60_148776189.png

„Idiokracja” mówiła prawdę – ludzie są głupsi

Ludzie będą coraz głupsi. Tak wygląda smutne proroctwo komedii „Idiokracja”z 2006 roku. Film, pod pozorem pokazywania świata 2500 roku, jest satyrą na współczesność. Zobaczmy, czy świat faktycznie zmienia się tak, jak pokazał to film i czy już dzisiaj możemy obserwować powolne zmiany ku filmowej „Idiokracji”. Niby komedia, a jednak horror.

Głupi mają więcej dzieci

Oczywiście – statystycznie. W filmie pięknie pokazano jak rozsądne małżeństwo ciągle planuje powiększenie rodziny, ale odkłada to z różnych powodów, gdy tymczasem patole rozmnażają się jak moje koty. Dzieci często są podobne do rodziców, a więc z czasem będzie tych mniej inteligentnych więcej. Film jak rzeczywistość. Przynajmniej w Europie, bo na takim Bliskim Wschodzie to inaczej się bawią.

Naukowcy zajmują się pierdołami

W „Idiokracji” wszelki postęp został zatrzymany, bo ci najlepiej wykształceni skupili się na leczeniu zaburzeń erekcji i przeciwdziałaniu łysieniu. W rzeczywistości powiedzenie „amerykańscy naukowcy…” skądś się wzięło. Nie bez powodu powstały tzw. Antynoble. Przykładowo w 2013 roku nagrodę odebrał zespół naukowców za udowodnienie, że osoby, które myślą, że są pijane, jednocześnie uważają, że są atrakcyjne. Szok. Z prawdziwymi Noblami tez bywa różnie. Wystarczy przypomnieć Baracka Obamę, który otrzymał pokojowego Nobla. Co tam, że prowadził wojnę.

Coraz głupsze programy w telewizji i…

W „Idiokracji” niezwykle popularne jest show „Ała, moje jaja!”. Scenariusz skupia się na bohaterze, który w różny sposób jest uderzany w wiadomo co. My już jesteśmy dawno po pierwszych programach typu reality show. Dzisiaj MTV pokazuje jego najdziwniejsze odmiany jak np. „Warsaw Shore”. Uczestnicy chyba są podróżnikami w czasie, którzy przybyli właśnie z 2500 roku, bo inaczej ich zachowania nie da się wytłumaczyć. Nie wiem, czy „Ała, moje jaja!” nie jest aby ciekawsze.

… coraz głupsze filmy zdobywające prestiżowe nagrody

Bohater „Idiokracji” idzie do kina na film, którego cała fabuła zamyka się w dwóch słowach: pierdząca dupa. Jak nas informuje lektor, produkcja ta zdobyła wiele Oscarów, w tym za scenariusz. Mi to przypomina… „Avatara”! Bajeczka, która skopiowała „Pocahontas” przez długi czas była w gronie faworytów do Oscara za najlepszy film (nominacja już była przesadą). Ciekawe w „Idiokracji” jest porównanie filmu o pierdzącej dupie do kina artystycznego. Żeby tak określić tę produkcję, istotne byłoby także, czyja to dupa i dlaczego pierdzi.

Reklamy niesilące się na kreatywność

Gdzie się podziały takie hity jak „kopytko” i „zadzwoń do mamy”?W „Idiokracji” hasła reklamowe zostały spłycone do „I love you” i „fuck you” – bo przekaz musi być prosty, by trafić do prostego człowieka. Podobno nabierają się na nie głównie ci mniej wykształceni, a zatem, w jakim celu inwestować w kreatywne reklamy dla wymagających, którzy może i je docenią, ale nie znaczy to, że kupią reklamowany produkt?

Inwigilacja

Między innymi dzięki panu Snowdenowi dowiedzieliśmy się, że w Internecie śledzony jest właściwie każdy nasz krok. W miastach rozrasta się monitoring. W samej „Idiokracji” wszyscy ludzie mają tatuaże, dzięki któremu są śledzeni. Pewnie wkrótce i to do nas przyjdzie. W imię bezpieczeństwa oczywiście.

Uboga mowa

Skracanie słów, krótkie zdania, niewielka znajomość słownictwa w jednym języku. Trochę współczesność narzuca taką formę, bo mało kto rozpisuje się na Facebooku i w sms-ach. To nie czasy listów, gdy w jednym tekście trzeba było zawrzeć wszystko, także odpowiedzi na niezadane pytania. Skutki tego słychać w rozmowach na żywo, które także są coraz bardziej zdawkowe i czysto informacyjne. W „Idiokracji” nawet prezydent mówi tak jakby nauczył się 200 słów po angielsku. Główny bohater zaś, który mówi zdaniami złożonymi, uważany jest za geja i buca.

Seks i nagość sprzedadzą wszystko

W „Idiokracji” z seksem powiązane są fast foody. Tygodnik informacyjny to magazyn erotyczny z działem z wiadomościami. Fakty w telewizji prowadzi półnaga para.W rzeczywistości od dawna tabloidy mają na jednej ze stron nagą panią. Nagością są reklamowane nawet usługi pogrzebowe.

Celebryci biorą się za politykę

Echem rozniosły się wpadki Macieja Żurawskiego i Otylii Jędrzejczak, którzy, nie mając podstawowej wiedzy o Unii Europejskiej, chcieli zostać europosłami. W każdej kadencji naszego Sejmu jest ktoś, kto zdobył popularność bynajmniej nie w samorządzie, a raczej w telewizji. Ciekawym przykładem jest gwiazda Big Brothera Sebastian Florek. Za oceanem Kalifornią rządził aktor i kulturysta Arnold Schwarzenegger. W „Idiokracji” prezydentem USA jest gwiazda porno. Jesteśmy blisko. Idiokracji.

Komentarze

komentarzy