Polska

Czyja jest Polska? Dla kogo jest Polska? Oto pytania, na które muszą sobie odpowiedzieć najwyżsi urzędnicy państwowi!

Powrócę dzisiaj do Marszu Niepodległości, a właściwie do tych polskich wysokich urzędników państwowych, którzy, niestety, poddają się antypolskiej tresurze, sprzeniewierzając się tym samym przysiędze składanej suwerenowi, czyli narodowi polskiemu. Zacznę jednak od głosu z zagranicy.

Dzień po Święcie Niepodległości odezwał się MSZ Izraela, wydając następujący komunikat: To bardzo niebezpieczna manifestacja, zorganizowana przez rasistowskich i ekstremistyczny aktywistów. Jesteśmy pewni, że władze Polski podejmą działania wobec organizatorów marszu. Historia uczy nas, że ze zjawiskiem nienawiści rasowej trzeba obchodzić się szybko i zdecydowanie. Już dzień po komunikacie izraelskiego MSZ przebywający z wizytą w Krapkowicach prezydent Andrzej Duda niczym wywołany do tablicy powiedział: Ogromnie boleję nad tym, jeżeli ktokolwiek jakieś inne kryteria w polskim społeczeństwie zaczyna wprowadzać, jeżeli ktoś mówi o Polsce, która ma być tylko dla Polaków. Oczywiste hasło „Polska dla Polaków”, które nie powinno wywoływać żadnych kontrowersji, drażni od lat pewne środowiska i jest przez nie zaciekle zwalczane. Niestety, dołączył do nich także prezydent, najwyraźniej zapominając, że podczas zaprzysiężenia na najwyższy urząd w państwie wypowiadał następujące słowa: Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem. Panie prezydencie, przysięgał pan Narodowi, z woli którego został pan wyniesiony na najwyższy urząd w państwie. Informuję, że ten Naród stanowimy my, Polacy, połączeni kulturą, językiem, religią i naszą wspólną historią. Jak widzimy, w rocie prezydenckiej przysięgi jest także mowa o „postanowieniach Konstytucji”, a więc odwołajmy się do niej, bo może tam są jakieś sugestie mówiące, że Polska istnieje nie tylko dla Polaków?

W art. 1. Konstytucji RP czytamy: Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Art. 3 mówi, że: Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym. Z kolei w art. 4. czytamy: 1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. 2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Jak widzimy, oprócz słowa „naród” w konstytucji pojawili się „obywatele”. Bez wątpienia chodzi o członków społeczeństwa polskiego, mających określone uprawnienia i obowiązki zastrzeżone przez prawo i konstytucję. A teraz przejdźmy do danych statystycznych. Narowy Spis Powszechny przeprowadzony w 2011 roku ustalił, że wśród 38 538 447 osób zameldowanych w Polsce aż 99, 8 proc. posiadało obywatelstwo państwa polskiego. Jednym słowem niemal sto procent polskiego społeczeństwa to Polacy. Dla kogo w takim razie istnieje Polska i dlaczego pan prezydent „boleje nad tym”, gdy ktoś wznosi hasło „Polska dla Polaków? A teraz przytoczę wypowiedź innego polityka, chyba nieprzypadkowo, podobnie jak prezydent Andrzej Duda, powiązanego kiedyś z Unią Wolności, hołubioną przez Adama Michnika i jego organ prasowy. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński dzień po Marszu Niepodległości również zabrał głos, twierdząc, że: Nie ma zgody, żeby w przestrzeni publicznej funkcjonowało wsparcie dla wspólnoty narodowej w sensie etnicznym; popieramy myślenie narodowe w sensie narodu kulturowego. Szanowny panie ministrze, bez wspólnoty etnicznej nie można mówić o prawdziwym narodzie. Od tego wszystko się zaczyna i dopiero później zawiązuje się wspólnota gospodarcza, społeczna, kulturowa i w końcu polityczna. To dlatego konstytucja mówi o suwerenie i narodzie, a nie o jakimś potworku językowym pod tytułem „naród kulturowy”.

Prezydentowi Andrzejowi Dudzie, i ministrowi Piotrowi Glińskiemu, będącym wyraźnie pod wpływem „wieszczów” z Unii Wolności i „Gazety Wyborczej”, dedykuję te słowa Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego: Ład w miłowaniu – ordo caritatis wymaga, aby człowiek, który staje na czele jakiejś grupy społecznej i przyjmuje na siebie odpowiedzialność za nią, pamiętał najpierw o obowiązkach wobec dzieci swego narodu, a dopiero w miarę zaspokajania i nasycania najpilniejszych, podstawowych potrzeb własnych obywateli, rozszerzał dążenie do niesienia pomocy na inne ludy i narody, na całą rodzinę ludzką. Przestańcie też panicznie bać się oskarżeń o nacjonalizm i zamiast trząść portkami przed „starszymi i mądrzejszymi”, wsłuchajcie się w słowa prymasa Wyszyńskiego i jak podpowiadał: Działajcie w duchu zdrowego nacjonalizmu. Nie szowinizmu, ale właśnie zdrowego nacjonalizmu, to jest umiłowania Narodu i służby jemu. Zamiast stawać na baczność przed michnikowszczyzną i komunikatami wydawanymi przez MSZ Izraela, nauczcie się na pamięć tych słów Henryka Sienkiewicza: Tylko nikczemne i złośliwe indywidua lub absolutni głupcy mogą porównywać nacjonalizm polski z charakterystycznym nacjonalizmem niemieckim lub czarnosecinnym rosyjskim. Nacjonalizm polski nie tuczył się nigdy cudzą krwią i łzami, nie smagał dzieci w szkołach, nie stawiał pomników katom. Zrodził się z bólu, największej tragedii dziejowej. Przelewał krew na rodzimych i na wszystkich innych polach bitew, gdzie tylko chodziło o wolność.

Właśnie dlatego hasło „Polska dla Polaków” zamiast napotykać na krytykę i szykany ze strony najwyższych urzędników państwowych, powinno być dla nich mottem, przesłaniem i myślą przewodnią. Oczywiście, o ile poważnie traktują służbę ojczyźnie oraz polskiemu narodowi i nie mają innych protektorów niż Naród, z woli którego sprawują władzę.

źródło: polskaniepodlegla.pl

Komentarze

komentarzy