tvpp

Pracownik TVP Kraków: O genezie upadku TVP. Z telewizji publicznej wyprowadzono, licząc skromnie, 500 000 000 pln

Na profilu FB pracownika lokalnego oddziału TVP w Krakowie Piotra Golonki przeczytać możemy następującą historię „dojenia” telewizji publicznej opowiedzianą przez człowieka, który miał okazję obserwować sprawy z bliska:

Napiszę prosto i szczerze, o genezie upadku TVP i co myślę o nowej jej reformie . Zacznijmy od tego, że Ci co teraz krzyczą, że zamach, że upolitycznienie, że niedemokratycznie, niech wspomną poniższe me słowa. Z TVP /publicznej, naszej/ wyprowadzono, licząc bardzo skromnie, 0,5 mld PLN / słownie pięćset milionów lub pół miliarda złotych/ w latach 2009-2014. Tylko w latach 2008-2009 znikło z TVP ok. 300 mln zł i były to czasy, w których osobiście widziałem skok na telewizyjną kasę. Jak się to odbywało na przykładzie TVP Kraków i studia S3?

Stary system Piotr Golonka wspomina tak:

Wcześniej było tak, że zamawiano w technice TVP ludzi, sprzęt, studia, wozy z tego co było / a było wszystko/ i wyceniano, wg. wewnętrznych cenników firmy /niższych, bo były też wyższe zewnętrzne cenniki dla obcych/. Były ekipy studyjne,byli realizatorzy, byli operatorzy kamer, byli maszyniści planu, inspicjenci. Na etatach oczywiście. Pracownikom realizacji płacono wg prostych zasad: stawka płacy minimalnej miesięcznej za gotowość + honoraria za godziny pracy przy programie wg. cennika TVP. Stawki były wyższe na Woronicza i niższe w regionach. Ale wszystko było proste i jasne do wyliczenia.

Przyszło nowe:

Wprowadzono „nowe” i nagle okazało się, że: oświetlenie TV nie pasuje, sprzęt studyjny jest stary, ekipa za mała, scenografii już nie można wykorzystać z magazynu – trzeba nową, ekipy techniczne TVP są be… Czarną robotę za P wykonywał KP i on był odpowiedzialny za dobór ekip. No, ale był mały problem – sprzęt i ludzie jednak byli i chcieli pracować. Dlatego, po troszku, zwolniono najpierw mechaników, stolarzy, maszynistów planu / powstały dwie firmy/, ekipę elektryków / powstała z nich firma G. / i natychmiast zaproponowano im współpracę w zamian za nieskładanie pozwów w Sądzie Pracy.

Kasa szybko znalazła właściciela:

duża kasa szła gdzie indziej. Ponieważ KP byli „bogami” szybko zorientowali się, że w sumie, to oni rządzą kasą, tak więc pojawiły się firmy skoligacone rodzinnie z KP. A stawki tu szły np. 20 tyś za dzień nagłośnienia. Często / co ja bredzę ZAWSZE/ było tak, że to TVP dostarczała mikrofony bezprzewodowe i stałe, statywy, okablowanie, splitery, obsługę planu / 2 osoby/ i reżyserkę dźwięku. Oni kilka szaf i mikser. Firma ta po kilku latach rozrosła się tak, że teraz jest jedną z większych na rynku. Podobnie było z elektrykami. Założyli z musu firmę i świadczyli teraz usługi korzystając ze sprzętu TVP. Dodam, że TVP KRK zakupiła niedługo wcześniej za ok. 1 mln zł nowiutkie światło efektowe studyjne. Czyli obecnie TVP płaciła dodatkowo za to, żeby ten sprzęt był wykorzystany oraz ponosiła koszty jego serwisowania. W realu to byłoby tak, jakbyście używali samochód sąsiada a on musiał tankować, naprawiać i ubezpieczać. Niezły układ.

Mało tego:

Ale to mało. Kasa szła szeroko dalej bokiem. KP zaczęli zatrudniać armię ludzi na planie, bardzo często o znanych nazwiskach swych rodziców. Pojawiły się firmy jednoosobowe, np Kierowników Planu lub od steady-camów, /zablokowano natychmiast zakup własnego/ lub kranów studyjnych / telewizyjny stał w magazynie/.No dobra, zapytacie. jak to było możliwe? Przecież było jakieś kierownictwo i to widziało. Ano było. A jak myślicie, jak KP zapewniło sobie bezkarność? Tak, dobrze myślicie ! Ponieważ ludzie techniki burzyli się, że martwe dusze biorą po ok. 1000 zł/dzień, KP popełnili błąd. Zaczęli zatrudniać, /czyt. opłacać/ pozostałości etatowców z techniki przy programach. Warunek – spokój. Stawki były różne, negocjowane indywidualne. Np. Inżynier serwisu pracujący na warunkach pensji / nie honoraria/ i mający całkiem inne obowiązki nie związane z programem nagle zostawał Kierownikiem Zmiany przy programie, za ok. 500 zł/ dniówka no i był oczywiście w tym samym czasie pracy na I etat. W skrócie: w tych samych godzinach brał dwa wynagrodzenia. Powstała nawet specjalna lista „uprawnionych” do tej kasy, szczelnie utajniona.

Pan Golonka próbował coś zmienić:

Poszedłem na rozmowę do Kierownictwa Techniki i pytam – jak to jest, że pracownikom płaci się w kopertach spod gazety na terenie firmy? Konsternacja i próba przekupienia / mam dowody do tej pory/ Dodam, że więcej na transmisję nie pojechałem (…) Dodam tu, że obowiązywała zasada „omerty” w tym temacie, którą to zasadę ja złamałem informując w kolejności : znanego w branży TV działacza związkowego „S” od lat trzęsącego oddziałem, Dyrektora oddziału, Prezesa TVP, ministra Skarbu. Oczywiście wszyscy cisza! A ja gdzie? Na bruk!

Na koniec dodaje:

To co opisałem wyżej, miało miejsce w latach 2007-2008 i dotyczy jedynie jednego oddziału TVP w Krakowie i jednego największego Studia S3 w Łęgu. A system działał później w całej firmie tak sprawnie, że powstał z pieniędzy TVP cały prywatny kompleks studiów w Warszawie i dziesiątki firm medialnych znanych na rynku.

Źródło: Profil FB Piotr Golonka

Komentarze

komentarzy