bolszewicki_urzad_skarbowy_w_bartoszycach

Patologia bolszewickiej skarbówki w Polsce

Urzędnicy skarbówki zaczynają być postrzegani przez społeczeństwo, jako patologiczny organ, który swoimi działaniami przypomina Służbę Bezpieczeństwa za komuny. Podatnicy odczuwają lęk podszyty szczerą nienawiścią do Krajowej Administracji Skarbowej. 

Nieograniczona władza rodzi patologię

Urzędnik skarbówki wg nowych przepisów może wszystko, ponieważ jest absolutnie nietykalny i w praktyce nie ponosi żadnych konsekwencji za swoje decyzje nawet wtedy, kiedy łamie prawo. Ponadto wciela się niczym średniowieczny inkwizytor w wiele funkcji i w jednej osobie jest jednocześnie:

tajnym agentem, bo może prowokować, prokuratorem, bo może oskarżać, jest policjantem, bo może przesłuchać i ukarać, jest sędzią, bo rozstrzyga we własnej sprawie. I na końcu jest komornikiem, bo dokonuje egzekucji.

Drakońskie prawo i zalecenia 

25 lat pozbawienia wolności za uchybienia podatkowe i wytyczne dla prokuratorów od Zbigniewa Ziobry, aby stosować górne granice kar łącznie z konfiskatą mienia w całości.

Rząd stworzył atmosferę, że podatnik ma się bać i płacić coraz wyższe podatki pod rygorem konfiskaty mienia w całości i długoletniego więzienia.

Wezwania i przesłuchania

Na przesłuchania skarbówki wzywani są przyszli przedsiębiorcy, którzy odważyli się założyć firmę. Taki czyn wg. skarbówki budzi podejrzenie popełnienia czynu zabronionego w przyszłości. Swoisty „Raport Mniejszości”.

W myśl okólników, które zostały rozesłane do wszystkich urzędów skarbowych, urzędnicy, którzy dotychczas siedzieli za biurkiem, wyruszyli w teren niczym psy gończe tropić i węszyć nadużycia ludu pracującego. Wchodzą do sklepów, kupują jednego lizaka i czyhają na to, żeby sprzedawca nie wręczył im paragonu. Zaglądają po zmroku przez okna do mieszań, aby wytropić remont mieszkania, bo na to trzeba mieć pieniądze, czy też sprawdzają i głęboko analizują zmianę samochodu sąsiada. Czy nie za często, czy nie za drogi….

Wzywani na przesłuchania są nowożeńcy na okoliczność złożenia donosu na samych siebie w zakresie określenia wartości otrzymanych prezentów oraz ujawnienia poniesionych kosztów wesela. Wzywane są staruszki tylko dlatego, że dziergały nocami chusty, aby móc dorobić do emerytury, a także zwykli uczynni ludzie, którzy postanowili pomóc innym w trudnej sytuacji życiowej. Wg skarbówki pomoc bliźniemu to przestępstwo skarbowe zagrożone grzywną i pozbawieniem wolności.

Wszyscy są podejrzani

Stosowanie odpowiedzialności solidarnej za zobowiązania podatkowe, podsłuchy, prowokacje, fikcyjne postępowania wysyłane na nieaktualny adres, tylko po to by w rezultacie podatnik nie złożył w terminie odwołania od decyzji administracyjnej.

Prowokacje

Sprawa pracownika warsztatu samochodowego w Bartoszycach, który wieczorową porą, nieopatrznie uległ błaganiom dwóch nieznajomych kobiet i wymienił im w samochodzie żarówkę, po czym wziął za to 10 zł. , to tylko wierzchołek góry lodowej patologii. Jak się później okazało, padł ofiarą prowokacji miejscowego Urzędu Skarbowego. Dwie tajne agentki tej instytucji przyłapały przestępcę na handlu żarówką wartą 5 zł, choć nie miał prawa sprzedawać akcesoriów samochodowych. Poza tym wykonał usługę już po zamknięciu kasy fiskalnej. Za co wlepiono mu mandat w wysokości 500 zł. Gdy mechanik odmówił uiszczenia haraczu, sprawa trafiła do sądu. W pierwszej instancji oskarżony został uznany winnym dilowania żarówką, ale sąd odstąpił od wymierzenia kary. Wówczas pani naczelnik bartoszyckiego US, zamiast poświęcić trochę czasu na rozejrzenie się za jakimś rozumem (transplantologia wszak rozwija się burzliwie), wniosła apelację. Ją także przegrała.

Zbrojne ramię rządu do realizowania obietnic wyborczych

Polskie państwo ma coraz większe potrzeby fiskalne, aby zrealizować gruszki na wierzbie, które obiecał wyborcom. Naczelnicy US dostali wytyczne od Ministerstwa Finansów: nie zwracać podatków, oskarżać, prowokować, konfiskować, przesłuchiwać, a paragraf zawsze się znajdzie. 

Rubikon został przekroczony, bo to nie chodzi o „żarówkę”, a o naszą przyszłość. Oprócz pieniądza, infrastruktury, liczby wykształcony ludzi oraz wielu innych czynników kapitałem jest też – zaufanie. Dzięki niemu pojedynczy ludzie są zdolni do wspólnych działań na ogromną skalę. Tworzenia wspaniałych rzeczy, podejmowania wielkich przedsięwzięć, budowania nowoczesnego państwa. Bez zaufania pozostają samotnymi jednostkami, łatwymi do podporządkowania państwu, lecz niewiele wnoszącymi do wspólnego dobra.

Niestabilne prawo, reżim podatkowy, zmieniające się przepisy podatkowe, niepewność jutra, permanentna inwigilacja podatników, brak tajemnicy bankowej, pogardliwy stosunek do przedsiębiorców – to wszystko wpłynęło na dramatyczny spadek inwestycji. Przedsiębiorcy wolą przeczekać niż ryzykować utratę majątku i pozbawienia wolności.

Obecna władza postrzega przedsiębiorców gorzej niż pedofilów i morderców

 Na każdym kroku przedsiębiorca musi liczyć się z rewizją bez nakazu prokuratora – wystarczy podejrzenie urzędnika, aby zablokować rachunki bankowe i doprowadzić przedsiębiorcę do bankructwa.

Tak wygląda codzienność biednych krajów Trzeciego Świata, czy totalitarnej Korei Północnej, gdzie rządzący reżym świadomie niszczy zaufanie między ludźmi. Tam ufa się tylko najbliższej rodzinie, a i to nie zawsze. Tej nędznej rzeczywistości, społeczeństwo niezdolne do zaufania sobie, przeważnie nie jest wstanie zmienić. Co skazuje je na beznadzieją wegetację.

Po wymianie władzy nowa elita z równym zapałem kontynuuje destrukcję społecznego kapitału zaufania. Po wybuchu afery wokół nagania szefa KNF Marka Chrzanowskiego jedno wiadomo na pewno – tam na górze wszyscy się nagrywają. Dziś, jeśli podczas rozmowy z inna osobą nie włączy się ukrytego dyktafonu, można zostać uznanym za buraka z głębokiej prowincji. Skoro taki przykład idzie z góry, szybko znajduje szerokie grono naśladowców. A jeśli mimo wszystko nadal odważymy się komuś zaufać, regularne prowokacje służb: tajnych, jawnych i dwupłciowych skutecznie sobie z tym poradzi. Wprawdzie jakiś optymista mógłby zakrzyknąć, że przynajmniej dzięki temu Polacy będą przestrzegać prawa. Tyle tylko, że w III RP każdy optymista okazuje się z czasem po porostu źle poinformowanym pesymistą.

Przypomnijmy zakazy, nakazy wprowadzone przez rząd:

- zakaz handlu w niedzielę
– zakaz handlu alkoholem po 22 – ograniczona prohibicja
– planowana likwidacja akcji na okaziciela
– zakaz gier o charakterze hazardowym
– instytucja sygnalisty. Kapuś jest chroniony przez prokuratora z obawy o oczywiste szykany i zemstę kolegów
– nakaz donoszenia na siebie i innych – założenia nowej ordynacji podatkowej
– brak tajemnicy bankowej – każdy organ ma prawo zablokować rachunek na podstawie zwykłego podejrzenia
– inwigilacja rachunków poprzez system STIR
– CRF – Centralny Rejestr Faktur – zakłada obowiązek wprowadzania faktur do systemu co 3 dni
– pozbawienie wolności za przestępstwo podatkowe do 25 lat
– ograniczenia wolności i wysokie grzywny za samo niezłożenie bilansu w spółce kapitałowej
– grzywny i kary za każdy błąd i uchybienie wobec skarbówki
– przeszukania, rewizje, konfiskaty bez nakazu sądu lub prokuratora – wystarczy podejrzenie
– odwołania podatnika od decyzji administracyjnej do tej samej instancji – czyli do kolegi po drugiej stronie biurka
– powszechne podsłuchy, powszechne fikcyjne postępowania na użytek zniszczenia podatnika
– monopolizacja poprzez likwidację przez rząd branży paliwowej, alkoholowej, tytoniowej oraz likwidacja branży futerkowej na zlecenie zagranicznej konkurencji.
– wspieranie wielkopowierzchniowych zagranicznych marketów kosztem polskich handlowców
– dotacje i granty dla zagranicznego kapitału
– prowadzenie postępowań i stosowanie konfiskaty wyłącznie wobec polskich przedsiębiorców, ale nigdy wobec korporacji zachodnich.
– przesłuchania skarbówki na samą okoliczność założenia działalności gospodarczej
– ujawnianie afer wyłącznie na potrzeby polityczne – Amber Gold,
– ukrywanie i zamiatanie pod dywan rzeczywistych wielkich afer: SKOK, PZU, KGHM, PKN ORLEN oraz największej w historii grabieży z udziałem banków poprzez udzielnie kredytów hipotecznych w walutach zachodnich. Zagrabiony majątek Polaków przez banki ocenia się na kilkadziesiąt miliardów EURO.
– Utrzymanie rzekomo tymczasowej stawki VAT na poziomie 23%. Uwaga W Niemczech VAT to 19%, dlatego większość transakcji w Europie odbywa się przez niemieckie porty, a nie polskie.
– Podwyższanie podatków dochodowych. Od 2019 najbardziej kreatywni zapłacą 36% podatku, podczas gdy Bułgaria ma 10% podatek liniowy.

U schyłku PRL i progu III RP Mieczysław Wilczek oparł życie gospodarcze Polaków na dwóch prostych zasadach: „co nie jest zakazane, jest dozwolone” oraz „pozwólcie działać”. Zaowocowały one eksplozją przedsiębiorczości, która przez kilka lat – od 1989 roku – napędzała polską gospodarkę. Po tych zdroworozsądkowych zasadach, wprowadzonych do polskiej legislacji wraz z “Ustawą z dnia 23 grudnia 1988 r. o działalności gospodarczej” – pozostała niestety figa z makiem.

Polsce potrzebna jest pilnie niezależna prężna organizacja przedsiębiorców, która będzie broniła wolności gospodarczej, tak jak to robią górnicy, kiedy zamykane są kopalnie.

Skoro państwo nie chroni podatników i postrzega ich wyłączenie, jako zwierzynę łowną, to podatnicy wezmą sprawy w swoje ręce, a wtedy zwierzyną łowną staną się urzędnicy skarbówki.

W przeciwnym razie grozi nam kazus Wenezueli – kraju z centralną gospodarką pogrążonego w biedzie, z którego miliony wyemigrowały. 

źródło:
plportal.pl

Komentarze

komentarzy