muslim-keleti-466

Jak teoretyczne państwo, które przegrywa z kelnerami, ma rozróżnić uchodźców od imigrantów, a dodatkowo odseparować spośród nich potencjalnych terrorystów?

Według zatwierdzonych wczoraj planów, do Polski ma trafić ponad 7 tys. uchodźców/imigrantów z Syrii, Afganistanu i Erytrei. W dużej części będą to młodzi mężczyźni wyznający islam. W nawiązaniu do słów byłego szefa MSW w rządzie Donalda Tuska, który stwierdził, że „państwo istnieje tylko teoretycznie”, warto zadać sobie pytanie w jaki sposób to samo „teoretyczne państwo”, które nie radzi sobie z kelnerami, będzie weryfikowało powiązania i przeszłość osiedlających się w Polsce osób z Bliskiego Wschodu? Czy znowu „zda egzamin” wg platformerskich standardów?

Jak do tej pory Polska nie miała problemu z islamskimi radykałami dokonującymi aktów terroru. Wynika to z prostego faktu posiadania jednolitego etnicznie społeczeństwa, które – w odróżnieniu od społeczeństw Francji, Wlk. Brytanii, Szwecji czy Niemiec – w ciągu ostatnich lat nie przyjmowało na masową skalę imigrantów z Północnej Afryki czy Bliskiego Wschodu. Obecnie jednak sytuacja może się zmienić. Do Europy dociera nowa, potężna fala islamskich imigrantów. Czarne scenariusze mówią nawet o wielu milionach osób, które w najbliższych miesiącach dotrą do granic Unii Europejskiej. W tym kontekście plan Brukseli wydaje się być co najmniej nieprzemyślany. Zgodnie bowiem z nakazami eurokratów, będącymi pochodną wskazówek Angeli Merkel, każde państwo wchodzące w skład Unii Europejskiej będzie musiało przyjąć do siebie określoną, wynikającą z potencjału gospodarczego, liczbę imigrantów. W ten oto sposób do Polski ma trafić na początek ponad 7 tys. islamskich uchodźców/imigrantów.

W kontekście powyższego pojawiają się zasadnicze pytania – w jaki sposób „teoretyczne” (wg słów ministra MSZ) państwo, które nie poradziło sobie z kelnerami, będzie skutecznie badało powiązania i przeszłość osiedlających się w Polsce osób z Syrii czy Afganistanu? W jaki sposób służby specjalne będą weryfikowały podejrzane osoby? Czy przeprowadzenie takiej operacji w rozsądnie krótkim czasie w przypadku ponad 7 tysięcy osób jest w ogóle możliwe? To są pytania, które automatycznie przychodzą mi na myśl, kiedy uświadamiam sobie poziom amatorki i niekompetencji osób nami rządzących od niemal 8 lat. I pomijam tutaj kwestie zupełnie oczywiste, że tym prawdziwym uchodźcom, oprócz zapewnienia jedzenia i dachu nad głową, trzeba również dać szanse na adaptację w społeczeństwie i nadzieję na lepsze życie, czego w ostatnich latach nie doświadczyła ogromna rzesza własnych obywateli. Ich nadzieje przekierowały się gdzieś poza granice naszego kraju. Jeżeli zatem „teoretyczne państwo” nie potrafiło zadbać o własnych obywateli, to jak zadba o uchodźców?

Komentarze

komentarzy