the_euro_end_game_0

Trwa wojna, inna wojna niż dotychczasowe, należy do niej dostosować metody walki i obrony.

Gdy prawodawstwo zajmuje się eliminacją zagrożeń i ryzyka jakie niesie ze sobą codzienność, znaczy to, że żyjemy w cywilizacji, która upada. Cywilizacja aby trwać musi być ekspansywna. Ekspansji nie mogą dokonać tchórze, którzy boją się egzystować w codzienności. Ekspansja musi być oczywiście na zewnątrz i wcale nie piszę o ekspansji dokonywanej militarnie. Musi być to ekspansja gospodarcza, kulturowa, ale jest z tym związany zasadniczy warunek. Ta nigdy nie będzie w stanie się rozwinąć, gdy nie będzie jej towarzyszył rozwój militarny. Moim zdaniem nie da się zamknąć w twierdzy swojego regionu, państwa, kontynentu. Nie można zbudować niezdobytej twierdzy nazywanej cywilizacja europejska, lub jakaś inna cywilizacja.

Historia poucza, że kraje, mocarstwa, imperia, czy całe cywilizacje, których istnienie pokrywało się na osi czasu świata, zawsze konkurowały militarnie. Może była to wtórna konkurencja wobec starć na innym polu rozwoju, nie ma to specjalnego znaczenia. Na ogół tak to się odbywało, że cywilizacja bardziej barbarzyńska chciała skorzystać z owoców wytworzonych przez tych zaawansowanych w rozwoju, narzucić swoje obrzędy i zwyczaje. Ci bardziej zaawansowani, nie bardzo chcieli podzielić się owocami, nie za darmo, a już z całą pewnością nie chcieli przyjmować obcych obyczajów. Życie według własnej modły jest bardzo absorbujące i na ogół wygodne. Następował w ślad za tym konfliktem, konflikt militarny.

Teraz mamy jakąś taką dziwną sytuację, że do cywilizacji europejskiej przybyli obcy przybysze. Chcą skorzystać z owoców przez nas wytworzonych i oczekują, że będziemy poddawać się ich zwyczajom. Nie chcą wprawdzie od nas garnka ze złotem, chcą żyć za darmo na tzw. socjalu, ale i pieniądz dzisiaj jest inaczej rozumiany. Chcą abyśmy poddawali się ich obyczajom, nie będę opisywał ich ze szczegółami. Sytuacja jest dziwna, bo zamiast dać im odpór, zebrać wojska i przepędzić tam skąd tu przybyli. Nasi władcy świeccy i duchowi nauczyciele mówią przyjmijmy ich, dajmy im co tylko chcą, to nasz obowiązek, oni tacy pokrzywdzeni. Jest biblijna zasada, że nie wolno wierzyć każdemu słowu, a własne posunięcie trzeba rozważać. Innymi słowy: fakt, że ktoś coś mówi nie sprawia, że jego słowa są prawdą.

Nie możemy budzić się rano i szukać odpowiedzi na pytanie kogo dzisiaj zamordowali przybysze krzycząc wojenne zawołanie Allach Akbar. Ten stan dowodzi naszej mentalnej klęski i trwania w stanie jakieś bliżej niezdefiniowanej postawy wyczekiwania na to kiedy przejść do obrony, w sytuacji gdy wokoło miasto już podpalone. Wojna już trwa, a nasi władcy niestety nie zdają sobie chyba z tego sprawy. To wojna inna niż poprzednie. Jak widać na co dzień, nie przetaczają się po europejskich drogach kolumny pancerne. Łatwo przez to można dać się oszukać, że jednak mamy stan pokoju. To wojna wydana przez podstępnych ludzi cywilnej ludności Europy. W tej wojnie nie da się pokonać wroga strzelając z dział i wyrzucając bomby nad okopami wroga. Wróg jest niewidzialny, pojawia się na moment, często w pojedynkę. Nie ma pozycji wroga, nie wiadomo do kogo wojsko ma oddawać celne strzały.

To sprawia, że musimy przybrać inne formy walki i obrony, odpowiednie do sposobu prowadzonej z nami wojny. To wojna z cywilami, co znaczy, że cywilny mieszkaniec musi być przygotowany. Cywil przygotowany, to cywil nauczony strzelać, posiadający broń palną, mający instrumenty prawne pozwalające mu na nieskrępowane działanie. To wszystko jest w zasięgu ręki. Prawo do broni, powinność szkolenia na strzelnicy, zmiana prawa do obrony koniecznej i stanu wyższej konieczności. Tylko tyle i zarazem aż tyle, bo to wielki wielki krok wiary. Wciąż rekruta mamy, cywilnych mieszkańców Europy jest więcej niż tych co stanowią dla nas zagrożenie. Problem tylko dzisiaj jest taki, że na naszą niekorzyść bilans ofiar jest jak jeden do setki…

Komentarze

komentarzy