kit25lat

Złodziejski liberalizm Platformersów

Tytuł jest taki, jakby miał to PiSać jakiś PiSman. Tyle, że komuniści z PiSu bredzą o „złodziejskiej prywatyzacji”, postulują re-nacjonalizacje banków, a w ogóle to ideałem dla nich jest coś pomiędzy złodziejska, sanacyjną II Rzeczypospolitą – a siermiężnym socjalizmem śp.tow.Władysława Gomułki.
A ja pokażę, GDZIE KL-D, a potem PO, odeszło od liberalizmu do złodziejstwa.
Otóż w czasach PRLu było kilka szkół liberalizmu: krakowsko-poznańsko-warszawsko-wrocławska, raczej konserwatywna i prawicowa – i gdańska. Z tym, że i w Gdańsku było kilku ludzi, którzy rozumieli, o co chodzi w gospodarce.
Gdy jednak doszło do praktyki, okazało się, że różnice sprowadzają się nie tylko do tego, że „gdańszczanie” latali drukować ulotki nawołujące do strajków (!) – ale też mieli dziwne inne pomysły.
Przede wszystkim: my wierzyliśmy i wierzymy w grass-root capitalism. Od pucybuta – do milionera. Oni uważali, ze nowoczesny kapitalizm polega na tym, ze pożycza się milion, wynajmuje sklep przy głównej ulicy, wstawia oszklone wielkie witryny – a potem pyta speców od marketingu, co można by w nim sprzedawać.
Co bardziej radykalne odłamy „gdańskiego liberalizmu” głosiły nawet hasło: „Pierwszy milion trzeba ukraść”.
Hasło to budzi we mnie przerażenie. Nie chodzi nawet o oburzenie moralne – sam uważam okradanie socjalistycznego reżymu (broń Boże ludzi prywatnych – i broń Boże przez urzędników!) za miłe Bogu. Jak nie ukradniemy – to ONI to zmarnują.
Problem w czym innym.
Po pierwsze (i drobne) jak człowiek ukradnie milion – to stale w mózgu świdruje mu myśl: „Po co pracować? Nie lepiej ukraść drugi?”
Ważniejsze jest jednak co innego. Młody człowiek, który dostanie nagle do reki milion – powiedzmy: nie ukradziony, lecz uczciwie wygrany w Totka – nie będzie wiedział, co z nim zrobić! Wyda na panienki, rozda rodzinie, „zainwestuje” w giełdę (nie mając o tym pojęcia; na takich czekają rekiny giełdowe…), kupi luksusowy samochód – i już. Po roku sprzeda go za ćwierć ceny.
By umieć operować milionem – trzeba umieć operować 900 tysiącami; by mieć operować 900 tysiącami – trzeba nauczyć się operować 800 tysiącami… … by operować dwudziestoma tysiącami, trzeba najpierw umieć operować dziesięcioma tysiącami. Trzeba się po prostu uczyć.
Inaczej: „Łatwo przyszło – łatwo poszło”. No, i: „Kradzione nie tuczy”.
Co więcej: jeden z tych „liberałów gdańskich”, od kilku lat piastujący bardzo wysokie stanowiska w UE, przekonywał kolegów do następującej metody popierania prywatyzacji: „Trzeba pozwolić ludziom kraść; tylko w ten sposób powstanie warstwa zainteresowana prywatyzacją”.
Otóż: prywatyzacja – to rzecz absolutnie słuszna. Tylko przy tej metodzie jedni się zdemoralizują – a inni zaczną potępiać prywatyzacje. Jest charakterystyczne, że gdy Kongres Liberalno-Demokratyczny z łaski p.Lecha Wałęsy obejmował władzę, 65% ludzi było za prywatyzacja, liberalizacja i kapitalizmem; gdy po niecałym roku odchodzili – już tylko 16%.
Swoimi poczynaniami „gdańscy liberałowie” zadali morderczy cios idei liberalizmu w Polsce.
To przyzwolenie na kradzież stało się normą.
Teraz czytam: „ Hewlett Packard przyznał się do korupcji i doszedł do porozumienia z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Firma, w celu uzyskania kontraktów, korumpowała urzędników, między innymi w Polsce”.

Tam płacą – i idą siedzieć – u nas urzędnicy, którzy tę forsę wzięli, są bezkarni.
„Pendolino”: Brytyjczycy ustalili, że koncern płacił łapówki równo 10%. A my chwalimy się tym „Pendolino” – i nic.
A gdzie zginął, przywieziony w reklamowce, milion za zgodę na torturowanie ludzi w Polsce?
A te celowo drogie autostrady – z przepustami dla nietoperzy za 2 miliony?
Można spytać – z czysto gospodarczego punktu widzenia: czy to nie wszystko jedno, kto ma te pieniądze, czyli łapówki? Nie – bo pieniądze ukradzione nie mogą wejść do gospodarki – bo złodziej nie może się przyznać do ich posiadania. Więc idą na luksusową konsumpcję za granicą.
I w rezultacie nawet kraje tak beznadziejnie socjalistyczne, jak Skandynawia, ale uczciwe – mają (w porównaniu z nami…) wcale nienajgorsze wyniki…

źródło: http://korwin-mikke.blog.onet.pl

Komentarze

komentarzy