eedbafd22404b68f288aba018fa4d88b

Platformerskie media pompują przedwyborczy balon.

Tylko jak nim przesłonić kradzioną kamienicę Gronkiewicz-Waltz, żeby nie pękł?
Nie zamierzam bronić trzech „muszkieterów” z PiS, którzy przejechali się boleśnie po luźnym podejściu do zasad. Niemniej, rozmach mainstreamowych mediów, z którym oddają się tej sprawie, wskazuje na zaawansowaną patologię w postrzeganiu rzeczywistości. Drodzy koledzy, Platforma z pewnością dostrzegła wasz morderczy trud nadymania przedwyborczego balona. Niestety nadal wystaje zza niego kradziona kamienica pani Gronkiewicz-Waltz.

Adam Hofman, Mariusz Kamiński i Adam Rogacki zapłacili za swój tani lot do Madrytu najwyższą cenę – utratę kariery politycznej. Ich naciągane delegacje prześwietli teraz prokuratura. I dobrze. Za kłamstwa i fałszerstwa trzeba odpowiedzieć, jeśli miało się odwagę na nie porywać.

Zastanawiające jest jednak rozdmuchanie sprawy 60 tys. zł wydanych na podróże służbowe Hofmana przy jednoczesnym wyciszeniu setek afer rządowych. Pozostając w obszarze transportu, wypada przypomnieć przypadek Donalda Tuska, który traktował rządowy samolot jak prywatną taksówkę, wożącą go co tydzień do domu. Roczne przeloty obciążały nasz budżet kwotą 1,3 mln złotych! Wystarczyło ciche tłumaczenie z zaplecza, że Tusk „źle się czuje w Warszawie” i sprawa poszła w zapomnienie.

Latających asów w Platformie jest więcej. Minister Boni na ten przykład wylatał w ciągu 5 miesięcy ponad 30 tys. złotych na prywatne podróże do Brukseli. No, ale skoro nieprzytomnie tęsknił za pracującą w Komisji Europejskiej trzecią żoną, to i jemu zostało wybaczone.

Nie mniej szczęścia miał marszałek Borusewicz, który W 2013 r. odbył 92 loty na trasie Gdańsk – Warszawa – Gdańsk. Zapłaciliśmy za nie 51 tys. zł. W ciągu 6 lat jego prywatne podróże kosztowały podatników blisko pół miliona złotych!

Jaka jest różnica między Platformą i PiS? Fundamentalna. W tej pierwszej nie wyciąga się żadnych konsekwencji, choćby chodziło o ustawiane przetargi, korupcyjne deale, wyprzedaż narodowego majątku czy kradzież pożydowskich nieruchomości.

Hanna Gronkiewicz-Waltz nadal będzie biegała z kotylionem jako pierwsza dama stolicy, którą prowadzi do bezideowej zapaści. Nikt z dziennikarzy mainstreamu nie odważy się zadać jej trudnego pytania i zaszkodzić jej w wyścigu po warszawski mandat na kolejne lata. Za wiele mogliby na tym stracić. O sprawie zagrabionej Żydom kamienicy, która bezprawnie dostała się w ręce państwa Waltzów cisza.

Były szef ABW Bogdan Święczkowski nie ma wątpliwości, że sprawa jest kryminalna i ma związek ze ściganym w latach 90. przez prokuraturę procederem przejmowania majątków pożydowskich przez byłych SB-ków. Grabiono też majątek bezpotomnych Polaków, którzy umierali na emigracji. Jak widać, do dzisiaj nie udało się tego zjawiska wytępić wystarczająco skutecznie. Gronkiewicz-Waltz już zaciera ręce na kolejną czterolatkę, podczas której będzie mogła do reszty skonsumować unijne fundusze i puścić Warszawę z torbami.

243951

Komentarze

komentarzy