6bdf295d858d80fe04ab0f3a91a17b6b_L

Szermierze pogardy. „Ponieśliście klęskę również dlatego, że – gardzicie ludźmi”

Do historii przeszły słowa „Goebbelsa stanu wojennego”, czyli Jerzego Urbana, mówiącego o juncie Jaruzelskiego: „Rząd się wyżywi”. Jeżeli chcemy w najnowszej historii III RP znaleźć słowa o równym natężeniu arogancji, będące świadectwem pogardy dla narodu – to trzeba sięgnąć do właśnie wypowiedzianych mądrości Janusza Piechocińskiego i redaktor Dominik Wielowieyskiej.

Oboje żyją w innym świecie. Miesięczny dochód – zakładam hipotetycznie – powyżej 2500 zł na osobę w rodzinie. A zapewne znacznie więcej. Zarówno były przewodniczący PSL-u, jak i wiodąca publicystka „Gazety Wyborczej” należą do środowiska, dla którego standard to: dwa samochody w rodzinie, wakacje za granicą – być może dwa razy w roku. Dla dzieci dodatkowe lekcje angielskiego, tańca, albo tenisa. W niedzielę – obiad w restauracji, albo torcik sachera w cukierni. „Syty nigdy nie zrozumie głodnego” – mówi stare przysłowie. Istnieją w Polsce rodziny, dla których problemem jest podanie dziecku raz w tygodniu obiadu innego niż zupa z chlebem albo ziemniaki ze skwarkami. Dla, których poważną inwestycją jest kupno dla dziecka… używanego roweru, a w razie choroby leczenie ogranicza się do podania najtańszego, dostępnego na ryczałt antybiotyku. I takich rodzin jest setki razy więcej niż tych z Osiedla Wilanów, niż tych o standardzie życie prominentnych (do niedawna) polityków i żurnalistów.

Program Rodzina 500+ ma w zamyśle pomóc polskim rodzinom. Ileż pogardy i równocześnie nieznajomości prawdziwego życia, prawdziwej Polski, ileż arogancji muszą mieć w sobie Piechociński i Wielowieyska. O co chodzi? Otóż oboje, komentując program Rodzina 500+ pozwolili sobie na chwilę szczerości. Piechociński powiedział: „Przecież to żadna tajemnica, że ludzie się zmęczyli jedną władzą, a zawierzyli drugiej. Do tego zostali kupieni za 500 zł, bo to jest 266 puszek piwa.” Z kolei redaktor Wielowieyska napisała na Twitterze: „Dzieci niedożywione są tam gdzie rodzice są niedbali albo niezaradni. I wtedy 500 zł nie pomoże, bo wydadzą na coś innego.” Oboje zaprezentowali swój brutalny i arogancki sposób myślenia. Oni zwyczajne polskie rodziny uważają za siedliska patologii i alkoholizmu, które każde pieniądze i tak wydadzą na alkohol, albo zmarnują.

Czy Wielowieyskiej i Piechocińskiemu chodziło tylko o atak na rząd Beaty Szydło i realizację przedwyborczych obietnic? Zapewne tak. Ale z tych wypowiedzi wyszedł także atawizm – pogarda dla Polaków „gorszego sortu”. Czyli tych, którzy mniej zarabiają, których nie stać na prywatne lekcje angielskiego oraz baletu dla dzieci, na wakacje dwa razy w roku za granicą (np. Kanary i narty w Alpach). Przeliczanie wsparcia, jakie mają otrzymać rodziny na alkohol lub sugerowanie, że pieniądze zmarnują – powinno tak Piechocińskiego, jak Wielowieyską wykluczyć z prawa do poważnego traktowania w debacie publicznej. Po prostu przekroczyli pewne granice, dokonali autowykluczenia. A redaktor Wielowieyską mogę zapewnić, że w tych rodzinach, gdzie dzieci są „niedożywione” (gorzej odżywione) rodzice często wydatki planują z ołówkiem w ręku, bardziej precyzyjnie niż grono menedżerów, przygotowujących biznesplany spółki akcyjnej Agora.

Tutaj potrzebne jest ważne przypomnienie. Program Rodzina 500+ – to nie jest bynajmniej program pomocy socjalnej, nie jest on skierowany do rodzin, żyjących na granicy minimum socjalnego. To społeczno-ekonomiczny program, z którego korzystać mają wszystkie rodziny, posiadające dzieci. Ale o samym programie napiszę w innym miejscu.

Piechociński i Wielowieyska pokazali swoje ponure oblicza szermierzy pogardy. Oblicza pychy, samozadowolenia i braku szacunku dla polskich rodzin. W kontekście opinii Wielowieyskiej trudno uniknąć skojarzenia ze słowami przypisywanymi Marii Antoninie, która na widok demonstracji głodnego ludu miała powiedzieć: „Brakuje im chleba? Niech jedzą ciastka”. Jak wiadomo Maria Antonina skończyła na szafocie. Kara dla Piechocińskiego i Wielowieyskiej będzie inna: marginalizacja zarówno ich samych, jak i środowisk politycznych oraz medialnych, które oboje reprezentują. Ich czas się kończy!

Komentarze

komentarzy