platforma-konwencja_PlatformaRP-ccbySA2,0-466

Codziennie przybywa nam ćwierć miliarda zł nowego długu! Rząd Kopacz utracił kontrolę nad zadłużeniem Skarbu Państwa!

252,3 miliony złotych – o tyle dziennie (!) powiększało się zadłużenie Skarbu Państwa w miesiącu czerwcu, wynika z oficjalnych danych opublikowanych przez Ministerstwo Finansów. W ciągu całego czerwca dług Polski wzrósł o 7,569 mld zł, a licząc od początku roku (styczeń-czerwiec) aż o 37,871 mld zł. Tymczasem w mediach… cisza. Nikt nie bije na alarm, żaden Kraśko, Lis, Sobieniowski czy inny Gugała nie informują w swoich programach, że rząd Kopacz zadłuża nasz kraj w tempie do tej pory niespotykanym i że prawdopodobnie utracił już kontrolę nad rozrastającym się długiem.

Dlaczego zadłużenie Polski rośnie w tak dramatycznie szybkim tempie? Powody są co najmniej dwa. Pierwszy z nich to tzw. zapadalność starych długów, czyli moment, kiedy zaciągnięty kilka lat temu kredyt należy oddać. Zgodnie z danymi Ministerstwa Finansów w tym roku zapadalność miało osiągnąć aż 78,1 mld zł pożyczek i obligacji zaciągniętych w latach poprzednich. Z racji tej, że Polska nie ma pieniędzy na spłatę tych długów (kasa państwa świeci pustkami o czym najlepiej świadczy gigantyczny deficyt budżetowy, który po lipcu wynosił 26,6 mld zł), rząd Ewy Kopacz jest zmuszony do ich „rolowania”, czyli zaciągania nowych pożyczek na poczet spłaty starych długów.

Drugi powód, dla którego zadłużenie naszego kraju rośnie w tym roku w tempie dotąd niespotykanym, to deficyt w kasie ZUS. Warto pamiętać, że w tym roku na wypłatę świadczeń zabraknie aż 52,4 mld zł (ściągane od czynnych zawodowo składki ZUS nie wystarczają na wypłatę bieżących emerytur)! Deficyt ten pokrywany jest z dotacji i bezzwrotnych pożyczek przekazywanych przez rząd (pieniądze podatników) oraz… ze środków pozyskanych z tytułu nowych kredytów. Innymi słowy – powiększając zadłużenie rząd znajduje pieniądze na wypłatę bieżących emerytur i rent. Niestety z roku na rok sytuacja będzie się pogarszać. Lata zaniedbań i brak reform systemowych powoduje, że ZUS będzie potrzebował coraz większych ilości pieniędzy na wypłatę świadczeń, bowiem coraz więcej ludzi będzie przechodziło na emerytury, a to – bez poważnych zmian systemowych – najprostsza droga do bankructwa całego kraju (im więcej emerytów tym większe potrzeby kredytowe na które już teraz nas nie stać).

Fakty są takie: rządzący utracili kontrolę nad wzrostem zadłużenia Skarbu Państwa. Dzienny przyrost długu na poziomie 252,3 mln zł pokazuje w jak dramatycznej sytuacji się znaleźliśmy. Państwo zaczęło żyć z długu, którego nie będzie w stanie spłacić. W mojej opinii rząd całkowicie utracił już nad tym kontrolę. Niestety media mainstreamowe nie pisną o tym ani słowa. Wszak mogłoby to uderzyć w wizerunek platformianej sitwy.

Komentarze

komentarzy