polityka-bieda-posłowie-sejm-polska

Płace polityków należy uzależnić od ich skuteczności

Ile powinni zarabiać politycy? Najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie systemu zaproponowanego przez twórcę jednej z niewielu polskich firm o zasięgu światowym, który przewiduje system prowizyjny.

 

Dyskusja o zarobkach posłów wraca co kilka miesięcy jak bumerang. Najgłośniejszym zwolennikiem podniesienia pensji parlamentarzystom jest Ryszard Kalisz, który widzi w tym możliwość na przyciągnięcie do polityki najlepszych w Polsce ekspertów w swoich dziedzinach.Według niego, prawnicy pracujący w prywatnych kancelariach patrzą na jego niskie zarobki „z politowaniem”.

Co ciekawe Kalisz ostatnio poruszył ten temat zaledwie kilka dni po tym jak jego stowarzyszenie Dom Wszystkich Polska podpisał umowę o współpracy z SLD, a jego lider zapewnił sobie miejsce na „biorącej” liście wyborczej do Sejmu.

Tymczasem rzeczywistość daleka jest od twierdzeń lewicowego polityka. Podobne założenie jak to, o którym mówi Kalisz, wprowadził bowiem Sławomir Nowak w grupie PKP, a efektów jak dotąd nie widać.

Dzięki specjalnym kontraktom państwowe przedsiębiorstwa kolejowe mogą omijać zapisy regulującej zarobki prezesów w spółkach Skarbu Państwa ustawy kominowej. W teorii umożliwia to ściąganie menedżerów z prywatnego biznesu, którzy mieliby wprowadzić na kolei nową jakość i wyprowadzić ją na prostą.

Symbolem rzeczywistych skutków posunięcia byłego ministra infrastruktury jest obecna minister rozwoju regionalnego Maria Wasiak. Przed odejściem do rządu w atmosferze skandalu, zarabiała ona w radzie nadzorczej PKP 42 tys. zł miesięcznie, choć ani jednego dnia nie przepracowała jako prezes prywatnej spółki o podobnej wielkości.

Minister rozpoczęła swoją karierę od pracy w różnych urzędach, gdzie była m. in. szefową gabinetu politycznego ministra transportu Tadeusza Syryjczyka. Wasiak służyła swoim szefom tak dobrze, że ci w nagrodę powierzyli jej dobrze opłacane stanowisko prezesa projektu w PKP. Z kolei rok później została wybrana prezesem zarządu PKP Przewozy Regionalne, gdzie miała pod sobą kilka tysięcy osób.

Pomysł na realną zmianę ma twórca jednej z niewielu polskich globalnych firm, producent okien Fakro Ryszard Florek. Proponuje on, by rząd, posłowie oraz senatorowie, a także prezydent byli wynagradzani w systemie prowizyjny, w którym ilość pieniędzy, które otrzymują, zależy wyłącznie od ich skuteczności.

„Praca posłów jest bardzo odpowiedzialna i ma olbrzymie znaczenie dla rozwoju gospodarczego kraju. Trzeba ich mocno zmobilizować, by zajmowali się gospodarką. Podstawa wynagrodzenia powinna być średnia krajowa czyli ok. 4 tys. zł brutto, a dalsze premie powinny być uzależnione od wyników ich pracy.”

Milioner, który słynie z bardzo skromnego życia jak na swoje możliwości, zapewnia, że na jego rozwiązaniu skorzystaliby zarówno politycy jak i Polacy. Dla pierwszych rozwój kraju oznaczałby większe zarobki, a dla drugich większy dobrobyt.

„Uważam, że polska ma potencjał, aby rozwijać się w tempie 4 proc. PKB rocznie, a nie 1 czy 2 jak ostatnio. Wychodzi więc na to, że nie chcę zabierać posłom pieniędzy, wręcz przeciwnie oferuję im sporą podwyżkę.”

Źródło: Polskie Piekiełko / natemat.pl

Komentarze

komentarzy