taxidlahofmanowej

Hofman! Oddaj kasę, przeproś i nie pajacuj

Pan Mariusz Dyśko – taksówkarz, który wiózł żonę Hofmana chciał, by cała Polska się dowiedziała, na co posłowie wydają publiczne pieniądze. Dlatego – gdy żona posła Adama Hofmana z PiS (34 l.) – zapłaciła za kurs jego taksówką kartą należącą do biura poselskiego, powiadomił o tym Fakt. Zadzwoniliśmy do posła Hofmana, by wyjaśnił, jak to się stało, że jego żona korzysta z kart należących do biura. Reakcja była natychmiastowa. Jeszcze tego samego dnia pana Mariusza wezwano na dywanik do korporacji, w której pracuje. Został zwolniony. Panie pośle, myśli pan, że w ten sposób da się zastraszyć Polaków, którzy chcą tępić nadużycia władzy?

Joanna Hofman postanowiła skorzystać z poselskiego przywileju męża i zamówiła kurs taksówką, rozliczając ją na biuro poselskie. Oznacza to, że za taksówkę wszyscy zapłaciliśmy z naszych podatków! Pani Hofmanowa w żadnym wypadku nie wypełniała obowiązków poselskich, a tylko na takie przejazdy posłom wolno brać taksówki, za które płacą z pieniędzy przeznaczonych na działalność biur poselskich.

Taksówkarz pan Mariusz Dyśko – zbulwersowany żenującą postawą pani Hofmanowej – postanowił ujawnić sprawę i zawiadomił o wszystkim naszą redakcję. W czwartek po południu rozmawialiśmy na ten temat z posłem Hofmanem, który tłumaczył, że taksówki rozlicza pod koniec roku i za takie prywatne przejazdy płaci z własnej kieszeni. A żona korzysta z voucherów poselskich, bo tak jest jej wygodniej!

– Zwłaszcza, jak się nie ma akurat gotówki, to jest tak jak korzystanie z karty, też jest wygodniejsze – powiedział nam poseł i oświadczył, że przy podliczaniu taksówek pod koniec roku kursu żony na pewno nie rozliczy z pieniędzy na prowadzenie biura poselskiego. Jak wierzyć w takie zapewnienia, skoro godzinę po tej rozmowie taksówkarz został wezwany na dywanik przez władze korporacji i stracił pracę.

– Zdenerwowałem się, gdy zobaczyłem, że żona posła rozlicza kurs na biuro poselskie. Nie chciałem się z nią kłócić, ale postanowiłem to ujawnić. Teraz to ja jestem ukarany – opowiada nam załamany pan Mariusz.

Poseł Hofman jednak stanowczo zaprzecza, że to on doprowadził do wyrzucenia kierowcy z pracy.
– Nic o tym nie wiem, dowiaduję się o tym w tej chwili od pani – powiedział Faktowi w piątek rano. – Jeżeli ktoś tego pana zwolnił, to korporacja taksówkowa. Nie miałem z tym nic wspólnego, powtarzam, dowiaduję się tego w tej chwili.

Jak to jednak możliwe, że kierowca został zwolniony prawie natychmiast po naszej rozmowie z posłem, choć sprawa publicznie jeszcze w ogóle nie była znana? Chyba mało kto uwierzy w takie tłumaczenia. Mało kto także uwierzy w tłumaczenia o rozliczeniach taksówek pod koniec roku – poseł musiałby prowadzić skomplikowana buchalterię, by po wielu miesiącach wiedzieć, którego dnia i z jakiego powodu jego żona brała taksówkę. Dlatego Panie pośle, lepiej, żeby skończył Pan z dziwnymi tłumaczeniami, zapłacił za taksówkę i przeprosił.

Afera taksówkowa Joanny Hofmanowej może nie ujść na sucho jej mężowi. Władze klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają interwencję w tej sprawie. – Będę rozmawiał z posłem Hofmanem o sprawie taksówek i o zwolnieniu z pracy taksówkarza. Sprawa będzie wyjaśniania – powiedział nam szef klubu parlamentarnego PiS poseł Mariusz Błaszczak (45 l.).

Miejmy nadzieję, że sprawa zakończy się ukaraniem posła, a władze klubu doprowadzą do ukrócenia procederu wyłudzania przez rodziny posłów przywilejów należnych tylko parlamentarzystom.

Komentarze

komentarzy