41f9bb56589bd97b8a195bf49ce61715_L

Lekcja historii dedykowana Netanjahu, Katzowi i pseudodziennikarce Mitchell! Oto jak Żydzi mordowali Polaków

Dziś powiedzenie − Żydzi mordowali Polaków, chociaż zgodne z faktami i będące parafrazą słów premiera Izraela, natychmiast wywołuje zarzut „antysemityzmu”. I w finale w naszym kraju, w mieście, gdzie każda płyta chodnika jest zbroczona krwią ofiar niemieckich zbrodni, jesteśmy opluwani – pisze na łamach najnowszej Warszawskiej Gazety Aldona Zaorska!

Taka to żydowska „wdzięczność” za ryzykowanie życiem dla ich braci. Świat słyszy kłamstwa i im wierzy. Najsmutniejsze jest to, że polskie władze, gdy opluwany jest polski naród, przekonują, że to tylko pada deszcz.

Żydzi po wojnie mordowali Polaków. Nie, nie naród żydowski mordował Polaków. Robili to Żydzi ulokowani w strukturach bezpieki, Informacji Wojskowej, komunistycznych władz. Było ich tam całe mrowie i śmiało można ryzykować twierdzenie, że bez nich Stalinowi trudno byłoby zbudować komunistyczny twór, którym była PRL. Skala zasług Żydów w powojennej Polsce dla Stalina była ogromna, co potwierdzają raporty płynące po wojnie z Polski do Moskwy. Już jesienią 1945 r. sowiecki doradca przy Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego płk Nikołaj Sieliwanowski pisał w specjalnym raporcie do Ławrientija Berii − wszechwładnego szefa NKWD:
− W Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego pracuje 18,7 proc. Żydów, 50 proc. stanowisk kierowniczych zajmują Żydzi. W I Departamencie tego Ministerstwa pracuje 27 proc. Żydów. Zajmują oni wszystkie stanowiska kierownicze. W Wydziale Personalnym − 23. proc. Żydów, na stanowiskach kierowniczych − 7 osób. W Wydziale ds. Funkcjonariuszy (inspekcja specjalna) − 33,3 proc. Żydów, wszyscy zajmują odpowiedzialne stanowiska. W Wydziale Sanitarnym MBP − 49,1 proc. Żydów, w Wydziale Finansowym − 29,9 proc. Żydów.”
Nie znaczy to, że reszta była Polakami. Od tej reszty trzeba odjąć Rosjan, Ukraińców czy Białorusinów, także sprowadzonych do Polski przez sowieckie wojsko z karabinami na sznurkach. Nic dziwnego, że w 1949 r. w podobnym raporcie do swoich zwierzchników ambasador ZSRS w Polsce Wiktor Lebiediew napisał:
− (…) w MBP, poczynając od wiceministrów, poprzez dyrektorów departamentów, nie ma ani jednego Polaka, wszyscy są Żydami.

Do swego przełożonego, złowrogiego i umazanego krwią po łokcie byłego prokuratora Andreja Wyszyńskiego pisał już po nazwiskach:
− Kierownicze jądro partii stanowią Bierut, Berman, Minc. Jako czwarty do tej grupy należy Zambrowski. Wśród nich tylko Bierut jest narodowości polskiej (…). W polskiej partii toczy się ukryta, zaciekła walka o władzę, w której Bierut jest na razie „izolowany” od pozostałych towarzyszy przez grupę działaczy wyraźnie cierpiących na żydowski nacjonalizm.
Trudno o wyraźniejszą wskazówkę, po pierwsze co do tego, kto w Polsce rządzi, po drugie na rasowy element tych rządów. Warto odnotować, że metoda rządzenia z tylnego siedzenia była charakterystyczna dla Stalina i znakomicie działała. Przed światem mógł udawać, że w Polsce rządzą Polacy, w rzeczywistości rządził ktoś zupełnie inny. Nie bez powodu za jednego z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce (i zarazem darzonych największą pogardą przez społeczeństwo) był Żyd Jakub Berman − ubek, który swoją wszechmoc zawdzięczał łaskom Stalina. Prawy polski Żyd Władysław Szpilman nazwał Bermana zbrodniarzem, z którym żaden przyzwoity człowiek by nie rozmawiał i świnią. On z Bermanem rozmawiał tylko, aby prosić o ratunek dla niemieckiego oficera, od którego doznał pomocy, kiedy ukrywał się w gruzach Warszawy. Wstydził się tego tak bardzo, że przez lata nie przyznał się do tego spotkania nawet najbliższej rodzinie.

Komentarze

komentarzy