świnia-politycy-rząd-minister-poseł-darmozjad

Nadchodzi pokojowa rewolucja, która rozbije samorządowe sitwy

16 listopada może zakończyć się era lokalnych układów, patologii i przekrętów oraz rozpocząć pokojowa rewolucja, która realnie zmieni Polskę na lepsze. Będzie to możliwe dzięki nowym zasadom, według których będą przebiegać wybory.

Najbliższe wybory samorządowe będą pierwszymi, które odbędą się na zasadzie jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW). Dzięki temu Polacy po raz pierwszy od wprowadzenia progu wyborczego, będą mieli realny wpływ na wybór władz w ramach rozwiązań systemowych.

Wczoraj

Dotychczas obowiązująca na szczeblu samorządowym ordynacja większościowa praktycznie uniemożliwiała tworzenie alternatyw wobec sitw trzymających władzę w samorządach. Mimo, iż oficjalnie każdy mógł ją stworzyć, w praktyce było to zadanie niewykonalne, zwłaszcza jeśli nie dysponowało się dużym budżetem oraz licznym zespołem.

Lokalny aktywista walczący ze skorumpowaną władzą na szczeblu gminnym chce powiedzieć „dość” i zostać radnym wybranym z listy własnego komitetu wyborczego. Na swoim osiedlu, będącym równocześnie okręgiem wyborczym, jest popularny i pewny zwycięstwa.

Dotychczasowy kodeks wyborczy nakazywał mu stworzenie list wyborczych również w innych okręgach, w których jest wybierana Rada Miejska. To sprawia, że w swoją inicjatywę musiał zaangażować większą ilość osób oraz przekonać do siebie większą liczbę wyborców niechętnie głosujących na nowe, nieposiadające znanych twarzy ugrupowania. To z kolei oznacza konieczność zdobycia większej ilości pieniędzy na kampanię wyborczą.

To nie koniec barier. Największą z nich trzeba było pokonać w dniu wyborów. Jeśli nasz kandydat w swoim okręgu wyborczym dostałby 99% głosów, a w innych na tyle mało, że cały komitet nie przekroczyłby progu wyborczego, to radnym z jego osiedla zostałby jego rywal cieszący się poparciem 1% społeczności.

Z tych powodów najbardziej realnym scenariuszem otrzymania mandatu do zasiadania w Radzie Miejskiej jest dołączenie do już istniejących ugrupowań. Jednak w nich trzeba być posłusznym i wiernym jego liderom, którzy decydują o nazwiskach wpisanych na listy wyborcze. To oni właśnie sprawowali dotąd realną władzę nad polską demokracją.

Dziś

Teraz jednak będzie inaczej. Po zmianach komitet wyborczy będzie mógł obejmować tylko jeden okręg, w którym radnym zostanie kandydat z największą liczbą oddanych na niego głosów. Nie istotny będzie tu uzyskany wynik komitetu w innych okręgach.

Ta modyfikacja kodeksu wyborczego wprowadzona przez rząd Donalda Tuska daje wyborcom skuteczne narzędzie do rozbijania lokalnych koterii, układów oraz „grup trzymających władzę”. Jeśli nie będą one same się oczyszczać, a patologie zanikać, nawet stosunkowo nieliczna oraz dysponująca skromnymi środkami finansowymi grupa osiedlowych aktywistów, która zdoła przekonać do siebie bliższych i dalszych sąsiadów, będzie w stanie je obalić.

Ciemny lud kupi niespełnioną obietnicę

Wprowadzenie JOW było jedną z głównych obietnic, dzięki którym Platforma Obywatelska odebrała w 2007 roku władzę Prawu i Sprawiedliwości. W ramach kampanii wyborczej zebrano wówczas  946 088 podpisów pod projektem ustawy w tej sprawie.

Jednak zdające sobie sprawę z długoterminowych konsekwencji wprowadzenia nowej ordynacji wyborczej władze PO zapomniały o niej zaraz po ogłoszeniu przez Państwową Komisję Wyborczą oficjalnych wyników wyborów. Podpisy niemal miliona domagających się zmian Polakow zmielono, a politycy koalicji rządzącej zmienili zdanie na jej temat.

Również największej opozycyjnej partii parlamentarnej, PiS, nie podoba się pomysł wyboru posłów według zasad JOW. Tu jednak głównym powodem niechęci nie jest kalkulacja polityczna jak w przypadku PO, ale sondaże. Wskazują bowiem one, że wprowadzenie zmian znacznie uszczupli liczbę reprezentantów partii Jarosława Kaczyńskiego zasiadających w ławach sejmowych.

Lepiej to przemilczeć

Mimo potencjału jaki niesie za sobą wprowadzenie JOW w samorządach, Polacy w zdecydowanej większości nie wiedzą nawet o wprowadzonych zmianach. Jak informuje tygodnik „NIE”, w PKW zgłoszono 10 707 komitetów, których celem jest zgłoszenie kandydatów na radnych w 2413 gminach nie będących miastami na prawach powiatu. W zdecydowanej większości są to komitety zgłaszane już w poprzednich wyborach.

Jutro

Przykład rosnącej ostatnio liczby referendów odwołujących skompromitowane władze lokalne, daje nadzieję, że o ile w najbliższych wyborach samorządowych komitetów założonych przez osoby niezwiązanych dotąd z polityką jest niewiele, o tyle jak Polacy zobaczą efekty zmian w ordynacji na konkretnych przykładach, to  w 2018 roku może być ich znacznie więcej, a w 2022 roku będą stanowiły większość.

Ewentualny sukces nowego samorządowego kodeksu wyborczego powinien przynieść także zmiany w administracji centralnej. Pozytywne zmiany w „lokalnych ojczyznach” wpłyną na nastroje społeczne, a opinia publiczna zacznie głośno domagać się wprowadzenia JOW również w wyborach do Sejmu, co może wywołać prawdziwą pokojową rewolucję.

Trzeba chcieć

Głównym problemem związanym z JOW jest konieczność zmiany mentalności Polaków. Obecnie, mimo swojego niezadowolenia z poczynań zawodowej klasy politycznej, Polacy wolą spędzić dzień wyborów przed telewizorem. Tymczasem więcej pożytku byłoby ze zrobienia na złość zarówno koalicji PO-PSL, jak i opozycji PiS, SLD, TR i oddanie głosu na kandydata z któregoś z komitetów nieparlamentarnych partii politycznych.

Taki akt nieposłuszeństwa wobec władzy przekonującej o istnieniu zjawiska tzw. „straconego głosu”, pozwoliłby wpuścić do polskiej polityki nowych ludzi mających nowe pomysły. To z kolei doprowadziłoby w dłuższej perspektywie do realnych, a nie tylko propagandowych zmian.

Komentarze

komentarzy