704221039941440936762

„Ręce precz od naszych dzieci”. Tysiące ludzi przeciwko deprawacji w szkołach

Po Mszy św. w kościele św. Anny plac na Mariensztacie zapełnił się tysiącami osób i rozpoczęła się manifestacja pod hasłem „Stop deprawacji w edukacji” przeciwko seksualnej deprawacji dzieci w szkołach. – Jest dużo dzieci, dużo rodzin. Są transparenty, flagi narodowe, widać hasła „Stop gender” czy „Ręce precz od naszych dzieci” – relacjonował portalowi niezalezna.pl Michał Maluga, współorganizator akcji.

Maluga mówi, że cały czas napływają na plac kolejne osoby. – Na Mszy św. było tyle osób, że nie mieściły się w kościele. Przybyło już na obecną chwilę kilka tysięcy osób. Jestem z Wrocławia, widziałem osoby z Krakowa, Szczecina, przyjechały też delegacje z różnych części Polski - mówi. Przed godziną 14.00 otwarto oficjalnie manifestację.

Cel akcji „Stop Deprawacji” zawiera się w oświadczeniu jakie zostało wystosowane po działaniach MEN-u, gdzie organizacje prorodzinne i rodzice wyraziły swój stanowczy protest wobec zadeklarowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej planów zmiany podstawy programowej zajęć szkolnych „Wychowanie do życia w rodzinie”.

Według aliansu organizacji pro-rodzinnych Stop Deprawacji w Edukacji „zmiany te podyktowane są intencją wprowadzenia narzucanych nam z zewnątrz elementów kontrowersyjnej seksedukacji, zgodnej z tzw. standardami WHO i postulatami środowisk LGBTQ. W zapisach ww. standardów znajdują się takie postulaty, jak np. zaznajamianie czterolatków z masturbacją. Sugerują one również promocję różnorodnych odmienności i ekspresji seksualnych. Na Zachodzie cele te już dzisiaj osiąga się przy pomocy pokazywania dzieciom treści o charakterze pornograficznym.

Ministerstwo w warunkach polskich podjęło taktykę drobnych kroków. Proponuje się na początek (już w tym roku) wprowadzić do programu gimnazjalnego m.in. prezentacje stosunku płciowego oraz powierzyć prowadzenie zajęć grupom edukatorów z zewnątrz. Możemy więc spodziewać się w szkołach obecności przedstawicieli skrajnych organizacji aborcyjnych i LGBQT, które mają międzynarodowe akredytacje przy ONZ.

Zdaniem wielu ekspertów epatowanie permisywną seksualnością, nieadekwatną do faz rozwoju dzieci, oraz nieodpowiedzialne propagowanie treści związanych z tzw. tożsamością płciową, prowadzi do głębokich zaburzeń seksualności oraz tożsamości płciowej dzieci i młodzieży” – apelują kończąc stanowczym: „Uratujmy nasze dzieci!”

Komentarze

komentarzy