jaruzelski_kiszczak-684x310

Czemu ludzie IPN do teraz nie poszli do Jaruzelskiego?

Znalezienie dokumentów w domu Czesława Kiszczaka rozbudziło pytania o to, czy podobne materiały nie znajdowały się, bądź dalej nie znajdują również w innych miejscach, szczególnie u Wojciecha Jaruzelskiego. 

Wg informacji podanych przez „Fakt”, Jaruzelski miał posiadać podobne archiwum, co Kiszczak. Zdaniem rozmówcy gazety wszystkie materiały w domu generała Jaruzelskiego, czyli ok. dwa tysiące dokumentów trafiły do magazynu przy bibliotece Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

Wg historyka Lecha Kowalskiego, autora biografii Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego, taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Jak powiedział doktor Kowalski w rozmowie z portalem niezależna.pl, nie byłby zdziwiony, gdyby akta Jaruzelskiego trafiły właśnie do Pułtuska. Ocenił, że uczelnia w tym mieście to „dzieło dawnej profesury PZPR-owskiej”. Dodał, że profesura PZPR stworzyła tam przechowalnię dla ważnych materiałów i miejsce do zarabiania pieniędzy.

Wg Kowalskiego oczywistym jest, że dokumenty, w których posiadaniu był Jaruzelski, a zdaniem historyka na pewno był, mogłyby się okazać bombą, która byłaby w stanie zdetonować Polskę.

Zdaniem historyka specyfika materiałów posiadanych przez generała Jaruzelskiego mogła być podobna do tych, w których posiadaniu był Czesław Kiszczak.

Kowalskiego dziwi fakt, że IPN nie podejmuje żadnych kroków, aby zabezpieczyć ewentualne materiały. Jego zdaniem prokuratorzy IPN już dawno powinni się pojawić u Moniki Jaruzelskiej, córki generała.

Jak dodał, zarówno Kiszczak jak i Jaruzelski traktowali takie dokumenty jako zabezpieczenie tak dla siebie jak i dla swoich rodzin, więc nikogo nie powinno dziwić, że takie akta znajdowały się u Kiszczaka.

Komentarze

komentarzy