kopacz-ewa-rzad_PlatformaRP-CC-by-SA-2,0-466

Kopacz jeździ po Polsce Pendolino. Za nią jedzie TIR z meblami i BOR z limuzynami, a nad nimi leci pusty samolot. Kiedy ta farsa się skończy?!

Fanaberia Ewy Kopacz, aby organizować po Polsce „wyjazdowe” posiedzenia rządu okazuje się być dosyć kosztowna. Warto zauważyć, że premier wraz ze swoją świtą jeździ pociągami PKP Intercity Pendolino. Za nią jedzie TIR wypełniony meblami i krzesłami, no bo przecież tam gdzie Ewa Kopacz jeździ odpowiednich mebli i krzeseł nie ma. Dodatkowo jeżdżą za nią BOR-owcy z limuzynami, a nad nimi wszystkimi krąży pusty samolot – tak „w razie czego”. Powstaje pytanie – kiedy ta farsa w końcu się skończy?

- „Są tacy ludzie w Polsce, którzy wydają pieniądze publiczne na to, by się od obywateli odgradzać, a ja wydaję pieniądze na to, żeby być bliżej obywateli” – powiedziała Ewa Kopacz, odnosząc się do zadanego przez dziennikarzy pytania o koszty wyjazdowych posiedzeń rządu. Niestety jestem zmuszony poczynić kilka uwag do słów pani premier.

Po pierwsze: „publiczne pieniądze”, o których mówi, to w rzeczywistości pieniądze zabrane podatnikom. Pojęcie „publicznych pieniędzy” nie istnieje! To zawsze będą nasze pieniądze, twoje – drogi czytelniku, twojego sąsiada, kolegi czy szefa w pracy. Po drugie: zadaniem rządu jest skuteczne wydawanie jak najmniejszej ilości pieniędzy zabranych podatnikom w celu realizowania gwarantowanych przez państwo świadczeń i usług w jak najwyższej jakości.

Powstaje pytanie – czy to, że Ewa Kopacz wraz ze swoją świtą ministrów, doradców i borowców wozi się po Polsce wraz z meblami, limuzynami i pustym samolotem jest rzeczywiście realizowaniem gwarantowanych przez państwo świadczeń i usług? Czy koszty takich wycieczek są rzeczywiście mniejsze, niż gdyby premier organizowała posiedzenia rady ministrów w dedykowanym do tego urzędowym budynku przy alejach ujazdowskich w Warszawie? Niestety, mam co do tego poważne wątpliwości…

Komentarze

komentarzy