amber-gold

Państwo nic nie zrobiło w sprawie Amber Gold, a teraz jest pierwsze w kolejce po pieniądze

Poszkodowani w aferze Amber Gold otrzymają najwyżej parę procent straconych oszczędności, gdyż najpierw swoje należności otrzymają ZUS i fiskus.

Dotąd syndykowi Józefowi Dębińskiemu zajmującemu się sprzedażą majątku spółki Amber Gold udało się odzyskać niespełna 31,521 mln zł. Tymczasem suma straconych pieniędzy przez 11 tysięcy klientów spółki wynosi 668 mln zł. Oznacza to, że każdy z nich mógłby odzyskać około 5% straconych oszczędności.

Tak jednak się nie stanie, gdyż wcześniej swoją część, w sumie kilkanaście milionów złotych, muszą w całości odebrać instytucje państwowe tj. ZUS, czy Urząd Skarbowy.

Według nagrań, które ujawnił tygodnik „Wprost”, szef NBP Marek Belka ostrzegł premiera Donalda Tuska na kilka miesięcy przed wybuchem afery, iż Amber Gold jest piramidą finansową. Ten jednak jak sam przyznał poza ostrzeżeniem syna, nic nie zrobił z tą wiedzą. Natomiast teraz państwo, którym kieruje, pierwsze wyciąga swoje ręce po odzyskane pieniądze.

Źródło: Wirtualna Polska

Komentarze

komentarzy