szpital

Pacjentka czekała 10 miesięcy na wyniki badania cytologicznego

W kwietniu ubiegłego roku pacjentka Wojewódzkiego Centrum Onkologicznego w Gdańsku wykonała kontrolne badania cytologiczne – na wyniki kazano jej czekać do następnej wizyty u lekarza, której termin ostatecznie ustalono na luty 2014r. Okazało się, że badania sprzed 10 miesięcy wykazywały rozwój komórek nowotworowych.

Pani Mirosława chorowała 11 lat na raka jelita grubego. Od momentu, w którym udało jej się pokonać chorobę, regularnie wykonywała badania kontrolne. Na takie badania skierowano ją też w marcu 2013 roku – wykonano je niespełna miesiąc później. Na wyniki jednak pacjentce kazano czekać do następnej wizyty u lekarza tłumacząc, że tylko on może je udostępniać badanym.

Pani Mirosława posłusznie próbowała zapisać się na wizytę, jednak okazało się, że z powodu kolejek zapisy ruszą dopiero w styczniu 2014 roku. Jednocześnie na pytanie pacjentki, czy gdyby badania wypadły niepomyślnie zostałaby poinformowana udzielono twierdzącej odpowiedzi. Uspokojona w ten sposób kobieta czekała do nowego roku, zapisała się na wizytę i w lutym dowiedziała się, że wykonane w kwietniu badania wskazywały na rozwój komórek nowotworowych.

Lekarze i pracownicy WCO nie czują się winni twierdząc, że placówka nie ma prawnego obowiązku informowania pacjentów telefonicznie nawet o niekorzystnych wynikach badania. Jednocześnie rodzinie pacjentki powiedziano po ostatniej wizycie, że chora mogła… bez kolejki odebrać wyniki od lekarza w godzinach dyżurowania – rzekomo wystarczyło tylko wejść do gabinetu i o nie poprosić. Tymczasem kobieta twierdzi, że nie została nigdy o tej możliwości poinformowana, mimo że na wizytę próbowała zapisać się kilkukrotnie.

Leczenie pani Mirosławy zostało tym samym rozpoczęte z przeszło 10-miesięcznym opóźnieniem.

Komentarze

komentarzy