teczowa-zaraza

Prawdziwe źródła tęczowej zarazy!

Rewolucjoniści odpowiedzialni za śmierć dziesiątków milionów ludzi, często nie byli rdzennymi Rosjanami, za to byli gejami, biseksualistami i transwestytami. Zaś obecne postulaty środowisk LGBTQ itd są dokładnie takie same jak seksualne postulaty bolszewików. Brzmią niemal identycznie, a z pewnością do tego samego zmierzają.

W carskiej Rosji stosunki homoseksualne były traktowane jak przestępstwo, a przyłapanie na nich kończyło się zsyłką na katorgę. Oczywiście, jeśli jakiś książę miał takie skłonności i takie kaprysy, to był całkowicie bezpieczny, ale i tak na Syberię trafiło mnóstwo gejów. To się miało zmienić za sprawą komunistów. Zarówno Fryderyk Engels, jak i pozostający przez całe życie na jego utrzymaniu żydowski ideolog komunizmu Karol Marks uważali, że podstawą do wprowadzenia wymyślonej przez nich ideologii jest zniszczenie tradycyjnej rodziny. Marks głosił, że istniejące prawo (w tym również kościelne) zniewala kobietę, zaś mężczyźni na skutek jego obowiązywania „są zmuszeni” do korzystania z płatnej miłości seksualnej. Engels zaś twierdził, że pierwszym orężem rewolucji powinno być zniszczenie rodziny. Komunistyczna rewolucja miała wyzwolić kobietę, która już miała przestać zajmować się dziećmi wychowywanymi przez państwo. Lenin pisał o wyzwoleniu seksualnym: Komunizm przyniesie nie ascetyzm, lecz radość życia i rzeźwość, spowodowane również bogactwem życia seksualnego. No i bolszewicy bogactwo życia seksualnego wcielali w życie na wszelkich polach i wszelkimi sposobami. W „wyzwolenie” kobiet szczególnie zaangażowała się piękna Aleksandra Kołłontaj (1872-1952), która głosiła, że tylko seks bez zobowiązań pozwoli kobietom chronić swoją osobowość, stąd chciała przekształcenia małżeństw w wolne związki i załatwiła ułatwienie rozwodów (procedura trwała tydzień). To właśnie ona doprowadziła do wykreślenia homoseksualizmu z kodeksu karnego. Postulowała też edukację seksualną dzieci i młodzieży bez fałszu i burżuazyjnej bigoterii. Sama była biseksualna (rano kochanek, np. Trocki, wieczorem kochanka), więc postulowała wolną miłość w każdej konfiguracji i aż dziwne, że nie została jeszcze patronką lesbijek. Rosyjskie społeczeństwo początkowo nie bardzo „chwytało” jej ideologię, więc po Moskwie krążyła o niej taka piosenka:

W burdel się Rosja przemieniła

i gra orkiestra bolszewików.

Różne bydlęta tutaj tańczą

sowdepski kankan gołych tyłków

gości powita hasło Lenin

kielich po brzegi się wypełnia

i widać krew w nim

histerycznie piszczy Kołłontaj

Stara kurwa

[tłum. S. Kędzierski, E. Skórska]

Sporo było na rzeczy, bowiem rewolucja oznaczała nie tylko rabunek, ale i gwałcenie białoruczkich, czyli arystokratek. Ich los w przypadku wpadnięcia w ręce bolszewików bez względu na wiek był straszny, przy czym wielokrotny gwałt był jeszcze najmniejszym złem, jakie je spotykało. Podobny los był zresztą udziałem tysięcy młodych chłopek – wpadając do wiosek bolszewicy zaczynali nie tylko od rabunku dworów czy nawet bogatszych chłopów, ale i od głoszenia „wyzwolenia” i „uspołecznienia dziewic”, skutkiem którego były masowe gwałty. Systematyczne niszczenie rodzin i tradycyjnych w Rosji wartości zaowocowało powstaniem w latach 20. licznych komun (potem na ich wzór były tworzone w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej komuny hipisowskie). Panowała w nich zazwyczaj ogromna swoboda seksualna. Jej ubocznym skutkiem był wzrost chorób wenerycznych i liczne ciąże, ale i z tym bolszewicy sobie poradzili, znosząc zakaz aborcji i upowszechniając ją jako metodę antykoncepcji oraz sposób kobiet na podkreślenie swojego „wyzwolenia z okowów męskiej dominacji”. Oczywiście ta swoboda dotyczyła nie tylko stosunków heteroseksualnych. W licznych publikacjach wychodzących w latach 20., a traktujących o tej tematyce podkreślano, że rewolucja bolszewicka to także rewolucja seksualna. I tak np. książka „Seksualna rewolucja w Związku Sowieckim” (1926 r.) podawała oficjalny punkt widzenia komunistów także w tej materii. Głosiła, że: Sowieckie ustawodawstwo przewiduje całkowite nieingerowanie państwa w sprawy życia seksualnego obywateli (…). Co dotyczy homoseksualizmu, sodomii i innych form seksualnej satysfakcji, które według norm europejskich traktuje się jako pogwałcenie norm moralności społecznej, sowieckie ustawodawstwo traktuje ich tak samo, jak i tak zwane tradycyjne stosunki seksualne. Wszystkie formy współżycia seksualnego są domeną życia prywatnego obywateli. Innymi słowy bolszewicy hołdowali zasadzie hulaj dusza itd. O pedofilii tu mowy nie ma, ale można domniemywać, że i na nią było miejsce w prywatnej sferze życia bolszewików, zwłaszcza że po całej bolszewickiej Rosji błąkało się tysiące bezprizornych – bezdomnych dzieci, przeważnie zdemoralizowanych i płacących własnymi ciałami za kawałek chleba. W takiej oto sytuacji, w drugiej połowie lat 20. i na początku lat 30. Związek Sowiecki wobec gejów i lesbijek był najbardziej tolerancyjnym państwem na świecie. Na odbywającym w 1928 r. w Kopenhadze światowym kongresie seksuologicznym Związek Sowiecki został oceniony jako państwo o największych wolnościach dla osób homoseksualnych. Oczywiście głównym tego powodem była ideologia komunistyczna, w której podstawą było zakwestionowanie tradycyjnych wartości i zastąpienie ich wyuzdaniem seksualnym jako przejawem nowoczesności. Nie chodziło jednak wyłącznie o teorię. Swobodą seksualną podniesioną do rangi normy albo przejawu nowoczesności oraz gejowskimi związkami byli zainteresowani także sami wodzowie rewolucji. I to zaczynając od samego Włodzimierza Iljcza Ulianowa, czyli Lenina (1870-1924).

Prawdziwe oblicze Lenina

Lenin oczywiście miał żonę. Była nią komunistka Nadieżda Krupska (1869-1936), acz oglądając jej zdjęcia, zwłaszcza te zrobione, gdy była w starszym wieku, doprawdy trudno pojąć, co Lenin w niej widział. No i może właśnie nic nie widział, a związek z Krupską miał być tylko przykrywką dla prawdziwych skłonności wodza. Bolszewicy głosili swobodę seksualną, ale Lenin uznał najwyraźniej, że dawanie osobistego jej przykładu może być lekką przesadą. Oficjalnie był zatem związany z Krupską, zresztą autentycznie do niego przywiązaną, ale w rzeczywistości tworzył inne związki. Po pierwsze legenda Lenina jako rewolucjonisty cierpiącego prześladowania i klepiącego biedę jest daleka od prawdy. Nie jest też prawdą, że nieustannie zajmował się „rewolucyjną robotą”. I tu właśnie zaczyna się jedna z wielkich zagadek Lenina i bolszewickiej Rosji. Według oficjalnej wersji historii, w latem 1917 roku Lenin, zmęczony pracą dla rewolucji, poważnie podupadł na zdrowiu. W dodatku prasa oskarżyła go agenturalność na rzecz Niemiec, co sprawiło, że musiał się ukrywać. Oficjalna wersja historii głosi, że robił to w okolicach Petersburga. W lipcu 1917 r. obawiając się, że zostanie zabity, wraz z również „zagrożonym śmiercią” Grigorijem Zinowjewem (właśc. Owsiej-Gerszen Aronowicz Radomyslski, 1883-1936), jednym z czołowych bolszewików żydowskiego pochodzenia, uciekł w przebraniu z miasta. Przeniósł się do należącego do bolszewickiego metalowca Nikołaja Jemieljanowa domu na prowincji nieopodal stolicy. Bojąc się wykrycia, wkrótce opuścił ten budynek i zamieszkał w leśnej chacie w pobliżu Siestroriecka. Tutaj rozpoczął pracę nad książką „Państwo i rewolucja”, w której opisał rozwój państwa socjalistycznego powstałego w wyniku rewolucji proletariackiej. Tyle wersja oficjalna. A jak było naprawdę i czy Lenin rzeczywiście zajmował się podczas tej ucieczki?

Więcej światła rzucił na tę sprawę rosyjski historyk dr. J. Skołow, autor wydanej w latach 70. w Paryżu książki „Wielcy homoseksualiści”, której jednym z bohaterów był właśnie Lenin. I właśnie Sokołow opisał miesiąc spędzony na odludziu przez Lenina i Zinowjewa. Oraz jego następstwa. Rzeczywiście 7 lipca 1917 roku m.in. Stalin odprowadził Lenina i Zinowjewa na stację Razliw, z której obaj udali się do „stodoły” Jemieljanowa. Nie było to jednak miejsce odludne, przeciwnie – miejscowość była letniskiem, po którym kręcili się zarówno miejscowi, jak i wczasowicze z Petersburga. W tej sytuacji Jemieljanow, który dzierżawił nad jeziorem Razliw jakąś łąkę, przeprawił łódką Lenina i Zinowjewa nie tyle do leśnej chaty, ile do specjalnie zbudowanego szałasu, przylegającego do stogu siana, gdzie była „sypialnia na dwie osoby”. Dlaczego właśnie tam Lenin i Zinowjew mieli być bezpieczniejsi, niż w miejscowości? A może chodziło o coś innego? Biografia Lenina głosi, że w czasie miesięcznego (do 6 sierpnia) pobytu w leśnej głuszy był „nadzwyczaj zajęty” pisaniem artykułów. W ciągu miesiąca napisał ich jakieś siedem. Trochę mało, biorąc pod uwagę, że nie miał nic innego do roboty. Poza tym gotował sobie posiłki w kociołku, pływał i wędkował oraz spędzał sporo czasu zażywając słonecznych kąpieli. Rzecz dziwna, że poza tymi ogólnikami brakuje jakichkolwiek informacji o tym, co jeszcze tam porabiał. Brakuje też informacji, co tam robił Zinowjew. Zwłaszcza że nic nie wiadomo, by jego zdrowie wymagało poratowania. Pewne światło rzuca na sprawę list Lenina do Zinowjewa datowany na l lipca 1917 r., w którym ten informuje Grigorija, że musi na jakiś czas zniknąć, ale nudno mu będzie samemu, więc zaprasza go do swego szałasu, by wspólnie spędzić cudowne chwile. Zinowjew z zaproszenia skorzystał i obaj rewolucjoniści przez miesiąc z dala od ludzkich oczu prowadzili biwakowe życie. Co tam robili? Tu odpowiedź dają listy Zinowjewa do Lenina, pisane gdy ten ostatni uciekł już z Rosji do Finlandii. We wrześniu 1917 r. Zinowjew pisał do Wowy, jak zdrobniale nazywał Włodzimierza Iljcza: Nie uwierzysz, ale nie dotykałem nikogo od czasu, kiedy wyjechałeś. Możesz być absolutnie pewien moich uczuć do ciebie i wierności. Uwierz mi, ani mężczyzny, ani tym bardziej kobiety, nie dotykałem i nie dotknę. Tylko ty – jesteś bliskim mi człowiekiem… Przyjeżdżaj, nie bój się, wszystko urządzę jak najlepiej. Najwyraźniej Lenin nie odpowiedział, bo ewidentnie zakochany Zinowjew kontynuował pisemne wyznania. Miły Wowa! Nie odpowiadasz mi, na pewno zapomniałeś o swoim Herszelu… Przygotowałem dla nas z tobą wspaniały kącik. Możemy tam być w każdej chwili, kiedy tylko zechcemy. To jest – piękne mieszkanko, gdzie będzie nam dobrze, i nikt nie przeszkodzi naszej miłości. Będzie tak samo dobrze, jak wcześniej. Pamiętam, jakim szczęściem dla mnie było spotkanie z tobą. Pamiętasz, jeszcze w Genewie, kiedy musieliśmy się ukrywać przed tą kobietą… Nikt nie zrozumie nas, naszego uczucia, naszego wzajemnego przywiązania… Przyjeżdżaj jak najszybciej, czekam na ciebie, mój kwiatku. Twój Herschel – pisał w tym samym miesiącu, podpisując się swoim żydowskim imieniem. Warto zwrócić uwagę, że Zinowjew wraca do czasów pobytu Lenina w Genewie (w Szwajcarii przebywał w latach 1900-1902), co dowodzi, że już wówczas zostali partnerami seksualnymi, a latem 1917 r. zapragnął odnowić związek. Głuchy na prośby seksualnego partnera Lenin wrócił do Rosji akurat na rewolucję październikową. On przebywał w Petersburgu, Zinowjewa wysłał do Moskwy, aby tam kierował przewrotem. Stęskniony Zinowjew pisał stamtąd do Lenina: Iljicz! Wszystko, co mi poleciłeś, wykonałem. A czego jeszcze nie zdążyłem, na pewno zrobię (…) Tutaj jest bardzo ciężko i trudno, ale rozgrzewa mnie myśl, że już za kilka dni zobaczę ciebie i zamknę w swych ramionach. Czy chronisz nasze gniazdko? Nie sprowadzasz tam innych? Jestem tutaj bardzo zmartwiony i jedynie nadzieja na twoją wierność rozgrzewa mnie. (…) Całuję cię w twoją marksistowską pupcię. Twój Herschel. Ten list może wskazywać, że Lenin i Zinowjew mieli jakieś „gniazdko”, gdzie się spotykali. A „ta kobieta”? Jej zagadkę rozwiązał sam Zinowjew, snując w liście z 1918 r. następujące wspomnienie: Wowa! Za każdym razem, kiedy znajduję się daleko od ciebie, strasznie cierpię. Cały czas mi się wydaje, że oto siedzę tu, tęsknię za tobą, a ty właśnie w tej chwili mnie zdradzasz. Przecież jesteś wielkim figlarzem, – to wiem… Nie zawsze można wytrwać, szczególnie w rozłące z ukochanym. Ale ja się trzymam i na nic sobie nie pozwalam. A ty jesteś w paskudnej sytuacji – trzeba zawsze być obok Nadi. Rozumiem cię, wszystko rozumiem… I jak trudno jest udawać przed otoczeniem, też rozumiem. Teraz jednak stało się nieco łatwiej – nie trzeba przed nią nic ukrywać. Nie tak, jak wtedy w Genewie, kiedy po raz pierwszy przyłapała nas. Nadia to zdrobnienie od Nadieżda. Nie ma więc żadnych wątpliwości, że chodzi tu o Nadieżdę Krupską. Krupska została żoną Lenina w 1898 r. Według oficjalnej wersji biografii Lenina, gdy ten w latach 1900-1905 przebywał w Szwajcarii i Niemczech, dołączyła do niego dopiero, gdy z Genewy przyjechał do Monachium. Ale może przyjechała wcześniej i nakryła obu rewolucjonistów? Najwyraźniej tak bardzo była przywiązana do Lenina, że pogodziła się z jego zdradą.

No dobrze, jeśli Lenin był seksualnym partnerem Zinowjewa, to jakim? Światło na tę sprawę rzuca ten sam list Zinowjejwa z 1918 roku, w którym ten pisze: Wowa! Czy nie zarosła twoja pupcia w czasie naszej rozłąki? Wkrótce przyjadę, jak tylko uporam się ze sprawami i zajmiemy się przeczyszczeniem twojej miłej pupci. Na charakter ich związku wskazuje jeszcze jeden list, tym razem pisany przez Zinowejwa wiosną 1918 r., gdy po dojściu Armii Czerwonej do granicy z Estonią, przymierzał się on do tryumfalnego powrotu do Petersburga, gdzie wciąż przebywał Lenin. Wowa, przyjdę niebawem – pisze Grigorij – i już nie wypuszczę cię się ze swego uścisku, bez względu na to, co by nie powiedziała ta zrzęda! Wróg ucieka wzdłuż całego frontu, i myślę, że więcej z tej strony nie zaatakuje. Więc czekaj na mnie i szybko się podmyj, wkrótce będę. Ta zrzęda to najwyraźniej Krupska, której związek męża z towarzyszem od rewolucyjnej walki musiał przestać się podobać. Co na to wszystko sam zainteresowany?

Chyba nie do końca był wierny Herszowi. Gdy ten wyjechał na Kaukaz, pisał do niego po niemiecku: Miły Herschelu! Naprawdę nie powinieneś obrażać się na mnie. Czuję, że ty celowo przeciągasz swój pobyt na Kaukazie, chociaż sytuacja tego wcale nie wymaga. Być może gniewasz się na mnie. Ale ja nie jestem winny. To są wszystkie twoje głupie podejrzenia. To, co dotyczy Lejby [Lejba Dawidowicz Bronsztejn, czyli Lew Trocki, 1879-1940 – przyp. red.] i mnie – to było tylko jeden raz i więcej się nie powtórzy (…). Czekam na ciebie i my pogodzimy się w naszym cudownym gniazdku. I podpis na końcu po rosyjsku: Zawsze twój Wowa. A zatem Lenin przynajmniej raz zdradził swego kochanka z innym Żydem tworzącym podwaliny komunizmu w Rosji – Lwem Trockim. W to, że „był to tylko jeden raz” Zinowjew nie wierzył. W nadesłanej z Władykałkazu odpowiedzi wyrzucał bowiem Włodzimierzowi: Iljicz. To nie są głupie podejrzenia na temat ciebie i Lejby. Czy ktoś nie widział, jak krążyłeś wokół niego w ostatnim czasie? W każdym razie, mam oczy i wystarczająco długo znam ciebie, aby móc ocenić (…). Któż jak nie ja może wiedzieć, jak zapalają się twoje oczka, gdy zobaczysz mężczyznę z wielkim narzędziem… Nie jestem przecież ślepy i widziałem doskonale, że jesteś gotów zapomnieć o naszej miłości z racji romansiku z Lejbą. Oczywiście, on jest teraz obok ciebie i jemu jest łatwo cię uwieść. Czy może to ty go uwiodłeś? Lejba Trocki, podówczas Komisarz Ludowy do spraw Wojskowych i Morskich Republiki rzeczywiście przebywał wówczas w Moskwie, gdzie bawił także Lenin, mieli więc mnóstwo okazji do spotkań, także tych intymnych. Rosyjscy historycy coraz śmielej zauważają, że w tym czasie Trocki mógł zająć w łóżku Lenina miejsce Zinowjewa, ale wódz zdawał sobie sprawę, że to sytuacja przejściowa i dlatego słał do kochanka uspokajające listy. Trocki zresztą najwyraźniej uznał, że to jednak nie to i powrócił do romansowania z kobietami, a Lenin wyznał Zinowjewowi: Nie gniewaj się na mnie, Herschelu. Masz rację, ja naprawdę nie mogłem się oprzeć. Lejba – to taki brutalny mężczyzna. On po prostu osnuwa mnie swoimi pieszczotami. A ja tak ich potrzebuję, szczególnie w takiej napiętej sytuacji politycznej. Jest mi bardzo trudno bez pieszczot, a ty wyjechałeś, łajdaku. A więc nie mogłem się oprzeć. Ale przecież wybaczysz mi tę maleńką słabość, Herschelu? Wracaj, a zobaczysz, że jestem pełen miłości do Ciebie. Twoja maleńka Wowa. Uspokojony Zinowjew pośpieszył do Moskwy i odtąd kochankowie komunikowali się już bardziej bezpośrednio. W każdym razie nie ma w archiwach kolejnych listów, do których dotarliby historycy. I może romans by kwitł, gdyby nie Fanny Kapłan (1890-1918) – ukraińska Żydówka, która 30 sierpnia 1918 r. próbowała zastrzelić Lenina. Dwa jej strzały były celne, ale ciężko ranny Lenin na nieszczęście całego świata przeżył. Okres rekonwalescencji wodza był czasem tryumfu Nadieżdy Krupskiej, która decydowała, kogo dopuścić do męża. I postanowiła uciąć jego związek. Kiedy więc Zinowjew zapragnął spotkania z Wową, dostał stanowczą odprawę. Proszę Pana zaprzestać niepokojenia mego męża swymi naleganiami i prośbami o spotkanie. Nastał czas, aby i Pan się ustatkował. Jak długo można z mojej strony cierpieć taki Pański bezwstyd! Iljicz jest chory, Pan wie o tym, i zbędne jest mówienie Panu, dorosłemu człowiekowi, że Pańskie wybryki tym razem mogą tylko ostatecznie podważyć zdrowie Iljicza. Proszę Pana więcej nie namawiać go do tego, na co on zawsze zbyt chętnie szedł. Mam nadzieję, że zrozumie Pan mój list. Jest on podyktowany troską o zdrowie mojego męża – napisała do Zinowjewa. Zadziałała skutecznie, bo romans Lenina i Zinowjewa już się nie odrodził. A przynajmniej nie ma to żadnych dowodów. Zresztą po zamachu Lenin już nigdy nie wrócił do zdrowia.

Co zabiło Lenina?

W maju 1922 r. doznał pierwszego udaru mózgu, w grudniu tego samego roku drugiego, a w marcu 1923 r. trzeciego, w wyniku którego utracił mowę i został częściowo sparaliżowany. Ze światem komunikował się przy pomocy żony, wciąż wiernie przy nim trwającej. Tyle wersja oficjalna. Ta nieoficjalna, oparta m.in. na pamiętnikach jego politycznych przeciwników mówi, że Lenin umarł na skutek kiły, która przeniosła się na ośrodek mózgowy. Przez wiele lat wszystkie publikacje zaprzeczały takiej możliwości, a ich autorzy twierdzili, że po pierwsze nie ma dokumentacji medycznej, która by to potwierdziła, po drugie – jedyną kobietą w jego życiu była żona, więc nie miał jak się kiłą zarazić. Zdaje się, że mężczyzn nie brali pod uwagę. Ujawnienie jednak gejowskich związków Lenina rzuca na sprawę nieco inne światło. Amerykańscy naukowcy, analizując objawy chorobowe u Lenina, doszli do wniosku, że wodza zabiła kiła, a ostateczny cios zadała mu trucizna. Na kiłę mózgową wskazywałoby zresztą postępujące otępienie Lenina. Kiedy umarł, wbrew woli Krupskiej jego ciało zostało zabalsamowane i wystawione na widok publiczny w specjalnie zbudowanym w tym celu na Kremlu mauzoleum. To właśnie o nim Wisława Szymborska pisała, że będzie wieńczone kwiatami z nieznanych jeszcze planet. Oczywiście Stalin, który całym procesem zarządzał, kazał poddać mózg Lenina badaniom naukowym, rzekomo w celu wykrycia w nim komórek wskazujących na geniusz, ale niewykluczone, że chciał mieć pewność co do przyczyn śmierci wodza rewolucji. Badania fragmentów mózgu przeprowadził ściągnięty w tym celu z berlińskiego Instytutu Badań Mózgu prof. Oskar Vogt. Vogt opublikował wyniki badań, twierdząc, że znalazł w mózgu Lenina wielkie komórki piramidowe, co dowodziłoby szczególnych zdolności, a nawet geniuszu. Albo zbrodniczych. Czy znalazł coś jeszcze, nie wiadomo. Tak samo jak nie wiadomo, co stało się z mózgiem Lenina i gdzie się obecnie znajduje. Korespondencja Lenina i Zinowjewa trafiła po śmierci Lenina do rąk Stalina, który zyskał w ten sposób doskonały bat i na Zinowjewa, i na Kurpską. Tą ostatnią zresztą jawnie pogardzał i dał jej wprost do zrozumienia, że ma siedzieć cicho. Nadieżda najwyraźniej wiedziała, jakimi hakami dysponuje Stalin, bo chociaż do jego zwolenniczek nie należała, siedziała cicho aż do śmierci. Stalin zaś skupił uwagę na innych bolszewikach. Jak się okazuje, w tzw. starej gwardii nie tylko Lenin przejawiał gejowskie skłonności. Mieli je także najwięksi zbrodniarze, stojący na czele NKWD Gienrich Jagoda i Nikołaj Jeżow. Zwłaszcza Jeżow.

„Krwawy karzeł” z tęczową flagą w garści

Nikołaj Jeżow (1895-1940?) na stanowisku szefa NKWD był następcą Gienricha Grigorjewicza Jagody (właśc. Jenocha Gierszonowicza Ijegoda). To właśnie Jagoda rozpoczął w szeregach bolszewików wielką czystkę po zamachu na Sergieja Kirowa (1886-1934). W 1936 r. osobiście aresztował Lwa Kamieniewa i Grigorija Zinowjewa, powiązanych kiedyś z Lwem Trockim, następnie doprowadził do pokazowego pierwszego procesu moskiewskiego. Rzecz w tym, że według oficjalnej wersji historii już od 1933 r. był w „narastającym konflikcie” ze Stalinem, a to zawsze kończyło się tak samo. Jagoda został w marcu 1937 r. aresztowany, oskarżony o spisek, szpiegostwo i zdradę, skazany na śmierć i rozstrzelany. Rozstrzelana została także jego siostra i żona Ida Awerbach, zaś 8-letni syn, Garik (Gienrich), pozbawiony opieki zaginął. Oficjalnie Jagoda naraził się Stalinowi tym, że nie poparł go w sprawie Riutina (Martemian Nikiticz Riutin – bolszewik, który w 1932 r. wezwał do usunięcia Stalina i jego kliki siłą), a mściwy Stalin nie zapominał takich rzeczy. Dziś już jednak wiadomo, że w posiadanie Jagody wpadły nagrania z podsłuchanych rozmów Stalina i szefa jego osobistej ochrony Karla Paukera, w których generalissimus deklarował uczucia wychodzące daleko poza zwyczajną męską przyjaźń. Co do samego Jagody nie podejrzewano go o gejowskie skłonności, raczej miał opinię kobieciarza. Jednak, jak pisał Simon Sebag Montefiore, po aresztowaniu Jagody i rewizji w jego domu, czekiści dokonali ciekawego odkrycia, na które składały się: Kolekcja pornografii, jaką zgromadził, obejmowała 3904 fotografie i 11 amatorskich filmów. Jego karierę kobieciarza ilustrował bogaty asortyment damskiej garderoby, którą przechowywał w swoim mieszkaniu, zupełnie jakby prowadził sklep z konfekcją, a nie kierował służbą bezpieczeństwa. Znaleziono u niego 9 płaszczy damskich, 4 futra z wiewiórek, 3 płaszcze z foczej skóry i kilka z astrachańskiej wełny, 31 par damskich butów, 91 damskich beretów, 22 damskie kapelusze,

130 par zagranicznych jedwabnych pończoch, 10 damskich pasków, 13 torebek,

11 garsonek, 57 bluzek, 69 koszul nocnych, 31 żakietów, kolejne 70 par jedwabnych pończoch, 4 jedwabne szale – a także kolekcję 165 obscenicznych fajek i cygarniczek oraz jeden gumowy penis. Nie należały do jego żony. Czyżby więc po godzinach szef NKWD lubił przebierać się za kobietę? Był crossdresserem czy już transwestytą odreagowującym niemożność pokazania swej prawdziwej natury?

Tak czy inaczej, po śmierci Jagody podsłuchane gejowskie pogawędki Stalina i Paukera wpadły w łapy jego następcy właśnie „krwawego karła” Nikołaja Jeżowa. Jeżow, kolejny żydowski bolszewik, był twórcą sowieckiego systemu łagrowego i jako taki miał na rękach krew setek tysięcy ludzi. Jego kariera jako szefa NKWD trwała zaledwie dwa lata: od marca 1936 do grudnia 1938 r., kiedy zastąpił go na stanowisku Ławrentij Beria (1899-1953). W kwietniu 1939 r. został aresztowany, oskarżony o spisek i zdradę, torturowany i w pokazowym procesie skazany na śmierć, po czym rozstrzelany w 1940 r. Jeżow był z kolei biseksualny z przewagą skłonności gejowskich. Homoseksualizmem, jak sam przyznał, „zaraził się” w wieku 15 lat, gdy był czeladnikiem krawieckim. Oczywiście w Związku Sowieckim był to temat absolutnie tabu i jeśli nawet ktokolwiek o orientacji seksualnej „krwawego karła” wiedział, to wiedział też, że dla ochrony życia swojego, swojej rodziny i nawet najdalszych znajomych musi milczeć. Wiadomo, że Jeżow potrafił na wieczornym przyjęciu zgwałcić żonę swego „kolegi”, a rankiem, gdy sen zmorzył pijanego towarzysza – jego samego. Podobnie jak u Jagody, po aresztowaniu Jeżowa wśród zgromadzonej przezeń bogatej kolekcji biżuterii, dzieł sztuki i… wykwintnej bielizny NKWD znalazło także równie bogatą kolekcję gejowskiej pornografii. Oficjalnie stracił stanowisko i wpływy, gdy Stalin uznał, że pora ograniczyć terror i jego organizator przestał mu być potrzebny. A jednak wśród oskarżeń w procesie Jeżowa znalazło się i to o homoseksualizm. Stalin uznał, że pora na zmianę frontu i rezygnację z aprobaty dla, jak to się dziś mówi, środowisk LGBTQitd (oraz zoofilów). Znamienne jednak, że pośród licznych procesów wytoczonych w okresie tzw. wielkiej czystki i licznych oskarżeń o zdradę i szpiegostwo, które nijak miały się do stanu faktycznego, tylko w przypadku Jeżowa znalazło się oskarżenie o homoseksualizm. Był to jedyny punkt aktu oskarżenia, do którego Jeżow się przyznał. Do przyznania się do innych, pomimo tortur enkawudzistom swego dawnego wodza nie udało się zmusić. W czasie przesłuchań Jeżow sporządził listę swoich partnerów seksualnych, którzy następnie zostali aresztowani i rozstrzelani. Podobno te dokumenty następca Jeżowa Ławrentij Beria zwrócił Stalinowi bez czytania, co miało ocalić mu życie. Nawiasem mówiąc sam Beria także nie mieścił się pod tym względem w normie. On z kolei przejawiał skłonności… pedofilskie. A sam Stalin?

Stalin i jego partner

Wódz Związku Sowieckiego po przejęciu władzy szybko zorientował się, że seksualne wyuzdanie, wprowadzone przez Lenina, przynosi efekt odwrotny od zamierzonego. Kraj potrzebował siły roboczej, armia potrzebowała żołnierzy, a tymczasem wszystko wskazywało, że w przyszłości będą z tym ogromne problemy. Liczba aborcji rosła w zastraszającym tempie, szerzyła się kiła i inne choroby weneryczne, a struktura społeczna po prostu się sypała. Stalin wprowadził więc zakaz aborcji, a także prawo wymierzone w gejów, których według oficjalnej wersji historii nienawidził. Fakt, w latach 30. za stosunki homoseksualne w ZSRS można było trafić na parę lat do łagru, co nie znaczy, że nie miały one miejsca, szczególnie wśród wierchuszki partyjnej. W końcu rewolucja zrobiła swoje i na tym polu.

Stalin zdeklarowanym gejem nie był, ale historycy coraz odważniej stawiają pytanie, czy był biseksualny, a przynajmniej czy eksperymentował na tym polu. Coraz częściej odpowiedź na to pytanie brzmi „tak”. Co prawda życie prywatne dyktatora było otoczone najściślejszą tajemnicą, ale to i owo o nim dziś wiadomo. Wiadomo np., że kobiety traktował instrumentalnie i że swoich kochanek nie darzył uczuciem, traktując je niczym pchające się do szkół w Polsce seksedukatorki masturbację – jako swego rodzaju sposób na rozluźnienie i odreagowanie stresów. Wybierał sobie kobietę (czy też właściwiej byłoby powiedzieć – ofiarę) i zaczynał od swoistego flirtu, np. wybraną aktorkę „adorował” podczas kolacji rzucając w nią kulkami z chleba, a gdy dostarczono mu ją do sypialni, początkowo poczynał sobie dość nieśmiało (pytając np., czy pozwoli, aby zdjął słynną mundurową kurtkę), potem przechodząc „do sedna sprawy”. Oczywiście sama zainteresowana nie musiała być pouczana, jak się zachować i świetnie wiedziała, że od tego (i od jej milczenia po wszystkim) będzie zależało życie jej i jej rodziny, a i tak często kończyła w łagrze (skala gwałtów, jaka tam miała, miejsce to wciąż temat tabu). Także Christopher Macht, autor książki „Spowiedź Stalina. Szczera rozmowa ze starym bolszewikiem” pisze, że Stalin poczynał sobie w sypialni bardzo obcesowo (nawiasem mówiąc na takie samo traktowanie żaliła się w przypływie szczerości Ewa Braun, kochanka Hitlera). Macht zwraca też uwagę na parę szczegółów z biografii Stalina wskazujących na jego gejowskie skłonności. Na przykład na zmuszanie najbliższych towarzyszy do… tańczenia w męsko-męskich parach na kolacjach urządzanych czy to na Kremlu, czy na daczy w Kuncewie. Ofiarą Stalina najczęściej padał Wiaczesław Mołotow, któremu Stalin kazał tańczyć w parze z innymi uczestnikami narad, połączonych z kolacjami, ciągnących się całymi nocami i zamieniających w pijatyki. Nawiasem mówiąc jednym z partnerów do tańca Mołotowa był sam Jakub Berman. Obserwowanie takich tańców sprawiało Stalinowi autentyczną przyjemność (Berman ponoć stwierdził po całej „akcji”, że obserwujący ją Stalin naprawdę dobrze się bawił). Inną dość zaskakującą rozrywką Stalina było oglądanie rysunków męskich aktów i opatrywanie ich sprośnymi komentarzami albo podkreślanie na nich męskich genitaliów. No dobrze, skoro Stalin był biseksualny, to kto był jego partnerem? Christopher Macht, autor „Spowiedzi Stalina” twierdzi, że mógł to być węgierski Żyd Karl Pauker (1893-1937). Pauker był fryzjerem we Lwowie, potem robotnikiem w fabryce cukierniczej, przez jakiś czas tułał się jako bezdomny po Krakowie i Zakopanem. Według Machta i części źródeł przed I wojną światową był fryzjerem w operze w Budapeszcie. Po wybuchu I wojny światowej powołany do wojska, został wzięty do niewoli przez wojska rosyjskie w kwietniu 1915 roku. Uwolniony z obozu jenieckiego w Kattakurgan w Turkiestanie po rewolucji lutowej i obaleniu caratu. W październiku 1917 r. wstąpił do SDPRR(b). W czasie wojny domowej w Rosji, od grudnia 1918 r. – funkcjonariusz Czeka w Samarkandzie, od września 1920 r. w Wydziale Zagranicznym Czeka, potem w oddziale specjalnym Czeka – GPU. Od maja do sierpnia 1920 r. był szefem wydziału polskiego 46 Dywizji Strzeleckiej w składzie 12 Armii w wojnie polsko-bolszewickiej. Po przegranej z Polską, od 1 lutego 1922 r. był zastępcą, od 12 maja 1923 r. – szefem Wydziału Operacyjnego GPU – OGPU, 10 lipca 1934 r. przekształconego w Wydział Operacyjny GUGB NKWD. Tym samym został szefem osobistej ochrony Józefa Stalina. Rzecz jasna nie osiągnął tych stanowisk zwyczajną drogą, musiał zostać osobiście wybrany przez Stalina i przez niego wyniesiony na swoje stanowisko. Simon Sebag Montefiore w swojej książce przedstawił Paukera jako „miłośnika wykwintnych potraw, samochodów i nowych wynalazków technicznych dla Politbiura”. Oczywiście wszyscy członkowie Politbiura żyli jak carowie, ale jak na szefa ochrony Pauker miał wyjątkowe przywileje. Stalin darzył go ogromnym zaufaniem, czego dowodem jest fakt, że pozwalał mu się golić. Generalissimusa zabawiał też żydowskimi kawałami. Ulubioną zaś rozrywką obu było odgrywanie przez Paukera rozstrzelania Grigorija Zinowjewa. Zinowjew został aresztowany po „zamachu” na Sergieja Kirowa, głównego konkurenta Stalina do władzy, poddany torturom i wraz z kolejnym bolszewikiem żydowskiego pochodzenia Lwem Kamieniewem (prawdziwe nazwisko Lew Rozenfeld) został rozstrzelany 25 sierpnia 1936 r. Pauker był obecny przy tej egzekucji i widział, jak reagowali stający przed plutonem egzekucyjnym. Wedle zachowanych relacji Kamieniew czekał na śmierć z godnością, a Zinowjew czołgał się u nóg katów, całując ich buty i błagając o życie, aż Kamieniew powiedział do niego, by wstał i umarł jak mężczyzna. Stalina odgrywanie tego momentu przez Paukera bardzo bawiło. Oczywiście Pauker znał swoje miejsce i według Nigela Cawthorne’a, autora książki „Życie erotyczne wielkich dyktatorów”, był w tym związku partnerem biernym. Bezgraniczne oddanie nie uchroniło go jednak od śmierci. Po aresztowaniu Gienricha Jagody, 15 kwietnia 1937 został pozbawiony funkcji,

a 17 kwietnia aresztowany przez NKWD wraz z innymi współpracownikami byłego szefa NKWD. Skazany na karę śmierci 14 sierpnia 1937 r. przez Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR; w tym też dniu został rozstrzelany w miejscu egzekucji Kommunarka pod Moskwą. A może wiedział za dużo i dlatego nie mógł żyć? Może właśnie za to zginął Jeżow? Skoro on znał prawdziwe skłonności Stalina, to nie ma żadnych wątpliwości, że Stalin znał jego orientację seksualną. Czy pomiędzy oboma zbrodniarzami do czegoś doszło? Tego nie wiemy.

Moskiewskie archiwa kryją jeszcze wiele tajemnic, z pewnością także tych, których rąbek został uchylony wyżej. Czy zostaną one kiedyś odkryte? Cóż, „klimatu” do tego nie ma. Rewolucjoniści odpowiedzialni za śmierć dziesiątków milionów ludzi często nie byli rdzennymi Rosjanami, za to byli gejami, biseksualistami i transwestytami. Zaś obecne postulaty środowisk LGBTQitd są dokładnie takie same jak seksualne postulaty bolszewików. Brzmią niemal identycznie, a z pewnością do tego samego zmierzają.

Komentarze

komentarzy