efc4b393ddcf44-540-210-0-155-2001-780

Jak NIE głosować w eurowyborach?

Finał kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego tradycyjnie zbiega się ze startem kampanii propagującej uczestnictwo w wyborach. Uważam, że nie każdy powinien głosować i nie każdego należy do głosowania zachęcać. Ale gdy już bardzo chcesz kogoś skreślić, to najpierw przeczytaj poniższą instrukcję.

Parlament Europejski jest półfasadową instytucją zapewniającą wygodne życie kilkuset szczęśliwcom z całej Unii Europejskiej. Powiedzmy sobie szczerze: wbrew temu, co nam mówią, faktyczne decyzje zapadają w gabinetach Komisji Europejskiej i na szczeblu rządowym. PE od czasu do czasu może wtrącić swoje trzy grosze, ale faktycznej władzy nie posiada.

Po co w ogóle głosować?

To pytanie tak stare, jak powszechne prawo wyborcze. Przecież każdy myślący człowiek powinien rozumieć, że jeden głos nie ma żadnego znaczenia wobec milionów innych. We współczesnej demokracji wybory to odpowiednik antycznych igrzysk – władza daje ludowi iluzję, że ten ma na cokolwiek wpływ. Jestem przeciwnikiem zarówno rządów autorytarnych, jak i panującej współcześnie dyktatury większości, która może uchwalić dowolne „prawo”, jeśli przegłosuje je w parlamencie.

Ale skoro raz na cztery lata (raz na pięć w przypadku PE) pytają nas o zdanie, to warto z niego skorzystać. Choćby po to, aby zdecydować, kto załapie się na ciepłą posadkę w Brukseli, a kto nadal będzie „biedował” jako dyrektor w rządowej agencji lub spółce Skarbu Państwa.
Jak głosować, by później nie żałować

Kandydatów do jakiekolwiek gremium decyzyjnego – bez znaczenia, czy do rady gminy, czy do PE – należy wybierać według twardego algorytmu. Bez uwzględniania sentymentów lub historycznych zasług. Naszego europosła – tak samo jak członków rady osiedla – wybieramy drogą eliminacji.

Po pierwsze, skreślamy obecnych europosłów. Oni już się obłowili, zdobyli zagraniczne kontakty i zasłużyli na hojną, europoselską emeryturę. Kto startuje po drugą kadencją, ten albo potwierdza swoją nieudolność (przez 5 lat nie zrobił tego, czego zamierzał), albo zbytnio uzależnił się od europarlamentarnej diety. Takich ludzi nam nie potrzeba.

Po drugie, nie głosujemy na urzędujących ministrów, posłów, senatorów, burmistrzów, sołtysów, radnych gminnych, powiatowych czy wojewódzkich. Jeśli człowiek, któremu wyborcy powierzyli określone obowiązki, ucieka od nich do PE, to nie zasługuje na nasz głos. Trudno o większy wyraz lekceważenia wyborców niż chęć zamiany mandatu poselskiego na europoselski. Od razu wiadomo, że chodzi tu o dietę, którą lepiej pobierać w euro niż w złotych.

Po trzecie, nie głosuj na kandydatów rozstawionych z numerem jeden. To na ogół partyjni karierowicze cieszący się poparciem szefa partii, który w nagrodę za wierną służbę wynagradza swego klienta „jedynką” na wyborczej liście. Co to za demokracja, gdy o szansach na wybór decyduje prezes partii układający listy wyborcze?

Po czwarte, nie wybieraj miernot. Czas powiedzieć stanowcze „nie” osobom tez dorobku (naukowego, biznesowego, zawodowego, sportowego), osiągnięć, wykształcenia, kompetencji albo choćby charyzmy czy autorytetu. Jeśli kandydat nie potrafi pochwalić się jakimkolwiek sukcesem czy osiągnięciem, to czego się można po nim spodziewać w PE?

Po piąte, odrzuć ludzi, którzy nie potrafią logicznie uzasadnić, po co w ogóle kandydują. Dotyczy to także tych, którzy wyrzucają z siebie pustosłowie typu „żeby dbać o polskie interesy”. Tacy kandydaci albo nie wiedzą, po co startują, albo ich jedyną motywacją jest europarlamentarna dieta. Jeśli już któryś się do tego przyzna, to warto rozważyć powierzenie mu swojego głosu (z zastrzeżeniem pkt. 1, 2 i 3) – przynajmniej dowiódł, że jest uczciwy.

Po szóste, zapoznaj się z programem komitetów wyborczych i poglądami ich kandydatów. Odrzuć partie i ludzi, których ideologia jest ci obca i którzy chcą realizować pomysły, których nie akceptujesz. Postulaty komitetów można łatwo znaleźć w internecie. Równie szybko możesz sprawdzić zgodność własnych poglądów z programami kandydatów, np. na takich serwisach jak www.latarnikwyborczy.pl. Jeśli większość pytań jest ci obojętna lub nie masz zdania, to po co w ogóle wybierasz się na wybory? Może lepiej zostaw decyzję tym, którzy przynajmniej mają własne zdanie.

Po siódme, odrzuć kandydata, który nie podrzucił swojej ulotki lub nie zorganizował spotkania z wyborcami w twojej miejscowości. Taka osoba zwyczajnie cię lekceważy i nie zasługuje na twój głos. W prawdziwej demokracji kandydaci powinni intensywnie konkurować o twoje poparcie, zamiast biegać po wałach przeciwpowodziowych czy brylować w telewizji.

Po ósme, jeśli powyższa selekcja zawężyła liczbę akceptowalnych kandydatów do zera, to nie jest twoja wina. Po prostu jakość potencjalnych europosłów okazała się niewystarczająca. W takim wypadku pozostaje ci oddać głos nieważny. Duża liczba głosów nieważnych jest sygnałem dla obecnych i potencjalnych polityków, że nie akceptujesz obecnej oferty wyborczej. To przejaw buntu i niezadowolenia silniejszy od niepójścia na wybory. Wyborcy nieaktywni są dla polityków ludźmi, z którymi nie trzeba się liczyć.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl

Komentarze

komentarzy