Rafał-Ziemkiewicz

„Białych staruchów” obsesja imigracyjna

Medialny mainstream w ostatnim czasie upodobał sobie wywieranie presji na polski rząd, by ten podporządkował się unijnej polityce wobec imigrantów, czyli przyjął ich w określonej odgórnie kwocie. Lewicowo-liberalni dziennikarze zaprzęgli do swojej retoryki argumenty z pogranicza moralności, głosząc w najlepsze, że skoro nam w czasach prylu pomagał Zachód to i my powinniśmy pomóc „potrzebującym”.

Granie na emocjach Polaków pod hasłem: weźmy imigrantów do siebie, bo przecież Europa też nam kiedyś pomagała, jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu, a to dlatego że pomoc ze strony Zachodu dla Polaków żyjących w PRL-u była raczej umiarkowana, by nie powiedzieć znikoma. Zostawmy jednak na boku rozprawianie się z emocjonalnymi argumentami za przyjmowaniem jak leci imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki i przyjrzyjmy się raczej samej Unii Europejskiej, która wyraźnie nie ma żadnego pomysłu na to, co z imigranckim problemem zrobić.

Europa w dalszym ciągu znajduje się w ideologicznych miazmatach, którymi zaczęła nasiąkać kilka dekad temu. Mowa o ideologii multikulturalizmu usilnie lansowanej przez lewicę przekonującej , że przyjmowanie imigrantów pozwoli zlikwidować ów „szkodliwy” twór jakim jest państwo narodowe, a wraz z nim cały bagaż ideowy, który lewica, rzecz jasna, bardzo chce zniszczyć. A jeśli już uda się osiągnąć ten cel – głosili wszyscy najwięksi mędrcy pośród europejskich elit – to problem mniejszości sam się jakoś rozwiąże dzięki laicyzacji, czy otumanieniu dobrobytem.

To myślenie nadal pokutuje i dlatego właśnie Europa jest zdezorientowana w obliczu napływającej fali imigrantów. Przyjmowanie wszystkich tych, którzy się o azyl dopominają to droga donikąd. Nie jest bowiem tak, że każdy imigrant to uciekający przed islamskim okrucieństwem „zwyczajny” obywatel kraju ogarniętego wojenną pożogą. Wielu z nich to raczej ofiary wielkiego przemysłu handlu ludźmi, kontrolowanego najpewniej przez Państwo Islamskie. Łudzeni są, oczywiście, wizją europejskiego raju na ziemi. Nie dziwota zresztą, wszak każdy imigrant w Europie traktowany jest w sposób uprzywilejowany, otrzymując do kieszeni odpowiednio wysoki socjal. Taki gość po przybyciu dzwoni więc do rodziny i zapewnia: jestem w raju, przyjeżdżajcie tutaj. Skutek takiego telefonu jest bardzo prosty do przewidzenia: dziesięciu kolejnych nabiera ochoty, by wyemigrować, idą więc do werbownika i korzystają z szansy podróży do Europy. W ten sposób błędne koło się zamyka. Jeśli bowiem Europa przyjmie dzisiaj 100 tysięcy imigrantów, to jutro będzie musiała przyjmować milion, a za miesiąc dwa. Werbownicy zawsze przecież mogą zrobić promocję i zachęcać do wyjazdu okazyjnym transportem za pół ceny.

Jak poradzić sobie z tym problemem? Przywódcy państw europejskich muszą wytworzyć mechanizm selekcji imigrantów, by oddzielić uciekających przed islamską agresją (np. syryjskich chrześcijan) od najeźdźców. W przeciwnym razie Europę czeka katastrofa, a my nie mamy żadnego interesu we wchodzeniu w całą tę awanturę. Nie tylko dlatego, że nie stać nas na zasiłki dla imigrantów – na marginesie: już widzę reakcje Polaków, gdy dowiadują się, że przybysz z Bliskiego Wschodu dostaje od państwa tysiąc euro za bezdurno – ale przede wszystkim dlatego, że taka dotychczasowa polityka imigracyjna Unii rychło skończy się wielką tragedią. Inna sprawa, jaki jest stosunek wielu islamskich imigrantów do samych Europejczyków…

Najprościej rzecz ujmując Europa w opinii islamisty jest obszarem wielkiego bogactwa zamieszkanym przez egoistycznych dziadów, którym nie chciało się mieć dzieci i dlatego dzisiaj trzeba na nich pracować. W dodatku swoje bogactwo Europejczyk – w opinii muzułmanina – zawdzięcza przodkom, którzy łupili afrykańskie i arabskie kolonie. W związku z tym allach na pewno nie będzie miał nic przeciwko jeśli na gardle białego starucha wyląduje nóż. Tego wszystkiego Europa kompletnie nie chce pojąć. My zaś na pewno nie powinniśmy ulegać emocjonalnym szantażom pod hasłem: wy kiedyś byliście imigrantami, teraz pomóżcie innym. Przynajmniej dopóki Unia Europejska radykalnie nie zmieni swojej polityki imigracyjnej.

Rafał A. Ziemkiewicz – dziennikarz, publicysta, komentator polityczny, pisarz science fiction.

Komentarze

komentarzy