35524923a01eecff82419b5f0d9c1666

K R A D Z I E Ż! – p. Gronkiewicz-Waltz trzeba przeliterować

Hanna Gronkiewicz-Waltz zapomina, nie wie, myli się, manipuluje, kpi, straszy. Te czasowniki określają zachowanie prezydent Warszawy w ostatnich dniach po ujawnieniu we „wSieci” szczegółów dotyczących ukradzionej pożydowskiej kamienicy, jaka padła łupem jej rodziny.

Najpierw udawała, że tematu nie ma, bo sprawa jest stara i media już o niej informowały. Udawała, że nie zauważa nowych dokumentów, o których napisaliśmy). Winę za bezprawne przekazanie jej bliskim atrakcyjnej nieruchomości w centrum stolicy zrzucała na urzędników śp. Lecha Kaczyńskiego. Opowiadała też, że prawowitymi właścicielami budynku przy Noakowskiego 16 w Warszawie są „ci, którzy nabyli tę kamienicę”, czyli m.in. jej mąż i córka.

Wydawało jej się, że zdawkowe oświadczenie na stronie internetowej i ucieczka z konferencji prasowej przed kolejnymi pytaniami niżej podpisanego załatwią sprawę, a Święto Niepodległości pozwoli temat rozmyć. Okazało się jednak, że aferę z kamienicą i konieczność jej wyjaśnienia bardzo mocno w ostatnim tygodniu kampanii postawili kontrkandydaci HGW – niezależnie od partyjnych barw: Przemysław Wipler, Piotr Guział, Jacek Sasin i Sebastian Wierzbicki. Domagała się tego nawet „Gazeta Wyborcza” oraz mnóstwo oburzonych internautów.

Potrzeby przejrzystości nie widzi tylko Hanna Gronkiewicz-Waltz. I zamiast zmierzyć się z prawdą, straszy mnie i tygodnik „wSieci” pozwem. To też jest jakieś wyjście, bo sala sądowa będzie dobrym miejscem do pokazania wszystkich dokumentów, których tak obawia się pani prezydent. Dziwne tylko, że nie chce procesować się w trybie wyborczym – tak, by błyskawicznie udowodnić swoje racje…

Najsmutniejsze w całej sprawie jest to, że wiceszefowa Platformy Obywatelskiej ucieka od meritum sprawy. Ta kamienica została ukradziona! Sfałszowano dokumenty rzekomo podpisane przez przedwojennych właścicieli, a oszust, który się nimi posługiwał, dokonał transakcji z wujkiem Andrzeja Waltza, co podważyły później sądy PRL, prokuratura III RP i ministerstwo transportu. Prawowici spadkobiercy żyją i należy im się zwrot majątku. Zamiast tego – prezydent Warszawy udaje, że to jej mąż jest „prawowitym spadkobiercą”.

Mówi to profesor prawa!

Podkreślmy to raz jeszcze: mamy do czynienia z ordynarną kradzieżą, w efekcie której, po wielu latach, wzbogaciła się najbliższa rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Pani prezydent, przeliteruję: K R A D Z I E Ż Ą!

Trzeba mieć odrobinę honoru, by z tym faktem się zmierzyć. I uczciwości wobec wyborców, by zrobić to szybko.

Komentarze

komentarzy