Hanna-Gronkiewicz-Waltz

Gronkiewicz-Waltz: Nie chcę mi się z Wami gadać

Buta i arogancja prezydentów wielkich miast. Hanna Gronkiewicz-Waltz przerywa wywiad, bo nie podobają jej się pytania.
Rafał Dutkiewicz i Ryszard Grobelny nie stają do debaty z kontrkandydatami.
Oby wyborcy utarli im nosa.

W trakcie rozmowy z dziennikarkami Gazety Wyborczej pani prezydent Warszawy stwierdza, że nie takie kwestie interesują Warszawiaków (pytanie dotyczyło profesora Chazana) i przerywa wywiad, rzucając na odchodne, że „wyszła z niej energia”.
Rafał Dutkiewicz, który we Wrocławiu ma wspólny komitet wyborczy z Platformą Obywatelską (KWW Rafał Dutkiewicz z Platformą), w ogóle nie schodzi z piedestału – nie debatuje z innymi kandydatami do urzędu prezydenckiego, a na wszelkie zarzuty nie odpowiada. Nie specjalnie spotyka się również z wyborcami – w końcu o czym miałby z nimi rozmawiać skoro wszyscy wiedzą, że jest najlepszy i niezastąpiony. Podobną strategię „zamkniętej” kampanii wyborczej wybrał w Poznaniu Ryszard Grobelny.

Hanna Gronkiewicz-Waltz rządzi Warszawą od dwóch kadencji. Rafał Dutkiewicz na stanowisku prezydenta Wrocławia jest 12 lat. Ryszard Grobelny kończy swoją czwartą (16 lat!) kadencje w Poznaniu. I nie wyobrażają sobie, żeby mogło być inaczej. Znaczy, wyobrażają sobie tylko w razie objęcia przez nich wysokich funkcji w polityce krajowej. Szczególnie Dutkiewicz podejmował już niejedną próbę wejścia na ogólnopolską scenę. Nie wyszło, więc pozostała kolejna kadencja „udręki” w rządzeniu Wrocławiem.

Polityka w samorządach cierpi na deficyty demokracji. Lokalne media nie są tak silne, jak ogólnopolskie grupy medialne.
Tutaj niejednokrotnie gazeta, portal internetowy, czy miejscowa telewizja jest zależna od władzy, która zleca (lub nie) reklamy. Zależna, a w rezultacie umiarkowanie krytyczna, albo wręcz bałwochwalcza. Regionalnej opozycji jest natomiast trudno wykształcić silnych liderów. Dlaczego? Bo liderzy są w Warszawie – są posłami, ministrami, a nawet jeśli nie, to uprawiają partyjną politykę w centrali, bo to dostęp do ucha prezesa jest receptą na sukces. Władza w niektórych polskich samorządach przybiera autorytarne cechy. Wokół burmistrzów, wójtów, prezydentów tworzą się dwory, układy, grupy interesów. Tym bardziej, że ustrój w gminach mamy taki, że większość uprawnień jest w magistracie, tj. u wójta (burmistrza, prezydenta), a nie w radzie gminy/miasta.

Buta i arogancja włodarzy miast ujawnia się także w tej kampanii wyborczej. Prezydenci Warszawy, Wrocławia, Poznania nie debatują z konkurencją, nie konsultują się z mieszkańcami, za nic mają opozycje, bo mają poczucie, że są nie do zastąpienia. Nic bardziej mylnego. Nikt przed nimi nie miał tych wielkich środków m. in. z Unii Europejskiej na poprawę miejskiej infrastruktury, budowę obiektów (np. stadiony na Euro 2012), a także na marketing, który jest ważnym punktem komunalnych budżetów.
A może dało się te pieniądze lepiej wydać?

Długoletnie sprawowanie władzy przez jeden obóz może deprawować. Szczególnie w samorządach, gdzie łatwiej o zawłaszczenie. Może wyborcy utrą nosa zbyt pewnym siebie prezydentom..

Komentarze

komentarzy