pajace

III RP na drodze autorytaryzmu. Zgoda na zafałszowane wybory pchnie Polskę w odmęty przemocy

Nie można przejść do porządku dziennego nad tym, co działo się po wyborach samorządowych. Ich wyniki w obecnym stanie nie są wiarygodne i powinny być przynajmniej dokładnie zweryfikowane. I nie chodzi tu o ostateczną wysokość słupków konkretnych komitetów, które są mało wiarygodne. Koronnym argumentem, nakazującym przynajmniej ponowną weryfikacje głosowania, jest fakt, że procedura ustalania wyników nie budzi zaufania. Brak jej znamion rzetelności!

W Polsce istnieją dwa, równoległe systemy liczenia głosów – „ręczny” i komputerowy. W przypadku tych wyborów żaden z nich nie działał profesjonalnie. System komputerowy okazał się fikcją, z czym trudno nawet dyskutować. PKW nie była nawet w stanie z niego korzystać. Jednak równie wiele kontrowersji wywołuje zastosowany system liczenia głosów „na piechotę”. Zbyt wiele jest udokumentowanych przykładów zafałszowania wyników wyborów, zbyt wiele błędów, zbyt wiele wątpliwości budzi obliczanie głosów, by uznać, że procedura ustalenia wyniku może zostać zaakceptowana.

W sytuacji, w której nad wynikami wyborów i ich obliczaniem wisi tak istotny znak zapytania, ponowne liczenie głosów, dokładna weryfikacja wszystkich oddanych w wyborach głosów (przede wszystkim nieważnych), powinna być oczywistością. Tylko tak sądy, od których obecnie zależą losy wyborczych rozstrzygnięć, będą w stanie oszacować skalę zafałszowania wyborów. Bo, że one są faktem, nie trzeba nikogo przekonywać. Dziś najważniejszym jest pytanie, czy sądy będą zainteresowane sprawdzeniem, jak znaczący jest to problem. Niestety nie można mieć pewności, że sądownictwo zda egzamin.

Widać silną presję, by temat wyborów rozmyć i przyklepać, by o wybory już nikt nie pytał.

Problem w tym, że decyzja o rzetelnej weryfikacji wyborów, może mieć ogromne znaczenie dla przyszłości nie tylko polskiej demokracji, ale i polskiej wspólnoty. Jeśli III RP nie rozwieje wątpliwości dotyczących tych wyborów może pójść drogą coraz większej opresyjności i odmawiania części Polakom kolejnych praw.

Zakwestionowanie legitymizacji wybranych w wyborach do sejmików władz będzie grzechem pierworodnym, który może dawać zatrute owoce w kolejnych latach. Skutkiem bowiem będzie konieczność coraz brutalniejszego kneblowania tych, którzy będą mówić o nieprawidłowościach systemu władzy. Tych, którzy będą chcieli walczyć o zmianę u władzy, trzeba będzie coraz skuteczniej tępić, żeby ich postulaty nie trafiły do szerszych mas społecznych. Reżim III RP będzie musiał coraz mocniej gnębić opozycję oraz te grupy, które krytycznie patrzą na rządzących.

Władza będzie musiała silniej sięgać po kij i marchewkę. Kij będzie wymierzony w oponentów, marchewkę otrzymają zwolennicy władzy, m.in. po to, by byli w stanie zaakceptować coraz bardziej autorytarne poczynania rządzących.

Ze stosowaniem kija władza PO-PSL sama sobie poradzi. Gorzej z marchewką. Wszak degradująca państwo władza prowadzi wybitnie pasożytniczą politykę niszcząc również zaplecze gospodarcze Polski. Platforma po marchewkę będzie się musiała udawać zatem do tych, którzy mają – jeszcze – pieniądze. Na marchewkę Platformie może dać Bruksela albo – w innej formie – Rosja. I zapewne w tym kierunku będzie szła PO. Oczywiście wszystko ma swoją cenę, więc Polska coraz mocniej będzie przypominać upadły kraj, republikę bananową, zależną od obcego kapitału i interesów, rządzoną przez coraz ostrzejszych watażków, traktujących kraj jak swój folwark.

Polska i polska demokracja staje dziś przed kolejną przepaścią. Widząc jednoznaczny front przekazu – począwszy od Prezydenta RP, poprzez Premiera RP oraz najważniejsze ośrodki władzy i środowiska opiniotwórcze, który przekonuje, że wybory są wiarygodne i o niczym nie trzeba dyskutować, widać, że III RP właśnie szykuje się do zdecydowanego kroku naprzód…

Komentarze

komentarzy