sejm

Ozusowanie – kradzież usankcjonowana

Wielki sukces odtrąbili politycy i związkowcy – umowy „śmieciowe” będące solą w oku wszelkiej maści socjalistów zostały ozusowane. Na razie jeszcze nie wszystkie a tylko umowy – zlecenia, ale na resztę też przyjdzie czas, nie będą rodacy zarabiać forsy bez działkowania się z ZUS-em, haracz muszą płacić wszyscy i basta. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zarządzane przez Władysława Kosiniaka-Kamysza wyliczyło, że państwowy ubezpieczyciel społeczny zyska na tej operacji 650 milionów złotych. Ile stracą ludzie nie wyliczyli, przeciwnie, łżą w żywe oczy, że ludzie tylko i wyłącznie zyskają.

No to popatrzmy…

Jeżeli firma (jakakolwiek) ma budżet przeznaczony na sprzątanie biur w wysokości 2000 złotych, które to pieniądze przeznacza co miesiąc na zatrudnienie przychodzącej trzy razy w tygodniu sprzątaczki i zakup środków czystości to co się stanie, kiedy po pierwszym stycznia 2016 roku będzie musiała od zarobków tejże sprzątaczki odprowadzić składkę ZUS-owską? Podwyższy budżet? Nie! Sprzątaczka po prostu dostanie mniej pieniędzy. Albo zostanie zwolniona a jej obowiązki przejmą panie siedzące za biurkami, które będą po prostu musiały poświęcić godzinę ze swojego czasu pracy na doprowadzenie biur do porządku. Ta druga możliwość jest o wiele bardziej prawdopodobna, przedsiębiorcy to nie instytucje charytatywne a ludzie, którzy prowadzą swoje interesy dla zysku i umieją liczyć.

W miejsce sprzątaczki wstawcie sobie palacza, ciecia, szatniarza, recepcjonistkę – wedle uznania, niczego to nie zmieni.

A skoro tak, skoro ludzie dotychczas zatrudniani na „śmieciówkach” będą tracić robotę to skąd się wzięły obliczenia pana ministra dotyczące dodatkowych wpływów do ZUS? Z sufitu, po prostu, stamtąd, skąd się biorą wszystkie propagandowe pomysły polityków chcących się dobrać do kieszeni obywateli. Z tego samego miejsca pochodzą też zapewnienia, że teraz najbiedniejsi będą mieli zapewnioną spokojną przyszłość na emeryturze, bo jako ubezpieczeni nie muszą się już martwić o zabezpieczenie na stare lata.

Brednia kompletna, bo to właśnie ci najbiedniejsi najmocniej dzięki ustawie oberwą – albo będą na „śmieciówkach” zarabiać jeszcze mniej niż do tej pory, albo nie będą zarabiać wcale bo robotę stracą. To oni właśnie poniosą największe koszty „reformy” tak promowanej przez wszystkie centrale związkowe i polityków mających pełne gęby społecznej sprawiedliwości. Oraz, oczywista oczywistość, mainstreamowe media wychwalające na wszystkich falach postęp płynący z Sejmu.

Drobna uwaga: Gdyby faktycznie ozusowanie miało przynieść wyłącznie dobre efekty to dlaczego ustawa wchodzi w życie dopiero od 1 stycznia 2016 roku a nie dwanaście miesięcy wcześniej? Ano powód jest prosty – bo będzie już po wyborach parlamentarnych i z jej skutków nie trzeba będzie się tłumaczyć podczas kampanii wyborczej, nie przeszkodzą one politykom bijącym się o stołki, mandaty i immunitety. Jednocześnie do kolejnych wyborów będzie na tyle daleko, że lud pracujący zdąży się przyzwyczaić i zapomnieć.

I jeszcze jedno. W roku 2016 kończy się w Niemczech okres przejściowy i od tej daty tamtejsze firmy będą mogły bez ograniczeń zatrudniać imigrantów z krajów wschodniej Europy. Czyli tych, którzy w wyniku ustawy popartej przez 419 posłów stracą robotę we własnej ojczyźnie. Aż się prosi by zacytować generalnego gubernatora Hansa Franka: „Polacy mają być tak biedni, by sami, dobrowolnie wyjeżdżali na roboty do Niemiec”. I będą. Dzięki wybranym przez siebie przedstawicielom i ich kretyńskim pomysłom.

P.S.: gdyby posłowie naprawdę chcieli ulżyć doli ciężko pracujących i zwalczyć bezrobocie to zamiast dokładać obciążenia do umów cywilnoprawnych zmniejszyliby narzuty na umowy o pracę – tak, żeby przedsiębiorcom opłacało się zatrudniać ludzi na etatach. Ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi, prawda?

Komentarze

komentarzy