biurokracja-urząd

Urzędnicy znacjonalizowali pawilon handlowy

Mieszkanka Zielonej Góry wybudowała pawilon handlowy na działce dzierżawionej od miasta. Po zakończeniu budowy urzędnicy wypowiedzieli jej umowę i przejęli budynek.

Krystyna Stolarska po tym jak spłonął jej drewniany kiosk, który był postawiony na działce dzierżawionej od miasta, postanowiła wybudować murowany pawilon. Zapomniała jednak wystąpić o zgodę właściciela działki, co wykorzystali urzędnicy i dopiero po zakończeniu budowy zwrócili na to uwagę. Uznali, że inwestycja Stolarskiej jest samowolą budowlaną i wypowiedzieli jej umowę. W rezultacie budynek, na który kobieta wydała 500 tys. zł stał się własnością miejską.

„Miasto wiedziało, co ona robi, miasto wiedziało, że taka inwestycja powstaje, czekano aż się skończy i to wykorzystano. Miasto ma prezent” – powiedział dziennikarzom „Interwencji” adwokat kioskarki Jan Ginko.

Kioskarka broni się mówiąc, że myślała, ze wydane przez miasto warunki zabudowy oraz pozwolenie na budowę jest równoznaczne ze zgodą na możliwość zabudowy działki. Co więcej twierdzi, że urzędniczka z wydziału geodezji powiedziała jej, że w przypadku, gdy wartość inwestycji przewyższy wartość działki, będzie mogła ją wykupić.  Z kolei biurokratka utrzymuje, że nie pamięta, by coś takiego mówiła.

Mimo ewidentnego błędu urzędnika wydającego pozwolenie na budowę, Stolarska dotąd przegrała wszystkie sprawy w sądzie. Co więcej musi zapłacić 30 tys. zł kary za bezprawne użytkowanie budynku.

Łącznie kobieta straciła na urzędniczym błędzie 530 tys. zł, zdrowie oraz źródło dochodu.

Komentarze

komentarzy