pitera-kwiatkowski-466

Niewiarygodna buta rządowych telewizji! Całkowicie milczą na temat nowe afery uderzającej w Platformę! Propaganda i zakłamanie rzeczywistości jak w PRL!

Nikt chyba nie spodziewał się, że ostateczny upadek platformianej ekipy będzie aż tak spektakularny. Na jaw wychodzą kolejne żenujące materiały pokazujące jak gigantyczna jest skala nepotyzmu wśród rządzących nami od 8 lat polityków.

Okazało się, że nieprzekupna „dorszowa” Pitera miała wydzwaniać do prezesa NIK, aby załatwić kumplowi robotę! Kwiatkowski pomógł także w załatwieniu pracy dla koleżanki rzeczniczki prasowej rządu Kopacz, a innemu „misiowi” zdradził pytania konkursowe. Nepotyzm i kumoterstwo na całego, tymczasem ogólnopolskie telewizje całkowicie milczą na ten temat! Zakłamanie rzeczywistości jak w PRL!
Według najnowszych doniesień Julia Pitera (ta od wyśledzenia w rządzie PiS nieprawidłowości przy zakupie dorsza za 8 zł) miała dzwonić do prezesa NIK (Krzysztofa Kwiatkowskiego) w sprawie załatwienia pracy dla swojego znajomego. Szef NIK odpowiedział, że póki co nie ma wolnego etatu, ale będzie pamiętał. Okazało się, że etat dla kumpla znalazł się po upływie raptem kilku miesięcy.

Oprócz załatwienia pracy dla znajomego Julii Pitery, Kwiatkowski miał pomagać przy rekrutacji na stanowiska do NIK także innym osobom będącym kumplami najważniejszych osób w państwie. Z opublikowanych nagrań wynika, że zdradził on wcześniej rekrutacyjne pytania osobie, która później brała udział w oficjalnym konkursie o stanowisko. Chodzi o dyrektora delegatury NIK w Łodzi Przemysława Szewczyka. Z udostępnionych nagrań wynika, że szef NIK zdradził mu pytanie, jakie miało paść w trakcie przesłuchania. To jednak nie koniec skandalu z ustawionymi konkursami na pracę w NIK. Z doniesień Radia ZET wynika, że Jolanta Gruszka, była szefowa gabinetu politycznego premier Ewy Kopacz, miała załatwić posadę dyrektorską w NIK Kornelowi D., którego żona okazała się być koleżanką Iwony Sulik, byłej rzeczniczki rządu Kopacz…

Jedno jest pewne – platformiana ekipa w spektakularny sposób osiągnęła dno. Tymczasem wszystkie ogólnopolskie telewizje solidarnie milczą na ten temat. Nie mam wątpliwości, że w akcji tej chodzi o to, by informacja o kolejnej żenująco-kompromitującej aferze dotarła do jak najmniejszej liczby odbiorców. By platformianej sitwie żyło się lepiej… Ludzie! Kiedy w końcu powiemy „dość” i przestaniemy udawać, że nic się nie stało?!?

Komentarze

komentarzy