać na książkę W. Sumlińskiego o czcigodnym Bronisławie K., którą zapowiada na kolejny rok oraz na publikację tajnych dokumentów zdeponowanych u pewnego notariusza. W świetle dotychczasowej wiedzy stawiam następującą tezę: ta sprawa jest największą aferą polityczną od 1989 roku. A afer mieliśmy bez liku.

Zmowa milczenia albo sączenie medialnych bezczelnych kłamstw wokół tej kwestii dowodzą tylko jednego: proces rozkładu III RP osiągnął stadium krytyczne. Ile może jeszcze lat gnić ten patologiczny, postkomunistyczny twór? Trudno wyrokować. Na razie coraz większa rzesza ludzi nie widzi w tym kraju dla siebie miejsca i to jest właściwe podsumowanie 25 lat „wolności”. ICH wolności, z pewnością nie naszej.

Dawno przestałem uważać III RP za swój kraj. Moim krajem jest Polska dlatego szczerze nienawidzę tego cuchnącego bękarta Okragłego Stołu i mam nadzieję, że doczekam czasów kiedy on zejdzie na śmietnik historii.

A co do istoty sprawy, o której tutaj piszemy, kiedy W. Sumlińskiego bezprawnie aresztowano i niszczono, Kataryna napisała: „Patrzymy na was dziennikarze, ale już bez specjalnej nadziei”. Wypada tylko powtórzyć Jej słowa. I czekać aż niezależne dziennikarstwo nad Wisłą zgnije tak samo jak wszelkie inne standardy w tym kraju.

PS. Jak funkcjonuje w III RP „niezależny” wymiar sprawiedliwości dowiódł jeden z dziennikarzy idąc do prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku i udając asystenta premiera Tuska. Prezes Sądu w pozycji niemal na baczność kazał pana premiera uspokoić, że „wszystko jest pod kontrolą i o nic martwić się nie musi”. Bez komentarza.

Łukasz Grysiak

Komentarze

komentarzy