PSL

PSL daje pracę 30 000 osobom na czym zarabia miliony

Polskie Stronnictwo Ludowe zasłużenie nosi miano największego polskiego biura pośrednictwa pracy. Partia w całym kraju daje pracę aż 30 000 osób.

Jak wyliczył dziennik „Fakt” ludowcy zajmują w 25 tys. stanowisk w samorządach, co odpowiada 6% całkowitej liczby urzędników. Pozostałe 5 tys. osób pracuje w ministerstwach rządzonych przez PSL, państwowych agencjach i spółkach Skarbu Państwa.

O skali nepotyzmu świadczy to, iż w samej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na 3629 pracowników, aż 1707 ma powtarzające się nazwiska. Ponadto kontrola NIK ujawniła, że w latach 2000-2012 aż 28% osób z jej kierownictwa miała członka rodziny na jakimś stanowisku w agencji.

Dla państwa pracuje m. in. syn posła Stanisława Żelichowskiego, a brat posła Eugeniusza Kłopotka jest zatrudniony w „sprywatyzowanym” przez ludzi PSL Elewarze.

Warto pamiętać, że powszechną praktyką w partiach politycznych są tzw. „cofki”, dzięki którym partia zarabia niczym biuro pośrednictwa pracy. W jednym ze swoich nagrań Zbigniew Stonoga ujawnił ten mechanizm.

„Parlament bez względu jaka to jest partia, podzielony jest na 3 grupy osób. Jedna z tych grup to są ludzie, którzy reprezentują swoje partie w mediach. Druga grupa to są ludzie, którzy się udzielają przed kamerami i faktycznie próbują podejmować jakieś inicjatywy poselskie, a trzecia grupa to jest grupa, która robi kasę w terenie. Największe pieniądze z polityki to są w terenie. To jest obsadzenie agend rządowych, Agencji Rynku Rolnego, Agencji Mienia Wojskowego i tych wszystkich OHP, nie OHP. To są takie niemałe pieniądze. Fundusze, nie fundusze, PKN Orlen, rafineria gdańska. To każda ekipa ma swojego króla. Na tym są straszne pieniądze.

Jesteś prezesem np. ARR i masz pensję 20 tysięcy zł, to musisz piątkę, siódemkę przynieść z powrotem do partii bez żadnego pokwitowania. Za każdego rządu tak się działo i dzisiaj też tak jest. Oczywiście nikt się do tego nie przyzna, ale to jest taka mafia przenno-buraczana.

Jak rządził Miller, to nosili te tzw. „cofki”, jak rządził Kaczyński to pisowcy przynosili, Lepper był w rządzie, to do Leppera przynosili. O tym każdy wie. PSL z tego żyje i zauważ jak się dobrze utrzymuje. Zawsze gdzieś się tam Pawlak wkręci.„

Więcej na temat nepotyzmu w PSL:

ARiMR firmą rodzinną PSL?

Komentarze

komentarzy