kruk021

Po co windykator kupuje polityka

Generowanie nieistniejących długów przez firmy windykacyjne, na co łapią się miliony Polaków, nie odbywa się bez powodu. Pieniądze niezgodnie z prawem zdobyte przez te firmy idą na inwestycje w politykę. Oto ‘Newsweek’ ujawnia, że prezes Grupy Kruk hojnie wspiera Ryszarda Petru, który – jeśli wierzyć zapewnieniom .Nowoczesnej – zmierza po fotel premiera w następnych wyborach. A to wierzchołek góry lodowej. Inwestycja w politykę nie odbywa się bez powodu.

Docelowo firmy windykacyjne grają o niewyobrażalne z perspektywy polskiej gospodarki pieniądze, które będą odbierać w ramach windykowania faktycznych i nieistniejących długów mając uprawnienia dokładnie takie, jakie mają dzisiaj komornicy, będący urzędnikami sądowymi. Gra jest więc warta świeczki a inwestowanie w polityków oraz blichtr i błyskotki, jakimi lubią otaczać swoich ulubieńców i gości prezesi spółek windykacyjnych nie istnieją bez przyczyny. I potrafi zapierać dech w piersiach. Te najbogatsze filmy mają swoją flotę ekskluzywnych aut, helikoptery z pilotami sowicie opłacanymi wyłącznie za gotowość lotu, który odbywa się może raz, dwa razy w roku oraz eleganckie lokale dla gości, jeżeli ci przyjeżdżają w odwiedziny z innego miasta – na przykład ze stolicy do Wrocławia.

‘Spośród wszystkich darczyńców Nowoczesnej najhojniejszy był Piotr Krupa, prezes i współzałożyciel grupy Kruk zajmującej się windykacją i obrotem wierzytelnościami. Z żoną Sylwią przelał na konto Nowoczesnej w sumie 87,5 tys. zł.’ – informuje najnowszy numer ‘Newsweeka’. To nieczyste zagranie i dlatego sprawą natychmiast zajmuje się Państwowa Komisja Wyborcza, która prześwietla finansowanie partii Ryszarda Petru, człowieka który ze środowiskiem windykatorów od lat jest za pan brat i jest jego faktycznym, choć nie jedynym, ambasadorem w polskiej polityce.

Skąd taka hojność Kruka? Grupa Kruk jest na polskim rynku windykacyjnym niekwestionowanym liderem. Dochodzenie długów, które już dawno uległy przedawnieniu, jest dla windykatorów Kruka chlebem powszednim. Pracownicy firmy mają swoje procedury i doskonale wiedzą, kogo straszyć a komu obiecywać natychmiastową poprawę sytuacji, byle tylko przyznał się do zadłużenia. Wiedzą również, podobnie jak inni wielcy gracze rynku sekurytyzacji, w jaki sposób wykorzystywać komorników płacąc im za usługi polegające na wysłaniu pisma o konieczności spłaty zadłużenia z pieczęcią kancelarii komorniczej. I choć takie postępowanie jest  ze strony komornika zwykłym dorabianiem do niemałych przecież dochodów i nie jest postępowaniem komorniczym, nie znający prawa słuszni i niesłuszni dłużnicy próbują się kontaktować i z komornikiem, i z firmą windykacyjną uznając dług, co zgodnie z prawem przerywa jego przedawnienie. Proste?

Ale windykatorzy grają o coś znacznie więcej – chcą się pozbyć kłopotliwego i kosztownego pośrednika, jakim jest współpracujący komornik. A to można zrobić wyłącznie zmieniając ustawę. Lobbowanie w Sejmie wprost byłoby natychmiast zauważone, ale współpraca z chętnymi politykami i finansowane ich kampanii wyborczych może – choć nie musi, jak dowodzi przykład Ryszarda Petru – pozostać niezauważone. A wychowany przez windykatorów polityk przygotuje takie prawo, jakiego spodziewają się te firmy właśnie. I, jeśli będzie trzeba, osobiście będzie lobbował i wśród parlamentarzystów, i w mediach na rzecz jego rychłego wprowadzenia. Argumentów do wykorzystania jest aż nazbyt wiele – choćby taki, że sprawne ściąganie długów przysłuży się polskiej gospodarce i wpłynie na dynamiczny rozwój przedsiębiorstw, wzrost zatrudnienia, etc etc. Prawda, że proste?

Mimo, że sprawa współpracy .Nowoczesnej z firmami windykacyjnymi wymaga natychmiastowego wyjaśnienia, Ryszard Petru i jego partyjni koledzy nabrali wody w usta. Plan musi być zrealizowany. Zbyt wiele kapitału w niego zainwestowano, żeby popełnić błąd. A opinia publiczna… Szybko zapomni. Pomogą jej w tym feministki i ‘Gazeta Wyborcza’.

Komentarze

komentarzy