64565900241424898016

Jak Komorowski głodował w więzieniu. Przed głodówką… najadł się na zapas

Czym bliżej do premiery książki Bronisława Komorowskiego „Zwykły polski los”, tym wypływają kolejne jej fragmenty, które prezydenta kompromitują. A to opowiada w niej, jak nasyłał na opozycjonistów milicję, a to znów w innym miejscu snuje opowieść o zamachu na milicjanta. Kolejnym kompromitującym opozycyjną działalność prezydenta wątkiem może okazać się również opowieść o więziennej głodówce.

„Zwykły polski los” to wywiad-rzeka, którego Komorowski udzielił swojemu koledze Janowi Skórzyńskiemu. Książka – która w księgarniach ma się pojawić 4 marca – może okazać się dla starającego się o reelekcję prezydenta – a także dla jego sztabowców – sporym kłopotem, bo co fragment, to kolejna kompromitacja.

Niedawno wyszło na jaw, że prezydent chwali się na stronach książki tym, jak w wybuchu wściekłości nasłał na opozycjonistów milicję. Później okazało się, że opowiada tam również o planowanym zamachu na milicjanta. Teraz portal niezalezna.pl dowiedział się, że jedna z opowieści Bronisława Komorowskiego dotyczy jego głodówki w więzieniu. Dość specyficznej głodówki.

Prezydent opowiada, jak 14 grudnia razem z innymi opozycjonistami – m.in. Antonim Macierewiczem i Piotrem Naimskim – został aresztowany. Już w więzieniu aresztowani ustalili, że będą prowadzić głodówkę. Bronisław Komorowski miał się z tego ucieszyć, bo uznał to za kolejny stopień opozycyjnego wtajemniczenia. Wszystko popsuł mu jednak współwięzień. Jak się okazało, obecny prezydent trafił do jednej celi z cinkciarzem, a ten dostał akurat paczkę z żywnością przed zbliżającym się Bożym Narodzeniem.

Komorowski bez zażenowania stwierdza, że przed przystąpieniem go głodówki razem z cinkciarzem nieźle sobie podjedli. Co więcej, podkreśla, że jadł więcej niż współwięzień, bo na zapas. Kiedy nadszedł dzień, w którym miał rozpocząć głodówkę, zdążył jedynie odmówić śniadania i… został wypuszczony.

Po wyjściu spotkał swoich kolegów, którzy wyglądali kiepsko – na zmęczonych. Antoni Macierewicz zapytał się wtedy Komorowskiego, czy on również głodował, a ten bez namysłu potwierdził.

I dopiero wtedy się zorientowałem, że oni głodowali od pierwszego dnia. Z głodówki nie wypada żartować, ale do dziś nie wiem, czy mam ją zaliczoną, czy nie – stwierdza na zakończenie wątku Komorowski.

Komentarze

komentarzy