walesa-michnik-466

Establishment III RP potrafił „odbrązawiać bohaterów” (Wyklęci) czy „mierzyć się z historią” (Jedwabne). Dlaczego Bolka będzie jednak bronił do samego końca?

Gdyby ktoś mnie zapytał co jest wspólnym mianownikiem dla działań okrągłostołowego establishmentu III RP, to odpowiedziałbym, że tzw. „podwójne standardy”. Najlepiej widać to w kwestii polityki historycznej. Środowisko Adama Michnika czy Jerzego Urbana wielokrotnie potrafiło „odbrązawiać bohaterów” (szczególnie Żołnierzy Wyklętych) lub „mierzyć się z historią” (np. Jedwabne). W sprawie TW Bolka nie ustąpią jednak nawet na milimetr. Gra toczy się bowiem gigantyczną kasę i wielkie przywileje.

TW Bolek jest symbolem, jednym z filarów na których zalegalizowano twór jakim okazała się być III RP. Komuniści potrzebowali kogoś, kto był popularny. Kogoś, za kim pójdą zwykli ludzie. Bolek wydawał się być do tego idealny. Tym bardziej, ża 27 lat temu nie było jeszcze internetu. Niewygodne wiadomości trudniej docierały do szerszego spektrum odbiorców. Znacznie ciężej też weryfikowało się oficjalny przekaz płynący z państwowej telewizji czy radia.

Co innego teraz. Dzięki niespodziewanej akcji wdowy po Czesławie Kiszczaku informacje o agenturalnej przeszłości Lecha Wałesy wypłynęły szerokim strumieniem. Dla mnie zupełnie oczywistym jest, że wspomniana agenturalna przeszłości (lata 1970 – 1976) jest równoznaczna z trzymaniem w garści i „hakowaniem” w latach późniejszych. Dla większości społeczeństwa przez 27 lat trwania III RP nie było to jednak takie oczywiste. Lech Wałęsa był symbolem, legendarną postacią, pierwszym przywódcą „Solidarności”. Swoją osobą legitymizował on transformację ustrojową, która w oficjalnym obiegu zakończyła się pełnym sukcesem. W rzeczywistości ta słynna transformacja polegała przede wszystkim na uwłaszczeniu nomenklatury PZPR, stworzeniu na państwowym majątku setek – jeśli nie tysięcy – fortun oraz zapewnieniu bezkarności największym zbrodniarzom PRL. III RP została stworzona przede wszystkim dla ludzi poprzedniego aparatu władzy. To oni, po 1989 roku, przejęli kontrolę nad biznesem i mediami. To oni zasiadali w zarządach spółek wydzielanych z majątku upadającego PRL. To oni kierowali nowopowstałymi bankami komercyjnymi, które zostały wyodrębnione z NBP. To ludzie powiązani z PZPR i ustrojem „demokracji ludowej” decydowali o kształcie i kierunkach rozwoju III RP. Pod tym względem porozumienie zawarte najpierw w Magdalence, a później przy okrągłym stole nie przyniosło dla zwykłych Polaków żadnego pożytku.

W tym kontekście TW Bolek odegrał kluczową rolę. Pilnował, aby deal między środowiskiem Adama Michnika i komunistami był realizowany, aby nikt nie był w stanie przeszkodzić „pokojowej rewolucji”, jaka miała miejsce po 1989 roku. Kiedy trzeba było (czerwiec 1992 r.) Wałęsa nie zawahał się dokonać „nocnej zmiany”, aby skutecznie zablokować ustawę lustracyjną, która już wówczas mogła definitywnie przetrącić powodzenie planu nakreślonego przez Kiszczaka i Michnika w zaciszach magdalenkowych gabinetów. Nie mam wątpliwości, że ówczesna decyzja Wałęsy była podyktowana zawartością teczki TW Bolka.

Wałęsa obronił wówczas III RP, traktowaną jako PRL-BIS. Gdyby to mu sie nie udało, to dzisiejsza Polska wyglądałaby zupełnie inaczej. Rozsypał by się okrągłostołowy układ, nie udałoby się uwłaszczyć w pełni nomenklaturze PZRP, a liczba patologii, które w następnych latach trawiły nasz kraj byłaby znacznie mniejsza. Niestety, zastraszony wartością teczek SB Wałęsa wolał spełniać wolę swoich ciemiężycieli, aniżeli dbać o dobro i pomyślność całego kraju.

Komentarze

komentarzy