1103957113

Zbiorowa paranoja – łże media przerażone

Wstyd, hańba, tragedia. Takie nagłówki można było zobaczyć w gazetach oraz portalach głównego nurtu. Chodzi rzecz jasna o przekroczenie w ostatnich wyborach do PE progu 7% przez Kongres Nowej Prawicy – partię JKM.

Przeciwnicy Korwina zarzucają jego partii anachroniczne podejście do świata, antyfeminizm, antyeuropejskość (w wykonaniu UE), Everest populizmu, zagrożenie szowinizmem oraz darwinizmem społecznym

Najbardziej symptomatyczne jest to, że przed wyborami otwarcie mówiono, że JKM stanowi kompletny margines polskiej sceny politycznej; że jest śmiesznie niezaradny, skoro od dwudziestu lat nie potrafi przekroczyć progu wyborczego; że jego poglądy są wyjęte z przełomu XIX i XX wieku i kompletnie nie przystają do dzisiejszych realiów.

Ciągłe wyśmiewanie JKM oraz jego zapędów w stronę monarchii jest rzez jasna celowe. W mojej opinii, Janusz Korwin-Mikke pragnie przeciwstawić dyktaturze motłochu – demokracji, rządy elity. Monarchia jest jedynie figurą, za która kryje się silna republika z maksymalnie okrojoną machiną biurokratyczną i silnym ośrodkiem władzy wykonawczej.

Publicyści, politycy oraz fundatorzy obecnego systemu zapominają o jednej podstawowej kwestii. Otóż broniąc systemu demokratycznego nie można wyprzeć się pluralizmu ideologicznego. To nie jest tak, że JKM prezentuje skandaliczne i wyabstrahowane poglądy, z którymi nie można dyskutować. Kongres Nowej Prawicy prezentuje po prostu coś, co nosi nazwę ideologia przez duże „I”. Prezentowane przez tych ludzi poglądy zmuszają do myślenia oraz wytężania umysłu u adwersarza, a to jest po prostu zbyt trudne i bardzo niewygodne na odmóżdżonej scenie politycznej.

I właśnie wtedy, kiedy pojawia się szansa na ciekawe dyskusje o ekonomii, historii, stosunkach międzynarodowych na przestrzeni wieków czy też filozofii, natychmiast podnoszony jest krzyk: „populizm!”, „farsa”, „gdzie pan żyje?”, „o czym wy mówicie?”. KNP jest partią ideologiczną, gdzie istnieje coś takiego jak zasady. Właśnie dlatego tę partię nazywa się skrajną, ponieważ opiera się na estymie do klasycznego liberalizmu, od którego nie ma ustępstw. Podobnie sprawa ma się w przestrzeni spraw społecznych, które odnoszą się do tradycji i poszanowania polskiej tradycji.

Co się stało po wyborach? W dalszym ciągu trwa festiwal podsycanego przez media zbiorowego strachu przed „korwinizmem” oraz skrajną prawicą, która wygrała wybory w Wielkiej Brytanii oraz Francji. Postulat kompleksowej przebudowy Europy nie jest zamachem, lecz ostatnią próbą ratowania dawnego splendoru naszej cywilizacji, która potrafiła władać morzami i lądami.

Pojawienie się w Europie konserwatywnej prawicy nie może być nazywane złem ostatecznym, ponieważ tradycja tej myśli jest bardzo bogata i zawsze uczestniczyła w tworzeniu silnych państw.

Wałęsa mówi, że będzie mu wstyd przed „kolegami” w Europie. Dlaczego nie jest mu wstyd za bezmyślną masę, która niczym trzcina na wietrze wykonuje polecenia KC Komisji Europejskiej? Dlaczego jest tak, że pomysły tworzenia nowego ładu, muszą padać ze strony obecnego establishmentu a nie mogą mieć swojego umocowania w źródle idei, o których tak dawno zapomniano.

JKM pragnie odczarować publiczną dyskusję; zdjąć z niej maskę paskudnej nowomowy i poprawności politycznej gadających głów; wprowadzić do niej spór polityczny, gdzie liczy się erudycja i erystyka, a nie pomarańczowa gęba tego, czy innego pociąganego pajaca… Panie Lis.

Autor: Krystian Zakrzewski

Komentarze

komentarzy