program-pis

Nowy program PiS – brama do szczęścia

Z niecierpliwością oczekiwałem na wielkie wydarzenie, którym miało być przedstawienie nowego programu PiS . Doczekałem się. Niemożliwym jest ustosunkowanie sie do całości, na to przyjdzie jeszcze czas bo przecież tak ważny dokument z pewnością wywoła szeroką i owocną debatę społeczną.

“Dla nas, Polaków, własne państwo ma jednak jeszcze jedno znaczenie – przez 123 lata nie istniało żadne suwerenne państwo polskie. Nie mogliśmy decydować o własnym losie.
To powód, dla którego uznajemy państwo polskie za wartość najwyższej wagi, a wszelkie podważanie jego suwerenności, czy wręcz istnienia, za niemożliwe do przyjęcia i zgubne dla narodu oraz zagrażające polskości w wymiarze teraźniejszym i historycznym”

Piękne i mądre słowa. Szkoda tylko, że PiS ze swoimi przywódcami na czele zrobili tyle złego co stoi w jaskrawej sprzeczności z tymi deklaracjami. Oczywiście w tym dziele zniszczenia nie byli sami bo każdy rząd dołożył swoją cegiełkę ale po co te kłamstwa i hipokryzja?
Choć możliwym jest, że niepotrzebnie czepiam się Prezesa. Może przeszedł on jakąś cudowną metamorfozę i nagle Polska stała się najważniejsza? Już wojny USraela i “wolność” Ukrainy odejdą na dalszy plan? Pożyjemy zobaczymy…

Ale jednak czytając dalej czeka nas kubełek zimnej wody:

“Nasze państwo, nasza wolność, ład demokratyczny i solidarnościowy nie może być traktowany w oderwaniu, wyabstrahowany z międzynarodowych relacji, w których dominuje, przynajmniej w Europie, globalizacja i społeczeństwo otwarte.”

Czyli nihil novi. Nie łudźcie sie zbytnio Polaczkowie. Nasi zawsze górą!

Żeby jednak nie było zbyt okrutnie to czytamy dalej:
“Własne suwerenne państwo narodowe jest dla nas wartością kluczową, gdyż bez niego nie mogą być realizowane inne wartości, które uznajemy za podstawowe.”

Ja rozumiem, że program przedstawiany publicznie powinien być pisany językiem zrozumiałym dla zwykłego szaraczka ale nie może urządzać kpin z inteligencji czytających. Jak bowiem można jednocześnie stawiać na piedestał wartość najwyższą – niepodległość, żeby za chwilę temu zaprzeczyć a potem znowu dla uspokojenia rzucić jakiś banał typu:

“Nie akceptujemy niekontrolowanej erozji suwerenności europejskich ojczyzn. Naszej wolności będziemy bronić zdecydowanie,
wprowadzając najmocniejszez możliwych bariery prawne przed możliwością takich praktyk wobec Polski. To jest nasz eurorealizm.”

I znowu zaczynam być spokojny. Prezes nie akceptuje “erozji suwerenności “… Tym bardziej, ze dla tych niezdecydowanych prezes ma bardzo ważną radę:
“Warto być Polakiem, przynależeć do naszej wspólnoty narodowej, a więc warto, aby ona trwała i miała swoje państwo.(…) Warto, byśmy mogli obronić się przed zagrożeniami dla naszej wolności.”

Tak więc co tam! Miejmy jednak to swoje “państwo” bo przecież “warto”.

Dalej następuje “Diagnoza” – prezes jak wytrawny lekarz przedstawia co się tak naprawdę wydarzyło po ’89 roku. To w sumie taka fajna, napisana bardzo prostym językiem pogadanka dla ćwierćinteligentów i młodzieży szkolnej, która z przyczyn oczywistych tych czasów pamiętać nie może. Także my, starsi, możemy w końcu dowiedzieć się, że to źli komuniści okradli naród a nowa “niepodległa” władza w “wyzwolonym” cudownie spod czerwonego bata kraju nic nie mogła zrobić. Patrzyła na wszystko szeroko zamkniętymi oczami. Musiało upłynąć ponad 20 lat tej “wolnej Polski”, musiał pojawić sie prezes, (który z pewnością tamtych czasów nie pamięta osobiście bo urodził sie wczoraj), byśmy poznali brutalna prawdę. Dzięki ci prezesie!

Czyhają jednak na nas jeszcze inne groźne zjawiska, które bezlitośnie demaskuje prezes :
“Obok odrzucenia zasady pro publico bono duże znaczenie mają też predyspozycje nowo-starej elity do podporządkowywania się wpływom zewnętrznym również na poziomie tożsamościowym. Przybiera to różne formy, w tym najbardziej widoczną, niemal ostentacyjną jest kwestionowanie wartości polskości i przeciwstawianie jej „europejskości”. Takie nastawienie łączy się często z całkowicie bezkrytyczną gotowością, interesowną bądź bezinteresowną, przyjmowania płynących z zewnątrz postulatów odnoszących się do polskich spraw.(…) Niezależnie od poprawności naukowej pojęcia „postkolonializm”, rezygnacja znacznej części elity z lojalności wobec państwa polskiego jest bez wątpienia poważną cechą systemu utworzonego po 1989 roku.”

Złotousty prezes. Dokładnie tak było i jest. a jak do tego doszło?

“Kryzys nastąpił w momencie, gdy zbiegły się dwa wydarzenia. Po pierwsze, pierwotna dynamika gospodarcza związana z odrzuceniem komunizmu i uwolnieniem drobnej inicjatywy prywatnej zaczęła gasnąć. Po drugie, siły postkomunistyczne, które doszły do władzy po upadku AWS poczuły się tak silne, że postanowiły zaatakować, ograbić i całkowicie uzależnić od siebie najpotężniejszy z filarów systemu III RP; ten zaś broniąc się doprowadził do ograniczonego i wywołującego szok odsłonięcia głębokich mechanizmów systemu, które za przyczyną nastawienia głównych mediów pozostawały dotychczas ukryte przed zdecydowaną większością społeczeństwa.”

I znowu ci źli dopadli tych dobrych, którzy w pocie czoła powiększali polski stan posiadania, bronili polskiej gospodarki i ziemi.

Zdarza się jednak prezesowi powiedzieć co prawdziwego:
“Fundamentalną zasadą, na której opiera się „system Tuska”, jest traktowanie utrzymania władzy jako celu nadrzędnego. Z tej zasady Tusk i jego otoczenie wyprowadzili wnioski natury socjotechnicznej, określające praktyczny kształt polityki rządzącej koalicji, w której dominująca rola przypada Platformie Obywatelskiej.”

Jest to jednak prawda z gatunku półprawd. A wiadomo, że pół prawdy to całe kłamstwo. Opisany wyżej model jest typowy dla WSZYSTKICH ekip, które dorwały sie do władzy.

Dalej prezes przedstawia wiele patologi i wszystko jest najprawdziwszą prawdą. Nasze państwo zaczyna sięgać dna. Niszczona jest tożsamość narodowa, gospodarki już raczej zniszczyć nie można bo nic praktycznie już nie mamy. Ziemia,do tej pory ukradkiem a już za chwilę całkiem oficjalnie wymknie nam się spod nóg.
Ja wiem doskonale, że prezes to nasza jedyna nadzieja bo nikt nam już sie nie ostał. Tylko po co takie ważne dokumenty jak program partii każe pisać kretynom, którzy uznaja Naród za bandę imbecyli?
Bo Pana Jarosława kaczyńskiego o osobiste autorstwo nie posądzam.

Na razie odłożyłem czytanie szczegółów tego programu. Muszę trochę ochłonąć…

Link do całości programu www.pis.org.pl/article.php

Komentarze

komentarzy