f9f431952454ba120fe4beb0fa7d0059

Prezydent – elekt poprosił rząd o uczciwość wobec obywateli

Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział już, że wspólnie z Platformą formuje front, przygotowując się do wojny z PiS. Skoro nowego prezydenta wybrało prawie 9 milionów Polaków, można się domyślać, że i oni są celem ataku. Władza żyjąca z obywatelskiego wyzysku na słowo „służba” reaguje wyjątkowo alergicznie.

Platforma do ostatniej chwili żyła w przekonaniu, że jej pozycja jest niezagrożona a siła mediów i potężne wpływy biznesowe pozwolą jej rządzić tak długo, jak zechce. Wydawało się, że potencjał narodowy i czujność obywatelska zostały tak dalece uśpione, że nawet pogrążanie państwa w korupcji, układach i nepotyzmie nie wpłynie na wyborcze decyzje. Miraż jednak runął. Infantylna Platforma nie zdołała z wyborczego fiaska wyciągnąć konstruktywnych wniosków. W panice próbuje zmieniać fundamenty prawne państwa, czego dowodem jest majstrowanie naprędce przy ustawie o Trybunale Konstytucyjnym.

Sprawa jest wyjątkowo niepokojąca, o czym wielokrotnie alarmowano w portalu wPolityce.pl. Rzeczą oczywistą jest, że powinna się ona spotkać z reakcją prezydenta. Skoro jednak Prezydent Bronisław Komorowski reagować nie zamierza, a wręcz sprawia wrażenie, że przyspieszone, antyobywatelskie działania rządu mają jego błogosławieństwo, głos zabrał Andrzej Duda.

Chciałem prosić, aby w tym okresie państwo zachowali powagę w pracach parlamentarnych i w pracach rządu; powagę myślę z punktu widzenia ustrojowego.Proszę, żeby w tym okresie, kiedy ta wola wyborców już została uzewnętrzniona, nie dokonywano poważnych zmian, przede wszystkim zmian ustrojowych, ani takich które mogą budzić niepotrzebne w społeczeństwie emocje. niestety także kreować konflikty

— powiedział prezydent-elekt podczas uroczystości przyjęcia aktu wyborczego od Państwowej Komisji Wyborczej w Wilanowie.

Nie trzeba było długo czekać na atak ze strony Platformy. Pierwszą armatę wytoczył Rafał Grupiński. Ten sam, który za incydent wyborczy w Toruniu obwiniał Andrzeja Dudę.

Pan prezydent-elekt 6 sierpnia obejmie rządy prezydenckie i dlatego niewłaściwe z jego strony jest jakiekolwiek ingerowanie w obecną sytuację prac konstytucyjnych organów państwa, czyli rządu i parlamentu. Uważam apel o powstrzymanie się od prac zarówno większości parlamentarnej, jak i rządu za niezręczność, która nie powinna się zdarzyć

— stwierdził Grupiński.

No i zaczęło się. Mainstreamowe media prześcigają się w wytykaniu nowemu prezydentowi rzekomej niestosowności i błędu. Wystarczyło, że stanął na straży prawa i wystąpił przeciwko układowi.

Wojna Platformy o władzę będzie bezwzględna, czego próbkę mieliśmy w ostatniej faziekampanii prezydenckiej. Arogancja i buta spotęgowane panicznym strachem przed utratą władzy będą rodzić patologiczne działania. Wszystko wskazuje jednak na to, że to jej ostatnie podrygiwania. Nawet najwyższa mobilizacja sił i – jak to określił Komorowski: „pospolite ruszenie” – nie dały jej zwycięstwa. Polacy coraz bardziej przeglądają na oczy, a wygrana Dudy odbudowuje ich nadzieję na normalność.

Polska łapie oddech. Ci, którzy przyszli dziś do Wilanowa, by powitać nowego prezydenta nie kryli radości ze zmiany.

Wreszcie będziemy normalnym krajem. Społeczeństwo będzie korzystać ze swobód

— stwierdził jeden z mężczyzn. Ponad 9 milionów Polaków podziela jego opinię. Prezydent – elekt Andrzej Duda stawia na odbudowanie jedności i zasypanie podziałów, które wykopał obóz Bronisława Komorowskiego, nieustannie dzielący naród na część lepszą i gorszą, postępową i zaściankową, światłą i średniowieczną, racjonalną i radykalną.

Prezydent-elekt przypomniał dzisiaj, że chce także odbudować prestiż władzy, powołanej do służby narodowi.

Prezydentowi należy się najwyższy szacunek ze względu na powierzoną mu funkcję głowy państwa

— powiedział.

Ogromnie potrzebne jest Polsce to nowe rozdanie. Zmasowany przemysł pogardy, wymierzony przez mainstream w śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pozbawił głowę państwa godności. Mimo, że Lech Kaczyński do ostatnich chwil służył Polsce, prorządowe media robiły wszystko, by go zniszczyć i ośmieszyć. Jego następca przeciwnie – ośmieszał się sam, choć prorządowe media do dziś starają się z niego zrobić męża stanu. Obie prezydentury zostały pozbawione godności, choć każda z nich w inny sposób. Czas, by to odbudować.

Wielu Polaków miało potężny problem z prezydenturą Komorowskiego. Jak bowiem pogodzić tętniący w sercu patriotyzm z niechęcią do człowieka, który niszczy, szerzy podziały, działa na szkodę obywateli i zakłamuje historię? Jak szanować prezydenta, który chroni zbrodniarzy, a odwraca się od narodowych bohaterów? Jak nie zgrzeszyć niechęcią żywioną do głowy państwa, gdy urząd ten zostaje skompromitowany przez człowieka, kipiącego arogancją władzy?

Nie ma wątpliwości, że Andrzej Duda jest prezydentem opatrznościowym. W jego polityczne serce wpisana jest służba, którą wyniósł z rodzinnego domu i formacji harcerskiej. Widać to na każdym kroku, w każdym geście. Polska ma nareszcie prezydenta, który rozumie tętniące polskością serca. Pierwszy dzień prezydentury potwierdził to wyraźnie. Było powitanie obywateli idących do pracy, było oddanie hołdu Rotmistrzowi Pileckiemu w rocznicę jego śmierci, było zawierzenie Ojczyzny Matce Bożej na Jasnej Górze i złożenie kwiatów w krypcie wawelskiej, gdzie spoczywa śp. Lech Kaczyński z Małżonką.

Moim zadaniem jako prezydenta będzie służenie narodowi jako całości

— podkreślił dziś Prezydent – elekt Andrzej Duda. I właśnie stąd te ataki. Alergia na służbę to skutek wieloletniego wyzysku władzy, która do ostatniej chwili próbuje zrobić wszystko, by podporządkować rzeczywistość własnym interesom. Do czasu. Nadchodzi nowe!

Komentarze

komentarzy