Rada_Krajowa_Platformy_Obywatelskiej_RP_Warszawa_6.02.2015-900x466

Otwartym tekstem, czyli jak zniszczyć PO raz na zawsze

W nocy po ogłoszeniu wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich spotkałem człowieka, który łamiącym się głosem mówił o porażce Komorowskiego. Starszy załamany człowiek. Przez chwilę zrobiło mi się go nawet żal, aż do momentu, gdy usłyszałem: „Gdyby nie ten pajac…”. Nasz wspólny znajomy poinformował go, że ja głosowałem na Kukiza, więc zdania nie skończył. Wezbrała we mnie wściekłość, ale nic nie powiedziałem. Pomyślałem tylko: Właśnie dlatego musicie przegrać.

Zastanawiałem się dlaczego zmilczałem. Myślałem, że wyjdę na chama, poza tym niegrzecznie będzie dobijać leżącego sugestią o pajacu wchodzącym na krzesło. Czyli, zaniechałem ataku z czysto egoistycznych pobudek. Chciałem we własnych oczach wyglądać na tego lepszego, rycerskiego, bez skazy. Po przemyśleniu jednak, doszedłem do wniosku, że zrobiłem źle. Ten wyborca PO bardzo szybko się pozbiera i nie zmieni zdania na temat „Tego pajaca”? Nie! Nadal będzie traktował wszystkich politycznych przeciwników, nie tylko PISowców jak bydło. Typowy uczeń niby profesora, nie żyjącego już Bartoszewskiego. Trzeba było wykorzystać moment i sprowadzić go do parteru, pogrążyć w beznadziei, i wybić mu z głowy chęć głosowania w następnej turze. Niestety, jeśli chce się wygrać, najpierw należy być bezwzględnym w stosunku do siebie, potem dopiero w stosunku do przeciwnika. Inaczej wychodzi jak zawsze, czyli kiepsko. Dlatego właśnie słowa Marka Belki o „komediancie” wcale mnie nie zaskoczyły, charakteryzują one dobrze sposób traktowania ludzi przez wyznawców PO. Tak nas właśnie traktują, mnie i Ciebie.

Z każdej jednak historii można wyciągnąć dla siebie wnioski na przyszłość. Jeden już znamy. Drugi o wiele ciekawszy przyszedł mi do głowy kilka dni później. Żeby wygrać nie należy atakować PO (!) bo to jest zupełnie bez sensu i nieracjonalne. Dlatego właśnie nie możemy wygrać z PO, bo atakujemy PO. A czym jest PO? PO to tylko szyld, fasada, ekran telewizora. Za tym skrótem nic się nie mieści. To tylko przykrywka dla ciemnych interesów ludzi czerpiących zyski z rolowania reszty narodu. Polityk zakłada do pracy „PO” jak zbroję albo płaszcz, po którym wszystko spływa. Dlatego my czujemy się nieswojo, a POwiec raczący nas szczawiem wracając do domu znów jest kochającym i ciepłym człowiekiem. Siada w fotelu i mówi: Proszę cię kochanie, podaj mi ku..wa gazetę. Nie dociera do niego nasza bezradna wściekłość. On nawet w du..pie nas nie ma, więc mu nie przeszkadzamy. Sprawdza w telewizji jak wypadł i planuje jak wyrwać następną kasę. Reszta, czyli my, się nie liczy. Ataki w tym kierunku przypominają walkę z cieniem i są głupie.

Przykro mi to twierdzić, ale większość z nas przez ostatnie kilka lat, atakując PO, bezproduktywnie robiła głupoty. „PO to zło” – I co z tego? Nic. Właśnie o to chodzi, że nic. Nic z tego dla nikogo nie wynika dlatego, że głosujący na PO dobrze to wiedzą i nic sobie z tego nie robią. Przecież z obecnej sytuacji czerpią konkretne zyski. Jeżeli polityk PO nic sobie z tego nie robi, to dlaczego wyborca tego polityka miałby sobie robić? I możesz się z nim kłócić, przytaczać argumenty, uzasadniać, przekonywać. On wie swoje. Prawda, logika, sprawiedliwość, honor, dobro i zło, nawet fakty, te sprawy nic dla nich nie znaczą. Na własny użytek stworzyli sobie substytuty tych pojęć i nimi się posługują. To oni stworzyli życie równoległe, pasożytnicze i szkodliwe dla kraju. Nie muszą się przy tym martwić, pieniędzy mają co raz więcej, więc zawsze i wszędzie dadzą sobie radę. Tak przynajmniej im się wydaje. Bez względu na to czy Polska będzie istniała i w jakim będzie stanie sądzą, że zawsze będą na górze. Nie zdają sobie sprawy, że gdy już w Polsce zniszczą wszystko co jest do zniszczenia, i oni okażą się zbędni. Siły, które ich wyniosły ku górze i dawały im dostatnio żyć, zniszczą ich i wyplują na śmietnik.

Wracając do wyborów i wyborców. Obecnie sytuacja wygląda w ten sposób: My atakujemy polityków, tak się nam przynajmniej wydaje, bo ataki nasze do nich nie dochodzą, a wyborcy głosują na PO. Nie da się obrzydzić wizerunku PO wśród jego wyborców ponieważ oni nie czują związku przyczynowo skutkowego ich decyzji i tego co otrzymują od życia. Dlatego właśnie należy zasadniczo zmienić kierunek ataku. Należy atakować wyborców PO, a nie walczyć z czymś, czego nie ma. Trzeba atakować takich właśnie „sympatycznych” starszych panów i im wytykać całe zło, które jest w kraju. Nie piszę tu o atakach fizycznych, ale wyborcy muszą zrozumieć, że to ich wybory są ohydne i szkodliwe dla Polski, i ich samych także, a nie jakaś mityczna PO.

Zacytuję Lenina „O co walczymy?” Czy przekonamy wyborców PO do swoich racji? Oczywiście, że nie, nawet nie warto próbować. Są albo zakłamani do szpiku kości, albo uwiązani interesami, albo mają tak zwany syndrom Sztokholmski, o czym już kiedyś pisałem w tygodniku Gazeta Warszawska. Jak więc mamy walczyć z wyborcami PO? Zacznijmy od metod bardziej łagodnych, możliwych do wykorzystania w rozmowach z bliskimi. Stwierdzenia typu „Głosujesz na PO? Żal mi ciebie!” lub „Jesteś godny Pogardy” to najłagodniej jak można. Przy czym należy pamiętać, aby nie wdawać się w ogóle w dyskusję!!! Absolutnie! Stwierdzamy fakt, wyrażamy pogardę i już. Koniec. Nie dyskutujemy. Każde wdanie się w dyskusję nobilituje przeciwników i daje im szansę na wciągnięcie nas w ich błotniste pojmowanie świata. Nawet się nie zorientujemy jak zaczniemy dyskutować ich językiem. A to dlatego, że oni pozmieniali sens wielu pojęć, i według nich słowa takie jak patriotyzm, czy prawda znaczą zupełnie co innego. Muszą odczuć, że już nikt nie chce nawet z nimi gadać, przynajmniej o tych sprawach, przynoszą wstyd sobie i rodzinie. Zamiast dyskutować ograniczmy się do oceny ich postępowania.

Powinniśmy zorganizować także kilka happeningów ośmieszających pokrętny sposób myślenia wyborców PO. Happeningi powinny w sobie mieć sporą porcję prostoty, brutalności i chamskiej wręcz prowokacji. Pamiętajmy, że to dla dobra wyborców PO jako obywateli Rzeczpospolitej właśnie robimy, dla ich dobra (może za wyjątkiem zdrajców i złodziei). Żeby się wreszcie ocknęli i zaczęli myśleć jak ludzie, a nie podążać za rozkazem jak barany. Potrzebny jest szok. Im szybciej tym lepiej, im mocniej tym lepiej. Za kilka miesięcy jeszcze nam podziękują, żeśmy ich wybudzili ze złego snu. Ponad to założę się, że za jakiś czas okaże się, że oni nigdy na PO nie głosowali. W zasadzie to od początku byli przeciw. Z tego błędu akurat można ich nie wyprowadzać, niech tak myślą.

Przez kilka dni miałem wątpliwości co do słuszności mojej oceny i prezentowanych założeń, jednak już po drugiej turze wyborów wyraźnie widać, że PO i ich wyborcy niczego się po podwójnej przegranej nie nauczyli. Dalej tkwią w zakłamaniu i pogardzie dla przeciwników, niech więc odczują, że my w odróżnieniu od nich nie mamy się czego wstydzić. Nadal uważają, że całe zło tkwi wszędzie tylko nie w PO. Wszyscy inni są głupi i chcą źle dla… no właśnie, dla kogo? Najlepszym przykładem ich postawy jest wydarzenie na Facebooku, na którym chcą rozliczać nowo wybranego, jeszcze nieurzędującego prezydenta, choć nawet na niego nie głosowali. Może zaczęli by od rozliczenia swojego kandydata? Nic z tych rzeczy, absolutnie. Przecież wszystko, według nich jest w jak najlepszym porządku. Skoro według nich w porządku jest rozwalenie i ciągłe niszczeni polskiego przemysłu, ciągłe zadłużanie Polaków, kradzież oszczędności emerytalnych, wydłużenie czasu pracy, płacenia składek i nie otrzymywania nic w zamian, chęć sprzedaży ziem i lasów, ciągłe podnoszenie podatków i składek na ZUS, o niezliczonych aferach nie wspominając, jeżeli dla nich to wszystko jest w porządku, to kim oni są? Co mają w głowach?

Już widać, że przywódcy PO zwierają szyki w leninowskim stylu. Ogłaszają, że rzucą gawiedzi kilka przedwyborczych prezentów i obietnic, przeformują się, sprężą i wygrają wybory. Tak prosto to widzą. Już zaczynają znaną od lat jazdę pod tytułem „Ten zły PIS zagraża wolności”. Tym razem mogą się srogo przejechać, bo mało kto uwierzy ponownie w te bajki. Gra idzie o zupełnie inną stawkę, o naszą przyszłość, o przyszłość całej Polski. Takie myślenie właśnie charakteryzuje wyborców głosujących przeciw PO. „Mi jest dobrze” to sposób myślenia POwców, i z tym właśnie musimy walczyć. Ciekawe, który sposób myślenia wygra na jesieni?

Dla tego potrzebny jest stały i bezpardonowy atak, ciągła presja skierowana bezpośrednio do wyborców. Sądzę, że największe wrażenie zrobi jeśli przestaniemy się krępować i martwić o ich samopoczucie i to co o nas mogą pomyśleć (oni i tak to o nas myślą) i zaczniemy nareszcie mówić otwarcie co myślimy. Co myślimy o PO i o nich osobiście. Oni to dobrze wiedzą, ale póki my nic nie mówimy, oni udają, że sprawy nie ma, i ich racja jest na wierzchu. Najbardziej boją się prawdy rzuconej prosto w oczy.

Czy takim sposobem można wygrać z tak dużym elektoratem? Niby wydaje się to niemożliwe, a jednak… Tak naprawdę chodzi nam nie o przekonanie wszystkich, a o utrącenie zaledwie kilku procent wyborców, tych bardziej rozumnych i wrażliwych, którzy nie będą się chcieli identyfikować z kolaborantami w POwskim obozie zagłady, tych, którzy nie wytrzymają codziennej krytyki. Zdeklarowane głupki i sprzedawczyki są nie do odzyskania dla społeczeństwa, chyba, że poprzez wyspecjalizowane i przeznaczone do tego instytucje resocjalizacyjne. Te parę procent myślących i wrażliwych obywateli dotychczas głosujących na PO z innych względów wystarczy do zdestabilizowania i doprowadzenia do upadku całej zwyrodniałej organizacji zwanej obywatelską.

źródlo: scenapolityczna.pl

Komentarze

komentarzy